Wszyscy spojrzeli się na Karona później na Natalię na którą on patrzył. Nagle odezwała się:
- Pomyliłeś mnie z kimś ja nie jestem żadną Nikeli.
- Biedna, nie uświadomili cię że nie jesteś łowcą a wampirem?- to nie było pytanie a raczej twierdzenie. Brunetka spojrzała na swojego brata i spytała:
- Czy to prawda?
- Niestety tak, nie jesteś od urodzenia łowcą bo kiedyś byłaś wampirem.- spuścił głowę
- Widzisz mówiłem prawdę.- zaśmiał się Karon.- A teraz powiem ci całą prawdę o tobie. A więc naprawdę masz na imię Nikeli, ja jestem twoim prawdziwym starszym o 8 lat bratem. „Kiedy się narodziłaś nasz ojciec wpadł we wściekłość ponieważ chciał mieć drugiego syna a nie córkę. Wydał wyrok zabicia cię ale nasza matka zobaczyła w tobie niewinność i postanowiła pogadać z ojcem. Oczywiście nie zgodził się darować ci życia, więc matka wykradła cię i od razu poleciała do łowców”. Dalej nie wiem co było może ty Kris powiesz dalej.- zwrócił się do chłopaka
- I tak już wiesz więc powiem. „Tak jak powiedział twoja matka przyleciała do naszej akademii prosząc mego ojca na opiekę nad tobą. On nie zgadzał się mówiąc ze ściągnie to na nas nieszczęście, ale moja matka go przekonała aby pozwolił ci zostać. W 3-cią pełnie po twoich narodzinach zabrali cię (matka Natalii, i rodzice Krisa) do konnaty dusz która znajduje się ukryta w naszej akademii. Nie wiem co tam się stało ale kiedy pobiegłem za nimi widziałem tylko ogromny strumień jasnego światła wydobywającego się zza drewnianych drzwi. Kiedy tata wyszedł słaniając się na nogach trzymając ciebie na rękach wiedziałem ze coś się stało złego. Wbiegłem do kamiennego pomieszczenia, a tam nasze matki leżały obok ołtarzu ofiarnego. Od razu przyklęknąłem przy mamie a ona ostatnim tchem wypowiedziała „Chroń Ją” i umarła. Wtedy cię znienawidziłem. Ojciec dał ci miłość i dach nad głową, wszyscy skakali nad tobą jakbyś była ze złota, a ja zostałem zepchniętym na drugi plan. Moja nienawiść rosła z dnia na dzień, pamiętam to jak dziś uczyłaś się chodzić i miałaś dojść do taty ale ty podeszłaś do mnie i przytuliłaś mnie mówiąc „blacisek” wtedy coś we mnie pękło i cie pokochałem. Od tamtego dnia zawsze byłem przy tobie”- zakończył opowieść. Wszyscy stali w osłupieniu. Nie wiedzieli na kogo patrzeć na Karona, Krisa czy na Natalię. Bill nagle się otrząsną i zaczął powoli podchodzić i mówić do narzeczonej:
- Kochanie tylko nie rób nic głupiego, choć do mnie i zapomnij, żyjmy dalej tak jak było zanim to usłyszałaś.- wyciągnął w jej stronę ręce i już miał ja objąć, ale ona go odtrąciła i krzyknęła:
- Słyszysz się?! Jak mam zapomnieć, jak mam żyć tak jak wcześniej?!- spojrzała na Krisa- A ty czemu milczałeś, czemu?
- Bo ojciec zakazał mi mówić.
- To wolałeś milczeć?!- wykrzyknęła a powietrze wokół niej zaczęło robić się coraz cieplejsze, wiatr się wzmagał, ziemia zaczęła się rozstępować a z jej szczelin wytryskiwała woda. W oczach pozostałych zagościł strach, nikt nawet wampiry nie odważył się do niej podejść.
- Teraz milczycie, strach odebrał wam mowę?! Eh… teraz nie jestem ani łowczynią ani tym bardziej wampirzycą. Odejdę może jeszcze się spotkamy jak odnajdę siebie.- mówiąc to podgrzała tak powietrze że woda zaczęła parować a wiatr wiał tak mocno jak podczas ogromnej burzy. Dziewczyna rozłożyła skrzydła i uciekła. Im bardziej się oddalała tym żywioły uaktywnione w sali balowej słabły, aż zniknęły w tym samym momencie wampiry też się ulotniły. Przyjaciele szukali jej przez tydzień na własną rękę ale po nie udanych próbach zawiadomili wszystkich łowców. Dopiero po miesiącu uznali ją za zmarłą. Tylko jej przyjaciele pozostawali w wierze że wróci. Ale nastał grudzień a jej nadal nie było.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz