czwartek, 26 stycznia 2012

Rozdział 41

# Nadal pisze Ola J#
Krzyki dochodziły z piętra, niechętnie wstaliśmy i powędrowaliśmy na teren wojny. Gdy dotarliśmy już na koniec schodów aż nie mogłam pohamować śmiechu. Sui w samym ręczniku, który kurczowo trzymała przy ciele i potarganymi włosami siedziała na swoim łóżku a Tomek na niej w dwuznacznej pozycji, drzwi do jej pokoju leżały na ziemi a na nich Kuba. Odezwałam się przez śmiech:
- Kubuś ha ha… daj im ha ha… trochę ha… prywatności- tarzałam się ze śmiechu.
- Sui?- Bill spojrzał na córeczkę oskarżająco.
- Ale to nie tak, my nic złego… On tylko chciał pogadać na spokojnie… Naprawdę- tłumaczyła gorączkowo.
- Tak, tak tylko winny się tłumaczy.- zaśmiali się Kris i Tom. Powoi wstałam z podłogi i otarłam łzy śmiechu. W Natalii aż się gotowało. 1… 2… 3… wybuchła jak wulkan:
- Pegazorożcu jak ty wychowałaś tych dwóch zboczeńców!!!
- O nie Irlandczyku moje dzieci nie są zboczone!- krzyknęłam i posłałam w jej stronę kulę ognia.
- Jesteś śmieszna, ja też panuję na do tym żywiołem.- ze złośliwym uśmieszkiem odesłała kulę w moją stronę i tak w kółko ją sobie podawałyśmy krzycząc dużo różnych rzeczy które nam ślina na język przyniosła. Dopiero kiedy Ruda zbiła mój ulubiony wazon w ruch poszły moje pazury ;P.
- O nie teraz nie ma zmiłuj!- krzyczałam turlając się z  nią po podłodze. Wszyscy, a w szczególności dzieci patrzyły na nas z mieszanką strachu i zdziwienia. Ulotnili się szybko zostawiając nas same. Opadłam na podłogę obok przyjaciółki i zaczęłyśmy się śmiać.
- Jakie mieli miny jak na mnie skoczyłaś z tymi pazurami.- śmiała się Natalia
- Taa, choć zrzucimy giga kulę na Krisa, Toma i Billa tak jak wtedy na drugim roku, tylko tu nie ma śniegu.- zaśmiałam się.
- Ale jest woda, a ja mam balony (bez skojarzeń) oraz pistolety na wodę.- wstałyśmy i powędrowałyśmy z zaciszem na ustach najpierw do pokoju Rudej a później do łazienki napełnić broń wodą. Ja poprosiłam mężczyzn aby wyszli przed dom, a Nata już czekała ukryta na dachu. Po cichu do niej dołączyłam i kiedy cele doszły na wyznaczony „czerwony X” przystąpiłyśmy do ataku krzycząc:
- Bąby zrzuć!!!- balony z wodą zakończyły swój żywot na głowach zdezorientowanych chłopaków. Z udawaną powagą wzięłyśmy wcześniej przygotowaną (każda po 2 karabiny) i zanim się rozdzieliłyśmy powiedziałam:
- Zaczyna się pierwsza Wojna Plażowa, nie brać jeńców żołnierzu.- zasalutowałyśmy sobie siląc się na poważne miny. Ostatni raz się widziałyśmy zanim zeskoczyłyśmy z dwóch różnych krańców dachu.

###
Ta petycja odnosi się do par jednopłuciowych, jeżeli chcecie żeby miej równe prawa z nami podpiszcie  
Pozdrawiam Natalia :P 

piątek, 6 stycznia 2012

Rozdział 40

Zdjęcia postaci na końcu. A teraz notka miłego czytanie :D


#opowiada Natalia#
Od narodzin naszych pierwszych dzieci minęło już sporo czasu, mi i Oli urodził się jeszcze synek. Nasze dzieci noszą imiona Sui (16L) moja córcia oraz ukochany synek Shen (13L), a bliźniacy (dwu jajowi) którzy łamią serca już zawodowo (czyt. synowie Oli :D) to Tomek i Kuba (16L) oraz ich młodszy braciszek Kacper (10L).
            Dziś mamy 7 Lipca czyli 17-mnase urodziny bliźniaków, spakowałam prezenty do walizki którą razem z torbą zniosłam do salonu. Bill i Shen już czekali, brakowało tylko Sui. Westchnęłam i powoli wdrapałam się po schodach, dochodząc do jej pokoju usłyszałam jak mówi do swojego pupila:
- Bestyjko ty moja zbieraj swoje manatki i ruszamy ku plaży w Australii.- zajrzałam przez uchylone drzwi, rudzielec zakładał właśnie okulary przeciw słoneczne. Odchrząknęłam:
- Kochanie wiesz że masz przynajmniej trochę czasu spędzić z Tomkiem i Kubą w końcu to ich urodziny.
- Taa, wiem ale za nie cały miesiąc będą moje i nie chcę widzieć tu tych pokrak. – zakomunikowała i wyszła w raz ze swoją małą Bestią. *Jak co roku* pomyślałam, poszłam w ślad za córką który prowadził do salonu.
- Bill ty przeniesiesz się z walizkami i Shenem, a ja z Sui i Bestiom.- powiedziałam
- Spoko, choć tu mały.- po chwili facetów oraz bagaży już nie było. Chwilę później i my do nich dołączyłyśmy na plaży przed domkiem mojego brata. Gorące powitanie zgotowali nam wszyscy wcześniej przybyli (czyt. Tom, Justyna i Bartek oraz domownicy).
- Hej! Jak my was dawno nie widzieliśmy.- zaczęliśmy krzyczeć jeden przez drugiego, a dzieciaki nie chętnie się ze sobą przywitały
- Ola, Kris- moje dzieci zaczęły skakać po wujku i cioci. Za to młodzi synowie szwagierki zastosowali coś co nazywa się kulturą osobistą.
- Witaj Natalia, Bill.- ukłonili się delikatnie.
- Mama czemu ten przerośnięty kot tak się na mnie gapi?- Kacperek potrząsał rękawem blondynki
- Bo wiesz Bestia jeszcze nic nie jadł, wiesz ty się nadasz na jego śniadania.- odpowiedziała za nią Sui. Już chciałam na nią nawrzeszczeć ale uprzedził mnie mój mąż ^^.
- Sui! Nie strasz Kacpra bo będziesz miała szlaban i odeślę cię do domu!- zdążył wypowiedzieć ostatnie słowo a nasza córcia już przed nim klęczała z błagalną miną i rękami złożonymi jak do modlitwy.
- Tak, tak byłam niegrzeczna a teraz czyń swą powinność odeślij mnie z tond i powiedz że nie będę musiała już tu wracać.- udała płacz. Kris pokręcił głową i podszedł do Billa.
- Billy tego tak się nie robi tu trzeba ją wystraszyć a nie dawać to czego chce.- poklepał Czarnego po ramieniu. Brunet ukucnął i wyszeptał coś rudej do ucha. Mała podskoczyła jak poparzona krzycząc:
- Nie, nie, nie! Wujek nie rób mi tego już wole iść do szwabów na ciężkie roboty!- schowała się za mną.
- Tato co ty jej nagadałeś?- zap. Kuba
- A to moja tajemnica.- uśmiechnął się zadziornie i dodał po chwili.- może wejdziemy do domu, goście się rozpakują a później się skoczy po najpotrzebniejsze rzeczy na imprezkę chłopców.- jak powiedział tak zrobiliśmy. Dom w środku był nowocześnie urządzony tak jak lubi Ola. Tomek zaprowadził nas do pokoi. Mój i Billa był kremowy z dużymi oknami, kotarami oraz zielonym dywanem. Stało tam dwuosobowe łóżko, 2 fotele, stolik, komoda i szafa. Z białymi drzwiami kryła się łazienka prawie że cała błękitna z dużą wanną, zlewem, prysznicem i ubikacją.
# narracja Sui#
            Trafiłam do pokoju umieszczonego pomiędzy pokojami bliźniaków. Masakra, nawet Bestii się to nie podobało, ale przyznam pokuj był w moim guście. 3 ściany były pastelowo fioletowe a ściana naprzeciw łóżka biała z drzewem sakury. W moich tymczasowym lokum był czarny dywan, białe meble oraz łazienka. Rozpakowałam swoje i Kocurka rzeczy, wyszłam na balkon a tam szok. N sąsiednich balkonach (Kuby z prawej Tomka z lewej) stały te dwa Narcyzy uśmiechając się do mnie nonszalancko. Próbowałam nic sobie z tego nie robić, usiadłam na leżaku z książką w ręku, ale po niespełna 2 min dwa cienie zasłoniły mi światło. Nade mną stali bliźniacy. Wychyliłam nos zza lektury i zapytałam:
- Czego?
- Może milej…- zaczął brunet
- … byś się do nas zwracałam.- dokończył blondyn
- Nie ma takiej potrzeby, a teraz przepraszam bo na balkonie jest już chyba trochę zbyt tłoczno.- weszłam do środka zostawiając ich zszokowanych.
# teraz mówi Ola :P#
             Siedzieliśmy w salonie popijając drinki z palemką przygotowane przeze mnie^^.
- Hej Just czemu wy nie macie dzieci?- zapytał Krisuś
- A bo ja nie lubię dzieci i Bartek zresztą też.- przytuliła się do Bartka
- Hyyy ty ranisz- wciągnęłam powietrza i przyłożyłam rękę na wysokość mostka- Aj hejt ju Dżordż! Dont tacz mi.- pow. to moim idealnym angielskim :P. Nastała chwila ciszy ale szybko przerwał ją nasz śmiech.
- Ty i ten twój angielski.- śmiała się Nata. Pewnie długo byśmy się jeszcze śmiali ale przerwał nam huk oraz krzyki.
 






Sui 









 










Bestia
















Shen















Kuba














Kacper







Tomek