piątek, 29 lipca 2011

Rozdział 11

Nie wiedziałam co o tym myśleć z jednej strony chciałam do niego wrócić, a z drugiej nie widziałam nas już razem. Postanowiłam przemilczeć tę sprawę przed Olką żeby nas przypadkiem (do póki się nie zastanowię) nie zeswatała znów. Miałyśmy jeszcze 1 lekcję i nareszcie do chaty, 6 lekcji to stanowczo za dużo. Olka chyba miała ma mnie focha bo nie gadałyśmy. Dzwonek nareszcie z tej debilnej budy. Kiedy jechałam cały czas myślałam o tym jak bardzo kocham Michała i że bardzo chcę do niego wrócić ale musi się postarać. W domu wparowałam do pokoju ubrałam się i umalowałam jak najbardziej Emo jak umiałam, wzięłam Szadoła na spacer na małą polanę niedaleko domu. Pech chciał że tam było jeziorko nad którym spotkałam wcześniej mojego exs, teraz też tam był. Pomyślałam że odpłacę mu za to że mnie zostawił. * Szadoł idź już do domu ja muszę tu coś załatwić* wysłałam mu w myślach, skiną łubem i znikną za drzewami. Rozłożyłam czarne jak noc skrzydła i wylądowałam na środku jeziora, uśmiechnęłam się tajemniczo zarzuciłam kaptur bluzy tak że nie widać było mi oczu i powiedziałam do niego (on był tyłem do mnie):
- Michał.
- Kto, kim jesteś?
- Jestem twoim sennym koszmarem.- zdjęłam kaptur.
- Jak to, Natalia ty nie możesz być moim koszmarem!
- Nie jestem nią nędzna kreaturo.
- Więc kim jesteś?
- Jestem wcieleniem samego diabła.- zaśmiałam się złowieszczo-  Natalia jest tu.- wyciągnęłam z wody swojego klona, związanego sznurem i z chustką na oczach.
- Natalia?!
- Michał gdzie jesteś gdzie ja jestem?- mówił mój klon.
- A teraz patrz jak ginie twa ukochana!- zwróciłam się do niego i podpaliłam klona który zaczął się drzeć jak z horroru.
- Nieeeeeeeeeee!- wskoczył do wody i zaczął płynąć w moją stronę a ja zniknęłam przy jednym podmuchu wiatru (tak naprawdę to zanurkowałam). Poczekałam chwile aż stracił przytomność i „wyłowiłam” go z jeziora. Osuszyłam się oraz jego przy pomocy ognia.
- Michał, obuć się!- krzyknęłam stojąc nad nim i udając że go tu znalazłam.
- Natalia żyjesz!- wstał gwałtownie i przytulił mnie
- A czemu miała bym nie żyć, coś ci się przyśniło?- zapytałam w duchu śmiejąc się.
- Jak to było takie realistyczne.- złapał się za głowę
- Ale co?
- Ten sen, ale ważne że żyjesz.
- Choć wracajmy do domów bo późno się robi.
- Ok. A przepraszam za tą akcję w szatni byłem głupi.
- Wiem i wybaczam ci a teraz choć chce w tym tygodniu dojść do domu.- uśmiechnęłam się i ruszyliśmy szliśmy, śmialiśmy się, gadaliśmy aż doszliśmy do celu. Pożegnaliśmy się i ruszyliśmy każdy w swoją stronę.

Rozdział 10

Miałam na sobie czarną bokserkę i krótkie spodenki podobnie jak Ola. Weszłyśmy na salę a tam szok! Morze facetów, byli wszędzie nawet miałyśmy faceta od w-f.
- Ola czy ja mam coś z oczami że tu są sami faceci i wszędzie latają piłki?- spytałam z niedowierzanie w to co widzę.
- No niestety to prawda.- Olce opadła kopara na ten widok, zrezygnowane wkroczyłyśmy do sali idąc przez sam środek musiałyśmy ze zwinnością unikać piłek oraz je odbijać. Nie sprawiło to nam najmniejszego trudu ponieważ byłyśmy szkolone, na dodatek jeszcze gadałyśmy. Kiedy dotarłyśmy do reszty dziewczyn otoczyły nas i zaczęły pytać:
- Jak wy to zrobiłyście- krzyczały jedna przez drugą
- Do tego gadając, nawet się przy tym nie spociłyście!?- znów krzyki. Ale my nie odpowiadałyśmy tylko gapiłyśmy się jak chłopacy gadają o czymś z wuefistą.
- Dobra jak jesteście takie wspaniałe to nie sprawi wam trudności jeden mały teścik- powiedział do nas facet z perfidnym uśmieszkiem.- zrobicie tyko mostek ze stania, gwiazdę, stanie na rękach, salto i szpagat jak potraficie.
- Kolejność dowolna czy tak jak pan mówił?- zapytałam stając na ostatniej linii obok przyjaciółki.
- Jak chcecie ale mają być wszystkie te akrobacje.- zapowiedział i usiadł na trybunach obok reszty klasy. Skinęłam tylko do Oli głową że jestem gotowa i ruszyłyśmy, idealnie zsynchronizowane. Kiedy z gracją na końcu zrobiłyśmy szpagat facetom szczeny opadły.
- Dobra to gramy w siatkówkę, podzielić się!- krzyknął facet i zniknął na zapleczu. Jakichś dwóch chłopaków rozłożyło siatkę i zaczęli wybierać. Jak się spodziewałam wybrali nas jako ostatnie ale byłyśmy razem, no i ta szuja (Michał) był w przeciwnej drużynie to mnie pocieszyło. Zaczęła się gra, Michał serwował. Piłka leciała prosto na mnie, po jego wzroku widać było że już mnie przeprasza za to co się stanie * On myśli że nie odbije* zaśmiałam się w duchu. Odbiłam do Olki a ona perfekcyjnie przebiła i nasza drużyna zdobyła pierwszy punkt. Ola serwowała no i nazbierała nam 15 punktów. Wszyscy byli bardzo zdziwieni ale my se z tego nic nie robiłyśmy. Gra toczyła się dalej było już całe dla nas 20 a dla nich 15.
- Ej będzie aut bo Piotrek przy piłce!- wykrzyczała Krystian. *O nie nie pozwolę* uśmiechnęłam się szyderczo i cofnęłam kawałek w stronę ściany. Piłka leciała znów prosto na mnie ale była trochę za wysoko żeby ją odbić więc szybko podbiegłam do ściany odbiłam się na wysokości 1,50m, kilka razy się obróciłam w powietrzu i wykonałam przepiękną ścinę która trafiła Michała prosto w ten jego głupi łeb. Dryńńń zadzwonił dzwonek na przerwę dokładnie w tym momencie kiedy wylądowałam i zwiałam do szatni przed Michałem.
- No przebieraj się szybciej.- ponagliła mnie Olka
- Idź ja cię dogonię.- uśmiechnęłam się głupio a ona wyszła. Już miałam podążyć w jej ślady, ale w drzwiach stanął Michał. Wystraszyłam się trochę kiedy zamknął szatnię na klucz i włożył go sobie do kieszeni bluzy:
- Czemu to zrobiłaś?
- Ale co?
- Nie udawaj głupiej, po co trafiłaś mnie tą piłką?!
- A to po to żebyś na drugi raz wiedział że moich rzeczy się nie rusza!
- Przepraszam. Zgoda?- wyciągnął do mnie rękę z niepewnością podałam mu swoją.  – No to co mogę liczyć na to że do mnie wrócisz?- zap. z nadzieją. Podeszłam do niego bliżej stanęłam na palcach i szepnęłam- Nie w tym życiu.- przy okazji wyciągnęłam klucz. Szybko uciekłam z szatni pod klasę zostawiając go samego.
# Z perspektywy Michała#
Już myślałem że mi wybaczy i powie „tak” ale tego nie zrobiła. Zostawiła mnie samego. Wyszedłem z pomieszczenia i zerwałem się z reszty lekcji. Pojechałem nad małe jeziorko i myślałem nad tym, zdałem sobie sprawę że mogę naprawić jej zaufanie wobec mnie czasem i cierpliwością.

Rozdział 9

Wstałam standardowo o 5:00, bo w poprzedniej szkole to tej była pobudka. Podeszłam do lustra spojrzałam na siebie z politowaniem wzięłam rzeczy i zniknęłam w łazience. Ubrałam się w czarne spodnie, T-shirt z napisem "I HATE U" oraz teampki i płaszcz do kolan również czarny. Do tego mocny makijaż na Emo którym byłam. Wzięłam torbę (czarną z naszywkami i przypinkami z horrorów) i poszłam na śniadanie, Ola już była w kuchni.
- Hej jak po wczorajszym?- zap. mnie
- Ok.pogadałam z Billem i Tomem i poprawił mi się nastrój.
- Aha, to co będziemy robić, bo do 8 jeszcze trochę?
- Nakarmimy zwierzaki.- zaczęłam nasypywać karmy do 4 misek.
- One jeszcze śpią.- uświadomiła mnie, ale i tak dokończyłam nasypywać karmę.
- Ok Ola jak myślisz Bill coś do mnie czuje?
-  A ty do niego?
- Nom tak jakby mi się podoba ale czuję, że nadal kocham Jego ( Michała).
- Aha, Billi cię bardzo bardzo lubi.- uśmiechnęła się złowieszczo jak by już coś knuła.
- To fajnie bo chyba idę z nim na randkę.
- I ja o tym nic nie wiem?! Kiedy cie zaprosił?
- Nom jak jeszcze byliśmy w akademii to zapytał czy nie dałabym się namówić na rejs jachtem we dwoje.- położyłam nacisk na ostatnie 2 słowa.
- O ty w mordę on się w tobie na serio zakochał! Wiesz coś wspominał kiedyś że mu się podobasz, chciał z tobą chodzić ale jechał w trasę.- zamyśliła się
- ŻE CO!!! I mi nie powiedziałaś!- oburzyłam się
- No bo porosił o dyskrecję.
- Aha. Ty kurwa lecimy bo się do szkoły spóźnimy!- krzyknęłam i zaskoczyłam z krzesła. Włączyłam ipoda, od razu puściłam moją ulubioną listę gdzie były tylko piosenki Tokio hotel. Urządziłyśmy sobie wyścig ale po chwili ktoś do nas dołączył. Wiedziałam że to chłopak ale nie wiedziałam jak wygląda bo miał kask ( ja i moja qumpela ich nie nosimy). *Ok. zobaczymy jak się to rozegra, ciekawe kto to?* myślałam przyśpieszając zaledwie do 180 km/h, zostawiłyśmy go daleko w tyle bo Olcia też przyśpieszyła. Zajechałyśmy na szkolny parking hamując z piskiem opon. Wszyscy a szczególnie chłopacy się na nas gapili. Zeszłyśmy z maszyn i weszłyśmy do budynku bo strasznie wiało. Pobiegłyśmy pod klasę bo pył dzwonek.
- Witam klaso- przywitała się nasza wychowawczyni która była polonistką.- To nowe uczennice, przedstawcie się- skierowała swe słowa do nas.
- Ok ja jestem Ola ubóstwiam szpilki, MotoCross i mojego chłopaka, nienawidzę jak ktoś bierze mnie z plastik, jak ktoś to zrobi to pożegna się z życiem. Jeden z was się już przekonał co potrafię- luk na Piotrka- lubię też w-f.-  zakończyła i usiadła w ostatniej ławce wskazanej przez nauczycielkę.
- To teraz ja. Nazywam się Natalia kocham MotoCross, czytać czarną poezję, oglądać horrory i wychodzić na długie nocne spacery, z lekcji lubię w-f ,ale lubię też inne sporty np. szermierka, strzelanie z łuku i z broni palnej. Nienawidzę być ignorowana i traktowana jak jakaś dziewczyna co by chciała żeby ją we wszystkim wyręczać. Nie ignorujcie mojej siły i wygimnastykowanego ciała bo kiedyś może wam się coś złego przytrafić.- powiedziałam z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy zasiadłam obok przyjaciółki.
- No to teraz wolna lekcja na zapoznanie się z nowo przybyłymi. Ale najpierw sprawdzę listę: Adrian, Amanda- jesteśmy, Ewa- jestem, Filip, Justin, Karolina, Kordian, Krystian, Lola, Natalia, Ola, Piotrek, Sara- są, nie ma tylko Michała i Magdy.- wymamrotała. W tym czasie do klasy wpadł 3 min po dzwonku Michał?!
- No nareszcie zaszczyciłeś nas swoją obecnością siadaj- poleciła nauczycielka.
- To z nim się ścigałyśmy.- szepnęłam
- Z kąt wiesz?
- No bo pamiętam że tamten był tak ubrany.- zamilkłam kiedy zobaczyłam że idzie w naszą stronę. Usiadł przed nami i się do nas obrócił.
- Cześć czemu wtedy uciekłaś?
- Jeszcze masz czelność się pytać!- oburzyłam się
- Przepraszam wiem że nie powinienem cię całować ale nie mogłem się powstrzymać.- wytłumaczył. Powoli ochłonęłam kiedy spostrzegła że na ławce nie ma mojego notesu. Rozejrzałam się nerwowo, mój eks właśnie siłował się z zamkiem. Wkurwiłam się podeszłam i zapytałam .
 - Może pomóc mam kluczyk do kłódki- zapytałam. Chyba nie zdawał sobie sprawy z kim Ada bo powiedział:
- O a z kąt? Dobra później teraz otwórz.- podał mi zeszyt a ja go nim trzepnęłam i powiedziałam tylko:
- Ty chamie jak śmiesz ruszać moje rzeczy bez pozwolenia ?!
- No tak jakoś wyszło.
- Ola idziesz?- spytałam się dokładnie w tym samym momencie w którym zadzwonił dzwonek. Wyszłyśmy z klasy i poszłyśmy prosto na w-f  *Ciekawe co będziemy robić ale na pewno ukatrupię Michała za próbę przeczytania mojego notesu. Oby była siatka to dostanie z takiej ściny że się w ziemię wbije* snułam złowieszcze myśli aż doszłyśmy do szatni. A tam żadna z dziewczyn się nie przebierała tylko my dwie!  *Nie pasuję tutaj ja chcę wracać od domu do Tybetu!!!*  krzyczałam w myślach.

Rozdział 8

- Siema laska czemu nie przyszłaś do mnie tylko zwiałaś do chaty?
- Olka ja… on… nie wytrzymałam- rozpłakałam się na dobre i rzuciłam na łóżko.
- E tam przeżywasz, życie to chwila więc się nim ciesz!- krzyknęła i otworzyła drzwi mojego balkonu na oścież.- ty masz pianino?! zagraj coś.
- Nie mam nastroju. Proszę chcę być sama.- zaszlochałam. Ola wyszła a ja pomyślałam o Billu i Tomie (Kaulitz, bracia z Tokio Hotel). Włączyłam laptopa i od razu weszłam na skeypa (nie jestem pewna pisowni xD) był więc od razu zadzwoniłam:
- Pamiętasz mnie jeszcze gwiazdorze- zaśmiałam się i pomachałam do kamery. Żebyście widzieli jego zdziwienie.
- Pamiętam cię jak bym mógł cię zapomnieć – uśmiechnął się słodko.- Za tydzień będę w Tybecie to się zobaczymy.
- No nie bo ja się wyprowadziłam.- pow. smutno
- Do kąt?
- Amsterdam.
- Będziemy mieli tam koncerty ale za jakiś miesiąc  i …- nie dokończył go mu przerwano.
- Bill z kim gadasz!- krzyknął Tom jak zwykle idealne wyczucie czasu.
- Z Natką!- odkrzyknął
- I mnie nie zawołałeś debilu też chcę z nią pogadać- skoczył na kanapę obok brata i oczywiście zaczęli się przepychać a ja czekałam.
- Chłopacy spokój! Bo zara się wyłączę i nie pogadamy.- zagroziłam, jak na komendę obaj ucichli.- Nom zanim brutalnie przerwałeś rozmowę Tom to Bill co chciałeś powiedzieć?
- Chciałem powiedzieć że się spotkamy i wezmę cie na rejs jachtem jak obiecałem.- i znów ten zniewalający uśmiech. On chce mnie do szału doprowadzić.
-A tak w ogóle co ciebie? Widzę randkę z bratem już zaplanowałaś to może mi też trochę czasu poświęcisz jako przyjacielowi?- z równo zniewalającym uśmiechem zapytał Tom.
- Po pierwsze Tom to owszem poświęcę ci czas, a u mnie nie ciekawie, przeprowadziłam się do Amsterdamu i spotkałam mojego byłego.- zakończyłam
- Mam was!- krzyczał zadowolony z siebie Tom.
- Niby w czym nas masz?- zap. oboje
- Nie wyparliście się słowa „randka”!
- No… eee.. ja… musze spadać pogadamy później?- zapytałam zmieszana.
- No… ja też już spadam… bądź tak o 22:30 pasuje ci?- i znów ten zniewalający uśmiech.
- Taa będę, ale czy wy musicie się tak uśmiechać?
- Ale jak?- zaśmiali się obaj bracia
- No tak że powalacie nim dziewczyny ughhh…
- A o ten uśmiech ci chodzi?- i znów to samo tylko naraz. O Bożeee ja ich z a to pozabijam.
- Tak ale zostawcie go dla fanek.- próbowałam się opanować ale i tak się zarumieniłam.
- No no widzę że na ciebie też to działa młoda.- zaśmiał się Tom.
- Wcale nie i nie nazywaj mnie młoda jesteście starsi tylko 3 lat (mają po 19 lat jak Kris)- oburzyłam się.
-  No dobra, to pa- pomachali mi i zgasili kamerę a ja znów popadłam w depresję. Wzięłam moje wspólne zdjęcie z Michałem i poszłam na balkon. Usiadłam przed pianinem, zdjęcie położyłam na półce od nut i zaczęłam grać: http://www.youtube.com/watch?v=rhN7SG-H-3k. Jak skończyłam, znów zaczęłam płakać z natłoku wspomnień i wtedy zawiał wiatr, strącił zdjęcie na trawnik sąsiada. Był tam jakiś chłopak podniósł je ale nie zwróciłam uwagi kto to, tylko weszłam do pokoju i poszłam wziąć długą odprężającą kąpiel.
#Z narracji Michała#
Właśnie o niej myślałem stojąc na trawniku przed domem i gdy usłyszałem River Flows in You wszystkie wspomnienia wróciły, te jej słodkie usta. Zatraciłem się we własnym świecie gdy nagle pod nogami wylądowało mi NASZE WSPULNE ZDJĘCIE?! Jak to możliwe spojrzałem w górę i zobaczyłem ją zapłakaną patrzącą na mnie. Podniosłem fotografię, zobaczyłem tylko jak znika za szklanymi drzwiami balkonu. * Nie będziesz już przeze mnie płakała* pomyślałem i wszedłem do domu.  

Rozdział 7

# Z punktu widzenia Natalii#
*Cholera po co się zgodziłam z nim gadać mogłam mu przyłożyć tak żeby nie wstał, ale może w końcu dowiem się dlaczego mnie zostawił*. Zatrzymał się przy drzewie oparł się i zapytał:
- Co tu robisz?
- Będę teraz mieszkać u wujka. A w ogóle co cię to obchodzi, co cię ja obchodzę?- prawie wykrzyczałam mu w twarz.
- Obchodzisz mnie i to nie wiesz jak.-złapał mnie za nadgarstek przyciągnął do siebie i pocałował. Namiętnie i z wyczuciem, na chwilę zatraciłam się we wspomnieniach ale zaraz się ocknęłam oraz odepchnęłam go od siebie:
- Kurwa odbiło ci?!?!
- Tak odbiło mi bo nadal cię kocham!- i znów mnie pocałował, tym razem dałam mu z liścia w twarz i uciekłam w stronę ścigacza. Oli nie było więc pojechałam sama, tylko kazałam Ametyście przekazać że jestem w domu.
#Z narracji Oli#
Siedziałam na polanie z nowo poznanymi kolegami i gadaliśmy o różnych rzeczach. Aż w końcu przyszedł Michał z wyrazem bólu ale i zadowolenia na twarzy.
- U Michał co ci się stało?- zap. Piotrek
- E no nic…- nie dokończył bo mu przerwałam
- Jak tam rozmowa z Natą? Jak widzę ręcznie wytłumaczyła ci że masz się do niej nie zbliżać.-  uśmiechnęłam się
- No nie do końca bo ja no ten tego… poc… pocałowałem ją.- wykrztusił
- Gratulacje za przeżycie- wyciągnęłam do niego rękę.
- O co ci chodzi, a tak w ogóle kim ty jesteś?
- Ostatni chłopak co ją pocałował oddycha teraz przez plastikową rurkę, a ja jestem Ola ta która was wcześniej połączyła „więzłem miłości” (chodzi o to że dzięki mnie byli razem).
- Żartujesz se, Michał mówiła że jego była jest delikatna, miła i by go nigdy nie walnęła.- pow. Krystian
- Taka to ona była ale 3 lata w szkole w Tybecie nas zmieniły, więc nie włazić nam w drogę.-  pow. ostro do chłopaków.
- Ta jasne bo taka lala mi coś zrobi, ja jestem facetem mi nie dasz rady mała.- śmiał się Piotrek, że był napakowany to nic nie znaczy. Uśmiechnęłam się drwiąco i powiedziałam:
- Przekonajmy się.
- Ok ale że jesteś dziewczyną dam ci pierwszy ruch.
- Nie głupszym się ustępuje- zadrwiłam a on się wkurzył i chciał mnie uderzyć ale zrobiłam salto w tył. Chłopacy zaczęli mi klaskać. Teraz chciał mnie kopnąć, złapałam go jedną ręką za kostkę i wywróciłam jak naleśnika.
- Łoł to było dobre nauczysz mnie- wytrzeszczył gały Krystian 
- Ok do jakiego liceum chodzisz?
- Do 13 „z piekła rodem”.- uśmiechnął się nonszalancko
- Ja też tam idę do poniedziałku- w tym czasie przyleciała Ametysta i wysłała mi wiadomość telepatyczną że Nata jest w domu.- Ja spadam bo jak nie zatrzymam przyjaciółki to jeszcze rozpierdoli pół miasta, przez jednego debila co stoi obok- wskazałam ma Michała i zaczęłam się oddalać ku swojemu ścigaczowi- a Krystian ja mam chłopaka więc se odpuść.- zakończyłam. Jechałam z durzą szybkością ponieważ chłopacy chcieli wyścig bo też wracali do domu. Oczywiście ja wygrałam Michał był 2, Krystian i Piotrek egzekwio 3 miejsce. Jak się przegnaliśmy to zauważyłam że Michał mieszka obok nas, dzieli nas tylko płot! i o ile dobrze pamiętam to ma pokuj na przeciwko Natki. * Będzie jeszcze bardziej wkurwiona nisz jest* pomyślałam i weszłam do domu.
# wiem rozdział krótki bo nie miałam pomysłu : ) #

Rozdział 6

Jechaliśmy jeszcze 3 dni po drodze byłam u fryzjera (fryzura ze zdjęcia z mojego pamiętnika) i o dziwo nikt nas nie atakował. Lepiej dmuchać było na zimne, zawsze wieczorem Ozyrys z Ametysta sprawdzali terem. Nareszcie stanęliśmy przed domem wujka co oznaczało powrót do zwykłej szkoły. Na szczęście to było załatwione bo wujcio był dyrem w jednym z liceów które znajdowało się na nasze nieszczęście dość daleko od domu.
- Wujku!- krzyknęłam i rzuciłam się mężczyźnie na szyję. Przytulił mnie i przywitał się z moim bratem.
- Wujku to jest Ola będzie z nami mieszkać klan cię o tym poinformował.- Uśmiechnęłam się radośnie
- Witaj, my się poznaliśmy na ceremonii.- podał jej rękę i uśmiechnął się.
- Tak proszę pana.- skinęła głową Ola
- Mów mi wujku, przecież spędzimy ze sobą ponad 2 lata.
- Tak.- uśmiechnęła się i weszliśmy do domu. Faceci chcieli pogadać na osobności wiec poszłyśmy d naszych pokoi.
- Ten jest mój.- wskazałam na drzwi w końcu korytarza- a ten twój- pokazałam drzwi po lewej-łazienkę masz w pokoju. A teraz chodźmy wypuścić pomocników.
- Ok a później rundka na ścigaczach.- pow. z entuzjazmem Ola. Jak powiedziała tak zrobiłyśmy. Sefora została w domu a Szadoł, Ozyrys i Ametysta poszli z nami. Ale dobrze poczuć tę szybkość i wiatr we włosach (my jeździmy bez kasków). Z Olką gadałyśmy przez telefon:
- Choć pokarze ci takie fajne miejsce- zasugerowałam
- Ok a daleko jest?
- Nom na obrzeżach miasta.
- To jedziemy.- dodałyśmy gazu ale tak żeby wilk za nami nadążył.
#Teraz będzie trochę z punktu widzenia Michała#
Siedziałem nad małym jeziorkiem z kolegami i gadaliśmy o dziewczynach.
- Michał masz jakąś na oku, widziałem jak zarywasz to Magdy? (dziewczyna ode mnie z klasy, do tej samej klasy trafią Ola i Natalia)-zap. Piotrek (też ode mnie z klasy, wszyscy są ode mnie z klasy)
- Nie, mówiłem już nie chce mieć dziewczyny!- zbulwersowałem się, wstałem i odszedłem kawałek aby ochłonąć. W dali usłyszałem silniki motorów zaciekawiłem się i  podszedłem bliżej drogi. Stałem za drzewem, obserwowałam dwie piękne dziewczyny blondynkę i wysoką rudowłosą, prawie białoskórą piękność. * Ona jest tak podobna do mojej Natalii. Stop nie mogę o niej myśleć zostawiłem ją pokazałem się jako bezduszny potwór, zraniłem ją* już miałem odejść do chłopaków ale usłyszałem za sobą warczenie psa. Odwróciłem się powoli, to jednak nie pies to wilk. Wdali usłyszałem krzyk:
- Szadoł kto to?- w moją stronę biegły obie dziewczyny, spojrzałem na twarz rudej * O Boże to Natalia ale co ona tu robi, ciekawe czy mnie pozna. A swoją drogą jest jeszcze piękniejsza niż była* z zamyśleń wyrwał mnie jej jedwabisty głos:
- To ty! Jak śmiesz po tym wszystkim patrzeć mi w oczy!- krzyknęła i przywaliła mi z prawego sierpowego, nie spodziewałem się po niej czegoś takiego ale przyznaję cios ma mocny jak diabli.
- Ała, mocny cios jak na dziewczynę.- nie chciałem dać po sobie poznać że zrobiła na mnie wrażenie.
- O nie bolało to przywalę ci jeszcze raz.- zamachnęła się ale ją powstrzymałem.
-Pogadajmy.- zaproponowałem a ona się zgodziła, oddaliliśmy się w samotności.

Rozdział 5

Obudziło mnie stukanie deszczu o szybę. Usiadłam i przeciągnęłam się niczym kot.
- Kris gdzie my jesteśmy?- ziewnęłam
- W Białoruskim mieście ale jakim to nie wiem. Za raz podjedziemy do motelu więc ogarnij się trochę.- zakończył swój monolog spojrzeniem na mnie.  Wzięłam szczotkę i przeczesałam moje długie włosy, „ Jak tylko spotkam fryzjera to zaraz je obetnę ” pomyślałam.  Zatrzymaliśmy się pod jakimś nie ciekawym domem, zmierzyłam brata od góry do dołu spojrzeniem i zrobiłam głupi uśmieszek coś w stylu „ Nie mów że mam tu spać”.
- E u środku wygląda  to lepiej.- uśmiechnął się do mnie i wziął śpiącą Olę na ręce, która zaraz się w niego wtuliła. Poszłam do recepcji załatwić pokoje (dobrze że facet znał angielski bo nie wiem co bym zrobiła). Wzięłam od niego 2 klucze i podeszłam do nie śpiącej już koleżanki.
- Masz nasz pokuj jest na 3 piętrze nr 112 a twój- zwróciłam się do Krisa- jest zaraz obok nas nr 113.- załączyłam, wzięłam swoją torbę gdzie miałam kosmetyki, ręcznik, piżamę oraz ubrania na jutro i skierowałam się do pokoju. * Kris miała rację tu jest ładnie* pomyślałam jak weszłam do dwu osobowego pokoju w kolorze ciemnej zieleni na ścianach z jasno brązowym dywanem. Łazienkę miałyśmy dość sporą, całą białą z niebieskim sufitem. Podeszłam do łóżka stojącego pod małym oknem z widokiem na las i zostawiłam tam torbę. Wyszłam z pokoju i poszłam do zwierzaków. Weszłam do dużej przyczepy i powiedziałam
-Cześć wszystkim- ( z pomocnikami porozumiewaliśmy się telepatycznie)
- Witaj pani- odezwał się Szadoł  a zaraz po nim cała reszta.
- Mówcie do mnie Natalia w końcu jesteście tak samo ważni jak ja- uśmiechnęłam się radośnie do całej gramatki, każdemu dałam jeść i pić oraz wypuściłam ich na parking za motelem. Oparłam się o ścianę budynku i przyglądałam się jak biegają i latają w powietrzu po zaśnieżonym parkingu. W pewnym momencie usłyszałam szelest z ok.    5 km za mną (miałam bardzo czuły słuch) Szadoł i Sefora też nasłuchiwali.
- Ozyrys, Ametysta polećcie w górę i sprawdźcie teren dokoła motelu tak na ok. 10 km z tond.- zwróciłam się do skrzydlatych przyjaciół którzy natychmiast zniknęli w przestworzach. Czekałam ok. 2 min, aż usłyszałam krzyk Ametysty w mojej głowie               „ To wampiry zaraz będą u was ”, czym prędzej ściągnęłam wisiorek i już byłam gotowa na spotkanie ( jak ktoś nie wie o co chodzi z wisiorkiem to niech przeczyta jeszcze raz rozdział 2.). Wzięłam do rąk sztylety które miałam przy pasku podeszłam do moich pomocników i czekaliśmy na „gości”. *Moja pierwsza walka na poważnie, nie ukrywam trochę się boję* pomyślałam, * Nie ma czego my ci pomrzemy* uspokoił mnie trochę miękki głos Sefory. Nie zdążyłam nawet mrugnąć a już kilka senbon leciało w moją stronę. Szybko i zwinnie uchyliłam się przed nimi, a z lasu wyskoczyły w tym czasie 4 wampiry, 1 kobieta i 3 mężczyzn z maskami na twarzy.
- Ona ma być żywa!- krzyknęła kobieta i ruszyli na nas. Ja zajęłam się nią a pomocnicy mężczyznami. Walka była trudna musiałam skakać po drzewach, robić salta i gwiazdy. Było ciemno więc uaktywniłam swoje zdolności widzenia o ciemnościach. * O nie tego jest za wiele ja z nią już  chyba 30 min walczę i tylko kilka razy ją trafiłam” pomyślałam robiąc unik przed strzałą wypuszczoną z jej łuku.  Wkurzona stanęłam i powiedziałam „Trajgamer cienia” w okuł mnie pojawiły się 3 ogniste kule które po kolei trafiły w mężczyzn zamieniając ich w garstkę pyłu.  Spojrzałam się na nią i stworzyłam ogromną wodną klatkę w której ją zamknęłam.
- NATALIA!!!- usłyszałam krzyk moich towarzyszy ( tu chodzi o Olę i Krisa bo pomocnikom kazałam się nie zbliżać) zdezoriętowałam się i wodne więzienie zniknęło.
- Jeszcze się spotkamy łowczyni!- wykrzyczała i zniknęła w lesie.
- Nic ci nie jest?- zap. zdenerwowana przyjaciółka przytulając mnie.
- Nie nic mi nie jest, ale Kris kim ona była?- zwróciłam się do brata.
- Hmm… sądząc po kolorze maski była to jakaś sługa Karona.- stwierdził
- To teraz będą nas ścigać?- zapytałam nie pewnie.
- Pewnie tak, Karon bardzo chce cię zabić w końcu jesteś wybranką która ma go kiedyś zabić.- pow. spokojnie- Ale lepiej wracajmy spać przed nami jeszcze długa droga. Pomocnicy dziękuję z a pomoc mojej siostrze.
- To nasz obowiązek.- skłonił się Ozyrys który usiadł mi na ramieniu. Ola pomogła mi pozamykać  zwierzęta w klatkach, po powrocie do pokoju wzięłam szopki prysznic i położyłam się spać podobnie jak Ola.

Rozdział 4

*Śniło mi się że byłam na polanie pełnej kwiatów, ale nie sama. Był ze mną Michał, spacerowaliśmy za rękę i całowaliśmy się. Po jakiejś chwili zauważyłam że jest tu jeszcze ktoś inny. Mężczyzna stał do nas tyłem, miał czarne włosy do pasa, brązowe spodnie i białą koszule. Kiedy odwrócił się od razu rzuciły mi się w oczy jego męskie rysy twarzy, był bardzo przystojny przypominał młodego Antonio Banderasa, aż nogi się pode mną ugięły. Byłam jak w transie, podeszłam do niego nie zwracając uwagi na zatrzymującego mnie Michała. Stanęłam przed tajemniczym nie znajomym, on uniósł wzrok na mojego eks i powiedział „Ona woli mnie więc giń” bezlitośnie rzucając w niego sztyletem. To podziałało na mnie jak szklanka zimnej wody zaczęłam biec od mojego byłego, ale no się zaczął oddalać jak bym stała w miejscu aż zniknął. Ze łzami w oczach wykrzyczałam nieznajomemu „ Kim jesteś i czego kurwa chcesz”. Uśmiechnął się wrednie i odpowiedział „ Ja jestem Karon, a chce hmmm…. twojej śmierci”.  Nie zdążyłam nawet mrugnąć a jego już nie było*. Obudziłam się zalana potem i łzami spojrzałam na zegarek koło łóżka była 6:45. Nie wiem po co wybrali mi Holandię jako sektor do obrony, a o Kaonie dowiedzieć się mogę dużo z innych źródeł nisz jego ojczyzna. Postanowiłam wziąć długą gorącą kąpiel. Siedząc pośród piany myślałam co zrobię jak go spotkam *nie mogę uciec, ale też nie mogę mu się na szyję rzucić. O już wiem zachowam się jak bym go nie znała, mam nadzieję że już mnie nie pamięta*. Po pół godziny wyszłam odświeżona i zrelaksowana, ubrałam się w czarne bojówki oraz czerwony top. Ola jeszcze spała więc postanowiłam że nie będę jej budzić i sama pójdę na śniadanie. Moje ostatnie śniadanie w tej szkole, postanowiłam odwiedzić wszystkie zakamarki starego budynku. Na początku przeszłam się korytarzem do którego radośnie wpadało światło słońc przez durze okna, to tam poznałam Karolinę była rok starsza więc szybciej ukończyła szkolenie. Poszłam też na kryty dach szkoły i od razu przypomniałam sobie że to tu Kris poprosił Olę o chodzenie, ale była zaskoczona że aż ze szczęście się popłakała. A kiedy dotarłam do jednej konnaty którą odkryłam na 2 roku to aż ja zaczęłam płakać. Ponieważ przypomniały mi się wszystkie noce tęsknoty do Michała przez które wylałam tu morze łez. Ogarnęłam się i ruszyłam dalej, około 10 rano wróciłam do pokoju. Moja współlokatorka już nie spała i była gotowa do wyjścia i ruszenia w drogę do Holandii.
- Hej śpiąca królewno- zażartowałam i od razu oberwałam poduszką która leżała na łóżku.
- Nie mogłaś mnie wcześniej obudzić! Gdyby nie mój misiaczek (Kris) pewnie bym jeszcze spała.- oburzyła się.
- Ok. Wiesz kiedy wyruszamy?
- Tak misiu mi powiedział że nasze torby są w samochodzie i jak przyjdziesz to mamy iść do jego pokuj.- pow. Olcia.
- Ok. Chodźmy.- odp. wychodząc za drzwi i ruszając w kierunku jego sypialni. Szłyśmy kilka minut ponieważ jego pokuj był na ostatnim (4) piętrze a nasz na pierwszym. Zapukałam i nie czekając na pozwolenie wparowałyśmy mu do sypialni. Ola zarumieniła się na widok go w samych bokserkach dzięki którym jego wysportowane ciało eksponowało się bardzo dobrze ( ja nie zwróciłam uwagi bo już go tak widziałam wcześniej). Kris podszedł do speszonej dziewczyny i złożył na jej ustach namiętny pocałunek.
- Za 5 min będę gotowy rozgośćcie się.- powiedział biorąc rzeczy i znikając w drzwiach łazienki. Wyciągnęłam się  wygodnie w szarym fotelu a moja przyjaciółka położyła się na jego łóżku.
- Jak myślisz spotkasz Michała?- zapytała Ola
- Znając moje szczęście to tak, ale będę udawać ze go nie znam ciekawe jak zareaguje?- zamyśliłam się
- Taa jasne powinnaś rzucić mu się na szyję on powinien powiedzieć że zawsze wierzył że będziecie razem i powinien być happy end.- rozmarzyła się
- Nigdy nie zrobię z siebie takiej idiotki jeszcze pomyśli że nadal go kocham.- oburzyłam się na nią i udałam że strzelam focha. Zaśmiała się a po chwili jej zawtórowałam, nie zauważyłyśmy że od chwili mój brat przygląda się nam.
- Co? Śmiać się nie wolno?- zapytała uwodzicielsko Olka.
- Nie nie śmiej się ile chcesz twój śmiech jest cudowny- pow. całując ją w usta Kris
- Ty jesteś cudowny.- odp. mu
- Nie bo ty.- zaczęli się przekomarzać
- Nie bo ty!
- Ty!
- Ty!- krzyknęła Ola i pocałowała go namiętnie.
- Oboje jesteście męczący wystarczy? jedźmy im szybciej ruszymy tym szybciej dojedziemy!- krzyknęłam poirytowana ich zachowaniem i wyszłam z pokoju kierując się do garażu. Po drodze założyłam kurtkę i kozaki (przypominam że jesteśmy w TybecieJ od autorki). Weszłam na tylne siedzenie terenówki brata rozciągając się na całej przestrzeni i włączając MP3, akurat leciała moja ulubiona piosenka within temptation –somewhere, a zaraz po niej jeszcze trzy inne moje ulubione:  yiruma - river flows in you , Bruno Mars – Grenade i Arash Ft. Helena  - Broken Angel. Zatopiłam się w morzu wspomnień np. przy 1 piosence pierwszy raz powiedział ze mnie kocha, przy 2 pierwszy raz pocałował mnie jak tańczyliśmy, tej 3 piosenki zawsze słuchałam jak się pokłóciliśmy a 4 piosenka leciała w moim MP3 jak ze mną zerwał. Nawet nie widziałam jak ruszyliśmy bo przez nadmiar wydarzeń byłam trochę skołowana (jak ktoś nie pamięta te wydążenia to ceremonia mianowania łowczynią, 16 urodziny i wiadomość że wyjeżdżam do Amsterdamu). Zapowiada się długa i męcząca podróż nie tylko dla nas ale też dla naszych pomocników którzy jechali w przyczepie mojego brata.

czwartek, 28 lipca 2011

Rozdział 3

  …Olkę!?!? Tak to była ona moja przyjaciółka ale jakoś inaczej wyglądała miała na sobie czarny koronkowy gorset, fioletową krótką tiulową spódniczkę i 15 centymetrowe szpilki.
- CO TU ROBISZ?!- krzyknęłyśmy razem
- Ja przyjechałam żeby się szkolić na łowcę.- pow. ja
- Ja w tym samym celu ale wcześniej, będziemy miały razem pokuj bo dyro powiedział że będę mieć pokuj z nową adeptką.
- Aha, pogadamy w cztery oczy. Choć my do pokoju.- zaproponowałam a ona się zgodziła. Tak na gadaniu spędziłyśmy 4 godz. Byłyśmy zmęczone więc poszłyśmy spać.
- Wstawaj zara lekcje!- krzyknęła Ola
- Już wstaję.
-Nom ja myślę masz 15 min na przygotowanie się.
- CO!!! Mogłaś mnie wcześniej obudzić.- wpadłam do łazienki z której wyszłam po 8 min, dobrze że wczoraj sobie rzeczy uszykowałam. Wskoczyłam w nie i pobiegłyśmy pod klasę.  Poznałam w tedy wielu nowych ludzi którzy z biegiem czasu stali mi się bliscy. Cieszyłam się bo było tutaj dużo w-f, lekcje fechtunku, strzelania z łuku i zdawaliśmy na prawo jazdy! Tak minęły jak z bicza strzelił 3 lata w przeciągu których bardzo się zmieniłam.  Wyładniałam, nabrałam kształtów, włosy miałam już do pasa i byłam bardziej wygimnastykowana. Ta szkoła była moim drugim domem i aż żal było mi ją opuszczać, ale czas stać się prawdziwym łowcą wampirów i zacząć wykonywać misję z moim partnerem którego dostanę dziś na ceremonii. Ola też tam będzie w tym samym celu co ja wiec będzie nam raźniej. Nawet nie zauważyłam jak musiałyśmy się przebrać i odświeżyć (bo trzeba zawsze dobrze wyglądać). Ja założyłam taką sukienkę:  
a Ola taką:
 
oczywiście do tego miałyśmy szpilki. O 23.50 zeszłyśmy do Sali Głównej w której teraz było sporo ludzi tworzących koło w okuł mego ojca i 3 zwierząt: wilka, kota i sokoła. Podeszłyśmy na środek koła i czekałyśmy, poprawka ja czekałam bo Ola zajęła się całowaniem z moim bratem (od 4 miesięcy byli par). Przyszedł mój tata i zaczął ceremonie. Nie słuchałam go za bardzo, aż doszedł do przepowiedni która dotyczyła MNIE! A brzmiała tak: „ Kiedy łowca został naznaczony odliczanie się zaczęło.  Trwa i trwa aż proroctwo koła nie zatoczy i kiedy to łowca ten na wieży Eiffla stanie w blasku księżyca w pełni, wtem wypełni wolę Boga zabije Karona (król wampirów) i spokój światu przyniesie już na zawsze.”- wszyscy zaczęli się na mnie gapić. Aż poczułam że się rumienię, ja miałam uratować świat dobre sobie JA.
- Yyy… ojcze nie pomyliłeś się?
- Ale w czym kochanie?- odp. mi pytaniem na pytanie, jak ja tego nie lubię.
- No w sprawie tej przepowiedni może chodzi tu o kogoś innego? Przecież ja nie jestem na tyle silna aby go pokonać.- powiedziałam smutnym głosem
- Ależ jesteś i dlatego będą ci wszyscy pomagać w dowiedzeniu się jak najwięcej o Nim.
- Jak tak sądzisz. Zdam się na twoją wolę.- powiedziałam pewnie patrząc mu w oczy.
- Nie bój się Nata będę z tobą.- pocieszyła mnie Ola. Dopiero sobie przypomniałam że ona tu jest, obróciłam się do niej i uśmiechnęłam pogodnie na co ona zareagowała tym samym.
-  Widzę że bardzo lubisz Aleksandrę.- stwierdził tata a ja tylko kiwnęłam głową na znak zgody.- Aleksandro podejść.- zaprosił ją gestem ręki do siebie.- Teraz pomocnik cię wybierze a z nim moc jednego żywiołu.- zakończył. Wszystko odbyło się dość szybko, najpierw pomocnicy zaczęli w okuł niej krążyć i po chwili sokół (Ametysta) usiadł jej na ramieniu. Ola przejęła od niego skrzydła, wzrok i niezwykły refleks oraz żywioł ognia. Kiedy ja zajęłam jej miejsce wszystkie zwierzęta od razu do mnie podeszły jak by mnie wybrały. Spojrzałam gorączkowo na tatę bo nie wiedziałam co zrobić, a on się na mnie spojrzał jak by mówił że tek miało być. Przejęłam od  wilka (Szadoła): czuły węch i słuch, od kota (Sefory): refleks i zdolność widzenia w ciemności oraz od sokoła (Ozyrosa): skrzydła i wyostrzony wzrok.  Z tymi zdolnościami związały się wszystkie żywioły, ale wiedziałam już że tak ma być. Podeszłam szybko do Oli i zaczęłyśmy sobie gratulować nawzajem.
Ozyrys i Ametysta są identyczne
Szadoł
Sefora
-Dobrze moje kochane łowczynie teraz musicie przysięgnąć że będziecie bronić klanu.- pow. mój ojciec a my położyłyśmy prawą rękę na starej księdze i powiedziałyśmy razem – Przysięgam-i na tym się zakończyła ceremonia.
- A teraz kochana siostro i ty moja kochana Olu czas na im prę urodzinową- krzyknął Kris włączając muzykę i nie wiem z kąt pojawiły się stoły z jedzeniem i piciem, ale to było mało ważne bo właśnie teraz dziękowałam bratu z najlepszą im prę urodzinową. No ale ja go tylko przytuliłam a Olka rzuciła mu się na szyje i znów zaczęli się całować ja udawałam że wymiotuję. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, balanga zaczęła się rozkręcać. Jako prezent dostałam czarny a Ola fioletowy ścigacz razem z kaskiem i skórzaną kurteczką. Od razu je wypróbowałyśmy na krytym torze do MotoCross’u. Było świetnie aż do momentu jak Kris oznajmił nam że wyjeżdżamy do Amsterdamu (stolica Holandii). „No pięknie będę mieszkała z Michałem w jednym mieście obym na niego nie wpadła” modliłam się w duchu. O 2 nad ranem poszliśmy wszyscy spać, chciałam jak najszybciej zapomnieć o Michale. Ola zasnęła od razu, zazdroszczę jej. Ja zasnęłam po jakiś 10 min od kąt się połorzyłam.

Rozdział 2

...Mój ojciec?! Odchrząknęłam:
- Co tu robisz córeczko?- zapytał trochę zakłopotany
- Ja?! po prostu znalazłam to- pokazałam zdjęcie- i  postanowiłam zobaczyć co jest ukryte pod klapą- dokończyłam
- Ale czy na pewno sama do tego doszłaś czy ktoś ci pomagał-dopytywał się
- Sama to odkryłam, a czy to takie ważne?
- Tak ponieważ teraz jesteś jedną z nas.- mówiąc to podchodził do mnie coraz bliżej.
- „ Jedną z nas” jakich nas?
- Teraz będziesz łowczynią wampirów. Jeżeli tego chcesz.-powiedział przytulając mnie. Byłam w szoku, ja łowczynią wampirów! ale w gruncie rzeczy zapomnę o Nim.
- Zgoda.- powiedziałam pewnie
- Wiedziałem że się zgodzisz, ale musisz poznać historię„klanu północnej wierzy”- podał mi grubą starą księgę.
- „Klanu północnej wierzy”?
- Tak nasza rodzina do niego należy, ale są też 3 inne klany: Klan „południowej wierzy” , „wschodniej wierzy” i „zachodniej wierzy” tomy bronimy świat przed tymi bez względnymi stworzeniami.- zakończył. To było dziwne ale nie wiem czemu uwierzyłam w to. Wzięłam książkę od ojca i zasiadłam przy jedynym stoliku gdzie były świece. Bardzo mnie to zaciekawiło np. ten kawałek: „… kiedy młody łowca zakończy nauki dostanie pomocnika w postaci zwierzęcia (wilka, kota lub sokoła) z którym będzie mógł się porozumiewać.Przejmie też od niego 3 najważniejsze cechy z którymi zwiąże się moc nad 1żywiołem: ziemi, wody, ognia lub powietrza. Łowca otrzyma też strój do walki w którego skład wchodzą ( dla dziewczyn): krótkie czarne spodenki, gładka biała albo czerwona bluzka na grubych ramiączkach, skórzane rękawiczki bez palców i czarne trampki ( będzie no zamknięty w wisiorku więc jak łowca zdejmie wisiorek zmieni się jego ubiór), broń oraz motor lub samochód…”. *Ciekawe * pomyślałam.Przeczytałam księgę, ojciec poprosił mnie żebym się spakowała bo wyjeżdżam do Tybetu. Kazała też mi iść do brata po torbę do której włożę rzeczy i oprosić mam go żeby zamówił nam samolot do Tybetu. Ojciec pokazał mi też szybsze wyjście na powierzchnię które prowadziło do pokoju gościnnego w naszym domu(drzwi ukryte były za portretem mojej zamarłej matki).
- Hej, daj mi torbę i tata prosił żebyś zarezerwował…- przerwał mi.
- Wiem, torba jest za drzwiami.- pow. Kris. Wzięłam torbę i poszłam się pakować. Brałam najpotrzebniejsze rzeczy np. kosmetyki, ciuchy,kilka książek itp. Po godzinie spędzonej na pakowaniu poszłam na kolację na której brat oznajmił mi że jutro wylatujemy i będziemy lecieć ok. 3 dni.Poszłam do pokoju i pożegnałam się ze wszystkimi znajomymi co zajęło mi 2 godz.Postanowiłam wziąć długą kąpiel i pójść spać. Następnego dnia zaraz po niadaniu pojechałam na lotnisko, Kris odebrał bilety z kasy i wylecieliśmy.Trochę spałam i pogadałam z nim o tej szkole.  Kiedy już dotarliśmy w progu ktoś czekał.Podeszłam bliżej i zobaczyłam w nich…

Rozdział 1

Ale od początku, nazywam się Natalia i mam 14 lat ( i brata Krisa, starszy ode mnie o 3 lata, ale o nim później), jestem wysoką rudowłosą dziewczyną o mleczno białej cerze, soczyście zielonych oczach, smukłej talii inie powtarzalnym charakterze, w szkole nikt nie miał prawa stanąć mi na drodze bo oberwał, zawsze miałam dobre stopnie nauczyciele mnie lubili, ale dokładnie3 lata temu to się zmieniło, zaraz po rozstaniu z moją jedyną miłością Michałem,stałam się łowczynią wampirów. Pamiętam że jak go pierwszy raz zobaczyłam nie zrobił na mnie większego warzenia.  Był po prostu nowym uczniem naszej klasy. Na początku nie gadaliśmy w ogóle, ale moje koleżanki wmawiały mi że będziemy razem. Nie wierzyłam im zbytnio, cóż Michał był bardzo przystojny wysoki, wyższy ode mnie o głowę, w jego błękitnych oczach można było się utopić, kosmyki jego brązowych włosów niesfornie opadały mu na czoło był także opalony, w końcu spędził całe lato w Grecji. Powoli nigdzie się nie śpiesząc zaczęłam go poznawać, mieliśmy wspólne pasje i zainteresowania np. MotoCross, szkicowanie mangi i anime ale również naszym częstymi tematami rozmów były filmy, biała broń którą każde z nas potrafiło się posługiwać i strzelanie z łuku. Nie zauważyliśmy jak po niecałych 3 miesiącach zaczęliśmy spędzać ze sobą wiele czasu. Pamiętam że to był piątek do szkoły mieliśmy na 8:45, poszliśmy na skarpę nie daleko szkoły był wtedy wyjątkowo zdenerwowany, nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Aż tu nagle wypalił z tekstem „Chcesz ze mną chodzić?” zgodziłam się bez większego namysłu ponieważ jakiś miesiąc temu zaczęła coś do niego czuć. Było nam razem wspaniale każdy nauczyciel o nas wiedział więc bez przeszkód mogliśmy się całować na i przed lekcjami. Zawsze mnie wspierał, jak byłam smutna pocieszał  i przytulał. Aż nagle wszystko zaczęło się psuć. Kłóciliśmy się często, on był mega zazdrosny nie wolno mi było nawet przytulić się po przyjacielsku z najlepszym przyjacielem, ale on mógł sobie jeździć pod namioty z różnymi dziewczynami a ja nie wiedziałam co się z nim dzieje czasem nawet przez tydzień nie dawał znaku życia. Jego główną wymówką był rozładowany telefon albo wcale go nie wziął z domu. Wybaczałam mu jak głupia wiele razy, a o jego wybaczenie musiałam błagać. Aż nie wytrzymałam i powiedziałam mu prawdę „ja się czuje jak na smyczy, daj mi więcej swobody albo nie możemy być razem, boja tego nie wytrzymam” a on tylko powiedział „ kocham cię ale i tak nie będziemy razem bo wyjeżdżam, przepraszam ale nie zobaczy mysię już nigdy więcej” powiedział to tak bez uczuć, odszedł a ja zostałam sama.Zaczął padać wtedy deszcz jakby niebo mówiło „nie mówię ale mogę płakać z tobą”. Długo się po tym pozbierać nie mogłam, aż pewnego popołudnia coś zaciągnęło mnie do garażu,  nawet nie wiem po co ale zaczęłam przeszukiwać jakiś stary kufer matki. Siedząc oglądałam różne fotografie, aż na jednej było zdjęcie mojego ojca który trzymał ten kufer. Przyjrzałam mu się trochę lepiej i zauważyłam klapę w miejscu w którym stał obecnie kufer. Szybko wstałam i przesunęłam go, schodząc do tunelu po starej drabince trochę się bałam ale także byłam coraz bardziej ciekawa co jest dalej. Szłam kilka minut wilgotnym oświetlonym pochodniami tunelem, aż dostrzegłam mosiężne drzwi. Pchnęłam je i weszłam do jakiejś biblioteki gdzie przy biurku siedział z nosem w książkach…