W głowie cały czas miałam obraz martwego Michała choć minęły 2 dni, wszyscy byli cicho zabierali mnie do kina i na zakupy, próbowali zrobić coś żebym zapomniała. Dziś są moje urodziny i jak zawsze nikt o nich nie pamięta, ale może to i dobrze, nie mam gości na głowie czy nie trafionych prezentów. *Może chociaż Ola… w końcu dziś przyjeżdża z moim bratem.* z tą myślą podniosłam się z parapetu okna w hotelu, ostatnio tam spędzam najwięcej czasu, kochałam patrzeć na szare niebo i ziemie usłaną tysiącem kolorowych liści. Wyszłam z pokoju zamykając go na klucz, w pierw chciałam iść do Just ale z pod jej drzwi dobiegły mnie śmiechy, a ja nie chciałam się śmiać więc zeszłam do sali balowej (nie miałam pomysłu ;P) weszłam po cichu i od razu złapałam za gitarę klasyczną. Pobrzdąkałam chwilę ale ten instrument nie oddawał moich uczuć, odstawiłam rzecz i złapałam za skrzypce. Grałam tak smutną melodię że aż zaczął padać deszcz. Zbliżała się 13-nasta, usłyszałam pisk opon. Wyszłam powoli z pomieszczenia i udałam się na hol. Jak się spodziewałam byli już tam tylko że Ola stała daleko od Krisa co mnie zdziwiło. Oboje mamrocząc coś pod nosem podeszli do mnie rzucili krótkie „cześć” i gdzieś zniknęli. Stałam jak słup zdziwiłam się. Powędrowałam do pokoju gdzie zastałam Ole:
- Hej co tam?- zapytała
- Nic, ale widzę że u ciebie dużo?
- Och… ten debil się o wszystko wkurza!
- A konkretniej?
- Nom mam całe włosy platynowe i ścięłam je do ramiom, nie widać?- przeczesała ręką włosy. Dopiero to zauważyłam wcześniej byłam zbyt pogrążona we własnym świecie.
- Zauważyłam dopiero… Alę co on ma do twojego wyglądu???
- Hmmm… to nie wszystko, bardziej wkurzył się o to.- wstała i zdjęła bluzkę odwracając się plecami na których był smok. Zaniemówiłam.
- O… Ola ty masz tatuaż? Kiedy?
- Nom jak się już znalazłaś to wtedy poszliśmy na imprezę, bawiliśmy się ale ten debil źle się poczuł, zanim wyszedł zapytałam się czy mogę zrobić sobie coś nowego na ciele. Rzucił krótkie „tak” i znikną. Pobiegłam do salonu tatuażu, bo była 20h dopiero! Wybrałam smoka i zrobili go w jakąś 1h. Byłam bardzo zadowolona, myślałam ze mu się spodoba ale on się tylko darł że jak by wiedział że to o to chodzi to by mi nie pozwoliłby na to. Krzyczał że się oszpeciłam, a jak powiedziałam że nie jest moim ojcem i nie będzie mną rządził wyszedł trzaskając drzwiami.- zakończyła monolog i walnęła ze złością w stolik nocny, a jej włosy zaczęły zmieniać barwę na czerwony aż zapłonęły żywym ogniem.
- Mam pomysł!- krzyknęłam
- Oświeć mnie.
- On jest na ciebie wkurwiony tak?
- Tak.- zirytowała się
- Nom to jak odpicujemy się i pójdziemy na miasto bez niego i ogólnie chłopaków to będzie mega zazdrosny. A jak wrócisz z jakimś chłopakiem to będzie jeszcze bardziej zazdrosny i mogę się założyć że pobije gościa, powie że cie kocha i że nie powinien robić ci awantury.- klasnęłam w dłonie.
- Hmmm… no nie wiem, a tak same?
- Nie jeszcze Justyna, znasz ta co byłyśmy z nią w klasach 4-6 w sp.
- No to leć do niej i powiedz że idziemy.- wypchnęła mnie za drzwi. Pomaszerowałam do pokoju 413, wparowałam do niego jak gdyby nigdy nic:
- Zbieraj się nasz 1h na przygotowanie się bo idziemy na zakupy.- pow.- SAME.- podkreśliłam patrząc na chłopaków. Przytaknęła, a ja poszłam się przygotować. Szybko założyłam krótkie spodenki moro, białą górę od bikini oraz kilka bransoletek, łańcuszków do tego dobrałam trampki. Schodząc do holu zahaczyłam o pokoje przyjaciółek. Olcia miała na sobie czarną górę od bikini i krótkie spodenki, Just podobnie tylko że miała fioletową górę. Dziwnym trafem faceci siedzieli w kawiarence z kąt mieli jeszcze lepszy widok na nas niż z pokoju. Wyszłyśmy nie zwracając na nich zbytniej uwagi.
- To co idziemy do centrum handlowego?- zapytałam
- Taaaak!!!- krzyknęły i śmiejąc się poszłyśmy w stronę centrum. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, kupowałyśmy mnóstwo nie potrzebnych rzeczy. Ok. 16-tej zaczęłyśmy się zbierać, nowo poznani koledzy Piotrek i Kamil zanieśli nam torby pod sam hotel i weszli tam z nami. Nie umknęło to uwadze chłopaków którzy nadal okupowali kawiarnię. Jak przypuszczałam Kris rzucił się na Piotrka który niósł rzeczy jego dziewczyny. Walnął go w żołądek i powiedział:
- Łapy precz od mojego Maleństwa!
- Spoko koleś ja jej tylko torby przyniosłem.- pow. trzymając się za bolące miejsce.- a tak w ogóle to ja mam chłopaka więc się nie bój o nią.
- Chłopaka?!- wszyscy oprócz nas (dziewczyn)
- Tak nie wiecie kim jest gej?
- Yyy… wiemy ale po tobie tego nie widać.- za jąkał się Kris.
- No to po co go walnąłeś?- zap. Kamil
- No bo… ten tego jakoś tak wyszło.- zakłopotał się mój brat
- To niech to będzie ostatni raz, choć kochanie.- złapał Piotrka z rękę i pocałował go namiętnie, a chłopakom kopary opadły w dół.
-Może my też.-powiedziała Just i Nata, zaczęły się całować ze swoimi chłopakami. Olka nie mogą ścierpieć widoku całujących się par więc rzuciła jedno obojętne spojrzenie w stronę Krisa i powędrowała do pokoju. Zauważyły to jej przyjaciółki i pobiegły z nią zostawiając chłopaków w osłupieniu. Wtargnęły do jej pokoju, usiadły na łóżku mówiąc:
- Musicie się pogodzić.- pogłaskałam ją po plecach.
- Ale najpierw coś na osłodę życia!- krzyknęła Justyna i do pokoju wszedł kelner z miską truskawek, roztopioną czekoladą oraz bitą śmietaną w spreju. Najpierw jadłyśmy spokojnie ale Just wyślizgnęła się truskawka i trafiła mnie, oddałam jej ona mi późnie razem rzuciłyśmy się na Ole i tak rozpętała się bitwa. Po godzinie bitwy wparowali chłopacy. Ola akurat kucnęła ale jakich zobaczyła wstała, seksowne ruchy przyciągnęły spojrzenia facetów którym opadły kopary. Podeszłam do niej i powiedziałam:
- Ola masz na brzuchu czekoladę, ale zaraz jej się pozbędę.- jednym palcem przejechałam po miejscu gdzie była czekolada i seksownie go oblizałam. Facetom jeszcze niżej opadły szczęki i w spodniach zrobiły im się namiociki. Zaczęłyśmy się chichrać z dziewczynami.
- Z czego rżycie?- oburzony sytuacją Kris
- Hhaha… z haha… waszych haha… namiotów… haha- zaczęłyśmy tarzać się po podłodze a oni zarumienieni zwiali do pokoju Toma. Krzyknęłyśmy jeszcze do nich:
- Zwińcie te kempingi!
- A pomożecie nam?- Tom
- NIE!!!- wykrzyknęłyśmy , Ola jak stała tak wybiegła do hotelowego ogrodu. Było to romantyczne pełne różanych krzewów miejsce gdzie na środku stała mała okrągła fontanna a dookoła niej marmurowe ławeczki. Stanęła naprzeciw fontanny i spojrzała się na niczym nie zmąconą taflę błękitu i której odbijał się księżyc. Nagle poczuła delikatne płatki róży które dotknęły jej dolnej szczęki i przejechały po ramieniu aż na plecy. Odwróciła się szybko i ujrzała Krisa który miał pochyloną głowę oraz różę przy nosie, patrzył na nią z pod grzywki psimi oczami i zapytał:
- Wybaczysz, byłem idiotą?
- Masz racje byłeś idiotą.- rzuciła mu obojętne spojrzenie
- Wybacz proszę, ja nie mogę bez ciebie żyć I MISS YOU!!!
- A może użyjesz czynu a nie słów?- zap. a on pocałował ją krótko.
- O nie kotek muszę cie nauczyć całować.- zaśmiała się
- Kiedy pierwsza lekcja?
- Teraz.- wtopiła się w te słodkie usta kochanka. Ten długi pocałunek przerwał im deszcz.
- Nie przeszkadza mi to.- obioł ja i pocałował znów. Nie chcąc aby jego ukochana się rozchorowała wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju nie przerywając wcześniejszej czynności. Tam wszystko potoczyło się dalej… (w następnym rozdziale :*)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz