Lecieli od dobrych2 dni. Cisza i napięta atmosfera panowały w samolocie. Krajobraz w dole za oknem zmieniał się powoli jak by stali w miejscu a przecież tak się spieszą aby ją odnaleźć. Nagle odezwał się Tom.
- Daleko jeszcze???
- Tak, daleko tak samo daleko jak 15min temu.- odp. spokojnie Kris
- Aha…- dredziasz zaczął szperać w telefonie. Po jakichś 15 min Bartek zmienił za sterami Krisa który zaraz po tym poszedł spać. Tylko jedna osoba cały czas myślała o młodej łowczyni a zarazem dawnej wampirce. Chłopak zastanawiał się co ma zrobić jak ją zobaczy, co powiedzieć.
#Gdzieś na pustyni Kalahari#
Rudowłosa (bo zeszła jej farba) dziewczyna siedziała na podłodze w podziemnej bibliotece otoczona mnóstwem ksiąg i zapisków. Piła już 6 kawę od rana a była 10:35, nie spała zbyt dobrze od kilku nocy a dokładnie od tygodnia. Od tamtej nocy kiedy za pomocą jednego z eliksirów których nauczyła się sporządzać przeniosła się do akademii łowców. Chciała po prostu zabrać kilka rzeczy z pokoju w którym podczas nauki zamieszkiwała. Weszła przez ukryte wejście w zachodniej części budynku. Szła korytarzem skryta w cieniu, aż nie zauważyła pewnej pary która wymykała się na spacer. Szybko schowała się za jakimiś drzwiami, kiedy miała już wyjść z ukrycia coś ją podkusiło aby sprawdzić co kryje komnata. Wyciągnęła rękę i przywołała ogień, w takim oświetleniu rozejrzała się po pomieszczeniu stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan (ta sama komnata do której w 28 rozdziale poszedł Tom). Podeszła do biurka i z czystej ciekawości zaczęła przeglądać szuflady, znalazła tam jakieś notatki po hebrajsku i arabsku. Od razu na jej twarzy zagościł grymas ponieważ te 2 języki są pochodzenia wampirskiego. To te pijawki je wymyśliły i pierwsze się nimi posługiwały. Bez namysłu zabrała notatki i nie przeszukując kolejnych szuflad wyszła z pomieszczenia maszerując do wcześniej obranego celu. Po cichu weszła do pokoju, kiedy otworzyła szafę która stała zaraz obok drzwi dostrzegła że oprócz jej rzeczy są też ciuchy jej ukochanego. Rozejrzała się po pomieszczeniu, Bill spał na jej łóżku. Zabrała to co potrzebne, podeszła do niego, postała chwilę wpatrując się w jego anielską twarz. Tak chciał żeby się obudził, żeby mogła się do niego przytulić i usłyszeć „kocham cię”, zdobyła się tylko na okruch odwagi i pocałowała go delikatnie w usta. Chwilę później była już w domku na pustyni, stała roztrzęsiona a zarazem szczęśliwa ze swojego czynu. Tak już tydzień minął od tamtego wydarzenia a ona nadal myślała o swym ukochanym. Chciała tyle razy wrócić ale bała się, bała się tych wszystkich pytań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz