Obudziłam się na torsie mojego księcia który spał. Nie chciało mi się wstać więc wtuliłam się w niego i poszłam spać dalej.
#u Olki i Toma#
- Ale była akcja z tymi igłami.- stwierdził chłopak
- To było nic bo wy tu byliście.
- Co mam przez to rozumieć?
- To że ona tak boi się igły, że jak ostatnio przed wyjazdem z akademii miałyśmy mieć jakieś szczepienia to skakała po całym gabinecie jak kangur i w ostateczności zwiała. Znaleźli ją po 6 godz., uśpili i dopiero zaszczepili. Jak widzisz teraz się opanowała.
- Wow, to jak wy sobie bez nas poradzicie?
- Nie wiem, kiedy wyjeżdżacie?
- Jutro wracamy do Berlina nagrać płytę, później jakaś trasa po Niemczech i wracamy tu.- zakomunikował
- To ile wam zajmie to wszystko?
- Ok. 3, zależy jak szybko sobie z tym poradzimy.
- Nata tego nie przeżyje, po ostatnim rozstaniu zbierała się prawie 1,5 roku.
- I co teraz?- zastanawialiśmy się dobre 2 godz. i nic.
#narracja Natalii#
Obudziłam się znów o jakiejś 12:20 i spojrzałam na Billa który nie spał.
- Aaaaa… cześć kochanie czemu nie śpisz?- ziewnęłam
- Bo mam lepsze zajęcie niż oglądanie powiek od środka.
- A jakie można wiedzieć?
- Tak, stanowczo wolę oglądać ciebie.- pocałował mnie namiętnie, wplotłam palce w jego potargane włosy a on gładził mnie po plecach.
- Dziękuję.- znów go pocałowałam
- Za co?
- Za to że wczoraj ściągnąłeś mnie z tej szafy,- pocałowałam go- za to że zawsze jesteś uśmiechnięty i rozweselasz mnie tym.- całus- i za to że jesteś.- namiętny i długi pocałunek. Leżeliśmy, całowaliśmy się, przytulaliśmy aż powiedział:
- Będziemy musieli rozstać.- szepną smutnym głosem
- A… ale jak to?- do moich oczu napłynęły łzy
- Nie kochanie nie płacz.- przytulił mnie- chodzi o to że muszę wyjechać do Berlina na jakiś miesiąc, i do tego będę miał trasę po Niemczech to nam zajmie jakieś 2 miesiące, więc nie zobaczymy się 3 miesiące. Wrócę obiecuję.- chciał mnie pocałować, wyrwałam się z jego objęć i:
- Nie, już jeden chłopak mi tak obiecywał, przed samym wyjazdem zerwał ze mną!- wykrzyczałam- Nie wytrzymam tego po raz drugi.- dodałam ciszej i zamknęłam się w łazience.
- Natalia ja wrócę obiecuję, otwórz proszę!!!- dobijał się do drzwi, płakałam, skuliłam się pod ścianą i przed oczami stanęły mi wszystkie chwile spędzone z Michałem i Billem. Stanowczo było tego za dużo jak na mnie, poddałam się. Ubrałam jakieś ciuchy które złapałam zanim zamknęłam się przed moim chłopakiem, popatrzyłam na drzwi zza których dochodziło płaczliwe wołanie Billa, otworzyłam okno, stanęłam na parapecie, rozłożyłam skrzydła i wyleciałam. Sama nie wiem do kąt, po prostu jak najdalej z tond. Po godzinie krążenia bez celu znalazłam ogromny stary dąb nad ujściem rzeki Amstel. Ukryłam się w gęstej koronie i dalej płakałam, doszła do tego że z przemęczenia zasnęłam.
# teraz Bill#
Wydzierałem się, waliłem w drzwi i nic, cisza. Z braku cierpliwości i strachu że coś jej się stanie wywarzyłem je. Nie było jej, zbiegłem do salonu, wpadłem krzycząc:
- Natka zniknęła! przeze mnie, bo powiedziałem że musze wyjechać!
- Co, jak to zniknęła?!- rozdarła się Ola
- Normalnie, uciekła do łazienki i bum nie ma jej!- denerwowałem się
- Kibel ją wciągną. hahaha.- śmiał się Tom
- Morda w kubeł, to moja dziewczyna kocham ją i boję się o nią!- darłem się na brata, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
- Dobrze, chciałem rozładować napięcie.- zaczął klepać mnie po ramieniu
- Znajdziemy ją, chodźcie, ale najpierw się ubierz.- pow. Ola. Wrzuciłem na siebie co leżało pod ręką, przeczesałem włosy i po 4 min byłem powrotem. Oczywiście nie obyło się bez gadki Toma pt. „Ale szybko, trzeba to uwiecznić wpisem do kalendarza.” dostał lodowatym spojrzeniem i już był cicho. Szukaliśmy jej chyba wszędzie i nic, 6 godz. zmarnowanych na nieudolnie poszukiwania. Komórki nie wzięła, żaden z pomocników nie mógł się z nią połączyć, dochodziłem do kresu załamania nerwowego. Przyjaciele pocieszali mnie, mówili że nic jej nie będzie, że wróci za kilka godzin. Zrezygnowany poszedłem się spakować. Wrzucałem rzeczy do walizki jak popadnie (nie podobne do mnie xd), natknąłem się na nasze wspólne zdjęcie z przed tygodnia *Była taka szczęśliwa* pomyślałem i wetknąłem je sobie do kieszeni spodni. Olka zawołała mnie na obiad, wcale nie chciało mi się jeść. Zszedłem, zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Dokładnie to tylko rozgrzebałem jedzenie po talerzu, myślałem o Natalii, jak by tu była to pewnie byśmy się teraz wygłupiali, ale jej nie ma. Odszedłem od stołu bez słowa, zamknąłem drzwi pokoju i rzuciłem się na łóżko. Pachniało nią, wtuliłem się w poduszki i myślałem.
#Natalia#
Obudziłam się na konarze dębu, spojrzałam na moje niewyraźne odbicie w lustrze rzeki. Wyglądałam jak 7 nieszczęść, nie przeszkadzało mi to, znów zaczęłam płakać i biłam się w myślach. *Dlaczego uciekłam?* zadałam sobie to pytanie, postanowiłam wrócić. Kiedy miałam ruszać usłyszałam tak znajomy mi głos:
- Witaj łowczyni.- to była ta sama wampirka co wcześniej. Zaczęłam z nią walczyć, nie miałam siły na walkę więc po jakichś 20 min pokonała mnie, nie zabiła mnie lecz zabrała moje bezwładne i obolałe ciało gdzieś nie wiem gdzie. Moją ostatnią myślą przed straceniem przytomności była *Kocham cię Bill* odleciałam.
Sory że długo nie pisałam nie miałam weny xd. Co byście chcieli zobaczyć w następnej notce:
1. Jak Natalia jest torturowana przez wampiry, ale w jej obronie stają Justyna i Michał którzy są wampirami i przybranymi dziećmi Karona.
2. Jak Bill i reszta próbują ją uratować ale coś im nie wychodzi i Ola ginie.
3. Jak Natalia ostatkami sił usieka, walcząc z wampirami wpada na bus Tokio Hotel, chłopacy ja ratują i zabierają ją ze sobą do Berlina. Bill się nią opiekuje i cały czas jest przy niej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz