piątek, 18 listopada 2011

Rozdział 39

Natalia zaczęła biec na wampira, ale on uchylił się od jej pierwszego ciosu i sam chciał ją kopnąć w brzuch ale odskoczyła. Taka walka trwała jeszcze kilka minut, ale w końcu brunet oberwał kuli wiatru. To wkurzyło go nie na żarty, wypowiedział jakieś zaklęcie które mocno poraniło ciało dziewczyny, wykorzystał chwilę jej nieuwagi  zaatakował ze swojego miecza. Niestety również się nie obroniła, ale użyła mocy żywiołu wody i ognia, najpierw spadł deszcz a później pod wpływem nagrzanego powietrza zamienił się we mgłę. To pozwoliło ukryć się rudej na czas uleczenia ran, oraz zaatakowania.
#W pokoju hotelowym#
Próbowali się wydostać, krzyczeli a nawet prosili ale to nic nie dało.  Dopiero kiedy użyli połączonej mocy wszystkich żywiołów udało im się przerwać barierę. Szybko pobiegli na miejsce walki, ale widoczność pod wierzą uniemożliwiła im mgła. Z niemałą trudnością wjechali windą na ostatnie piętro gdzie biały dym już zdążył opaść, tam ujrzeli Natalię i Karona.
#5 min wcześniej wieża Eiffla#
Walczyli jeszcze kilka chwil aż dziewczyna ostrzem sztyletu zadrapała wampira. Uśmiechnięta wskoczyła na barierkę balkonu, z torby wyciągnęła bogato zdobiony srebrny kielich. Uniosła przedmioty nad głowę, sztylet nad kielichem (tworzyły linię prostą nóż ostrzem w duł) u w momencie kiedy kropla krwi Karona uderzyła w dno pucharu wypowiedziała głośno i stanowczo:
-To kropla krwi nieśmiertelnego króla. Na moc czterech żywiołów odbierz serce martwe zastąp duszą dawno utraconą, zetrzyj krwawe więzy łączące mnie z nim i zamknij go w sobie.- kielich rozbłysłą białym światłem, a złote macki przebiły ciało jej „brata” aby chwilę później wciągnąć go do środka naczynia. Ostatnie słowa które wypowiedział do Natalii brzmiały tak:
- Nikeli zemszczę się, na tobie i na twojej córce.- po tych słowach zniknął, a dziewczyna opadła bezsilna w ramiona Krisa który stał najbliżej.
- Obudź się siostra.- potrząsnął nią. Powoli wniosła jeden palec i przytkała mu do ust mówiąc:
- Cicho być, Ja chce spać!- wtuliła się w jego bluzę i zasnęła, Ola wytłumaczyła reszcie że ona i Rud są w ciąży. Bill trochę był zły ale wybaczył ukochanej. Od tego dnia minęły już 4 miesiące. Wszyscy byli szczęśliwi a zarazem dziś mega zdenerwowani bowiem dziś miał być najważniejszy moment w życiu naszych 2 głównych par ponieważ Justyna i Bartek chcieli żyć w otwartym związku. Śluby odbywały się japońskiej świątyni, a wesele w ogrodzie:

Natalia i Ola wyszły w pięknych sukniach zaraz za druhnami, David już na nie czekał, wziął je pod rękę i poprowadził do ołtarza gdzie czekali przyszli mężowie. Powoli ale pewnie podeszły, pierwszy przysięgę składał Kris:
- Ja Kris biorę ciebie Aleksandro za prawowitą małżonkę i ślubuje się wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że nie opuszczę cię aż do śmierci .- założył jej na palec obrączkę.
- Ja Aleksandra biorę ciebie Krisie za prawowitego małżonka i ślubuje się wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że nie opuszczę cię aż do śmierci .- założyła mu na palec obrączkę, pocałowali się. Tą samą formułkę powiedzieli Bill i Natalia. Wesela rozpoczęło się Polonezem (http://www.youtube.com/watch?v=fRSebC__aLE) o którym zawsze marzyła blondynka. Zabawa trwała do rana, każdy szczęśliwy ze swojej decyzji. Miesiąc miodowy Oli i Krisa była na Hawajach, a Naty i Billa nad oceanem na prywatnej wyspie Rudej którą dostała do ojca.
sukienka Oli   

















sukienka Natalii

Lista prezętów ślubnych:
Natalii:
wyspa, pościel, dom w Japonii, 8 tyś. na start, łóżeczko dla dziecka, nowe auto
Oli:
ścigać, auto, dom w Australii zaraz nad oceanem, 7 tyś. na start, ciuszki dla bliźniaków, seksy strój policjantki (od Krisa)


Hej!
Jak widzę parę osób czyta to moje opowiadanko, więc teraz pytanie do was co byście chcieli zobaczyć w 2 serii, nadal akcja ma być wokół  tych samych bohaterów czy dla odmiany wokół ich dzieci??? Odpowiedzi możecie udzielać w komentarzach lub wysyłać mi na gg 8273824. Pozdrawiam J.
Natalia J

piątek, 28 października 2011

Rozdział 38

Przepraszam że dawno nie pisałam ale nie miałam zbytnio czasu ale teraz uważajcie bo niedługo dodam tu nową notkę, a no i 4 rozdział na moim 2 blogu, zachęcam do czytania i komentowania.

Ruda właśnie pakowała plecak w swoim pokoju, bo to właśnie dziś się wszystko rozstrzygnie , dziś o północy na wieży Eiffla zakończy się odwieczna walka. Dziewczyna spojrzała na zegarek była 13:10, ma jeszcze 5 min i teleportują się do Paryża. Przygotowała potrzebny eliksir zarówno na przeteleportowanie się do Paryż ale też na powrót, napisała też krótki list na wszelki wypadek jak b coś poszło nie po jej myśli. Westchnęła, zabrała plecak oraz pewien drobiazg który niedawno znalazła za pomocą starych map i zapisków. Kiedy doszła do podziemnej sali ofiarnej, wszyscy już tam byli, spojrzał po kolei na przyjaciół a jej wzrok skrzyżował się ze wściekłym wzrokiem Oli.
#Godzina 12 pokój Oli#
Blondynka wstała z łóżka i krzątała się po pomieszczeniu, Kris który wciąż leżał nie odwracał od niej wzroku.
- Co tak na mnie patrzysz?- zap. Ola
- Bo jesteś piękna nawet z tym malutkim brzuszkiem.- zaśmiał się. Dziewczyna dokładnie obejrzała wcześniej wspomniane miejsce ale nic nie zauważyła.
- Wydaje ci się nie mam brzucha.
 - Może teraz nie ale będziesz niedługo miała.
- Co ty masz na myśli? Czy ty chcesz mnie utuczyć?
- Nie kotku po prostu ciężarnym zawsze rośnie brzuch to chyba oczywiste.- wstał i pocałował ją.
- KTO CI POWIEDZIAL?!
- Natalia dziś rano.
# I wracamy do obecnej chwili#
Kiedy tylko Natalia podeszła bliżej, Ola od razu zrobiła jej awanturę o to że powiedziała o dziecku. Ruda wytłumaczyła dlaczego mu powiedziała ale i tak przyjaciółka była na nią zła. Bill podszedł do narzeczonej, przytulił ją i wszyscy przeteleprtowali się do hotelu położonego zaraz obok wieży. Justyna wyciągnęła Bartka na spacer, a Olka namówiła Krisa na zakupy i takim oto sposobem Nata i Bill zostali sami:
- Kocham cię wiesz.- powiedział Czarny całując ukochaną
- Wiem ja cb też. – odpowiedziała i uśmiechnęła się sztucznie bo wiedziała że to mogą być ostanie takie słowa.
- Kochanie nie martw się tą pełnią.
- Nie martwię się .- skłamała
- To dobrze.- pocałował ją znów. I z tą maską chodziła do wieczora, a dokładnie do 23h. Kiedy zabrała wszystko co miała potrzebne spojrzała znów na wszystkich.
- Nata poczekaj idziemy z tobą.- wydarli się chórkiem i już mieli zabierać się do wyjścia ale dziewczyna odezwała się.
-Nie mogę was tak narazić.- powiedziała i wyszeptała Tamashī no shōheki (bariera dusz) wtedy jakieś cienie zaczęły krążyć po pokoju oddzielając Billa, Toma, Justynę, Olę, Bartka i Krisa od okien, drzwi oraz Natalii, która w pewnym momencie zniknęła. Pojawiła się w miejscu walki, czekała, czekała aż wybiła ta godzina zła i Karon zjawiła się na wprost niej mówiąc.
- Witaj Nikeli.
- Nie nazywaj mnie tak.- warknęła i wyciągnęła sztylet zza paska.
- Coś taka bojowo nastawiona? Nie cieszysz się na spotkanie rodzinne?- zap. ze śmiechem
- Nie.- syknęła ale zaraz cicho dodała- wystarczy tylko draśnięcie.

wtorek, 18 października 2011

Rozdział 37

Blondyn wrócił dopiero nad ranem zły jak osa na swą ukochaną. Wziął zimny prysznic, po którym w jego pokoju rozbrzmiało pukanie do drzwi. Z niechęcią otworzył je.
- Hej gdzie cie wcięło na całą noc?- zap. go siostra
- Nie twoja sprawa.- warknął
- Moja, bo jesteś moim bratem. W dodatku twoja narzeczona o ciebie pytała.- na dźwięk słowa narzeczona jego skóra zaczęła przybierać kolor błękitny oraz była zimna jak lód.
- Ona nie ma prawa nazywać się moją narzeczoną.
- Kris czy ty się słyszysz!? Przez to że się upiła chcesz zrujnować waszą miłość?
- Ona mnie zdradził!!!- nie wytrzymał, uderzył w ścianę w której został ślad po pięści. Natalia z łoskotem wypuściła powietrze i zaczęła mówić:
 - Ona cie nie zdradziła, po prostu się upiła.- przerwał jej
- Nie broń jej wiem co widziałem.- oburzył się
- Tak ty widziałeś zakończenie, a ja tu mam film z kamery na tarasie.- wyciągnęła komórkę, pokazał film bratu, a następnie powiedziała:
- Idź i przepraszaj na kolanach matkę twojego dziecka.
- Już idę.- wszedł ale zaraz wrócił z zaszokowanym wyrazem twarzy.
- Ona jest w czym?!
- W ciąży.
- Ze mną?- nie dowierzał
- Nie ze świętym Mikołajem. Pewnie że z tobą.- uśmiechnęła się promiennie i wypchnęła go za drzwi. Szybko pobiegł do pokoju Oli przy okazji stworzył w ręku piękną lodową różę. Zapukał. Usłyszał zaproszenie więc wszedł i zobaczył ją siedzącą na łóżku. Podszedł, wsiadł obok niej i powiedział.
- Aleksandro proszę wybacz, kocham cię i już znam całą prawdę.- podarował jaj kwiat, a ona spojrzała na niego z wielkim znakiem zapytania na twarzy.
- Kotuś ale ja…- przerwał jej.
- Wiem byłem głupi i zazdrosny, nie ufałem ci.- zanim zdążyła się odezwać zamknął jej usta pocałunkiem. Nie przeszkadzało jej to, położyła się na łóżku po chwili czując przyjemny ciężar kochanka, który w zawrotnym tempie pozbył się jej ciuchów. Przyjrzał się teraz dokładnie, jędrne piersi, płaski brzuch, długie nogi oraz ten tatuaż na plecach. Pozbyła się też swoich ubrań, podszedł do dziewczyny, przytulił i zaczął ją całować. Jego palce powędrowały na plecy, odnalazły koniec tatuażu przy łopatkach i zaczął go delikatnie zmrażać jadąc w duł. Blondynce to się bardzo spodobało więc jęknęła mu w usta co nakręciło chłopaka jeszcze mocniej.  Teraz to ona przejęła inicjatywę, zaczęła go całować po torsie ustami gorącymi jak 2 rozżarzone węgle. Po jakich jeszcze 5 min gry wstępnej, wszedł w nią ostro i mocno, od razu poruszając się szybko. Tego dnia kochali się chyba najintensywniej.

piątek, 7 października 2011

UWAGA!!!

Siema postanowiłam załorzyć jeszcze jednego bloga z opowiadaniem a o to link myślę że się wam spodoba milego czytania: http://pamietnik-emo-jedna-na-milion.blog.onet.pl/rozdzial-1,2,ID437295372,DA2011-10-07,n

Rozdział 36

Czarnowłosa podeszła do drzwi, otworzyła je i wpuściła nie kogo innego jak chłopaków, którzy przybiegli wystraszeni jak by coś się paliło.
- Co się stało słyszeliśmy krzyki?- zap. Tom
- Nie tylko ja z Olą coś odkryłyśmy.- zaczęła Ruda
- Tak, co to za odkrycie?- dopytywał się Bill
- My dowiedziałyśmy się dziś że…- przerwała Natalii Ola
- Że Pluton to nie planeta.- wypowiedziała z głupawym uśmieszkiem. Nata spojrzał się na nią pytająco ale blondynka tylko zrobiła błagalną minę.
- Wow… odkrycie na miarę Mikołaja Kopernika.- zakpił Tom
- Pff.- Ola
- Oj tam, a teraz sio bo impreza z 1h a my w lesie.- Just wygoniła chłopaków za drzwi. Pogadały jeszcze chwilę i zaczęły się szykować. Nata miała na sobie jensową sukienkę bez ramiączek oraz skórzano- srebrną biżuterię i czarne trampki. Ola założyła krótkie spodenki, pomarańczową bluzkę wiązaną na szyję a do tego czarne botki na obcasie. Justyna ubrała się w srebrny top, czarne poprzecierane rurki i szpilki. Oczywiście dziewczyny umalowały się, uczesały jak przystało na ich standardy. Wyszły po chłopaków i skierowały się na salę zza której drzwi dochodziła już głośna muzyka.  Przez pierwszą godzinę wszyscy tańczyli i śmiali się, aż a scenę wyszedł David i oznajmił że teraz wystąpi jedna ze szkolnych gwiazd. Ola wyszła na scenę. Zaśpiewała  piosenkę cascady – pyromania. Wszyscy byli pod wielki wrarzeniem aż blondynka nie odezwała się:
- A teraz zaśpiewa moja kumpela Nata choć i daj popis.- zaśmiała się. Bill spojrzał na nią z nie dowierzaniem ponieważ nigdy nie słyszał aby jego narzeczona śpiewała, dziewczyna wypierała się że Ne pójdzie ale Kris wziął ją na ręce i zaniósł na scenę gdzie musiała zaśpiewać. Spojrzała zrezygnowana na publikę , po chwili zapytała się:
- Jaką chcecie piosenkę?
- Everytime (Britney Spears – Everytime)!!!- krzyknęli chórem. Ruda przymknęła oczy, muzyka zaczęła grać a dziewczyna śpiewać. Po zakończonej piosence ukłoniła się, zeszła ze sceny gdzie każdy jej klaskał. Podeszła do stolika jej przyjaciół, usiadła Billowi na kolanach i wszyscy oprócz jej i Oli której zabroniła pić napili się piwa wznosząc toast. Po jakiś 2h Ola i Tom gdzieś zniknęli więc wszyscy zaczęli ich szukać.
*U Oli i Toma*
- Czemu nie pozwalają ci pić?- zap. dredziaż
- Oj tam nic ważnego coś sobie ubzdurali, a teraz bierz wódkę i idziemy na dziedziniec.
- Spoko.- poszli. Siedzieli przy fontannie śmiejąc się i pijąc. Kiedy byli już nieźle wcięci zaczęli tańczyć i śpiewać, Tom zdjął koszulkę oraz spodnie ponieważ chciał popływać w fontannie. Ola także pozbyła się bluzki, podeszła do niego z zamiarem wepchnięcia go do wody ale zachwiał się na nogach więc wyszło na to że przewrócili się tak że on leżał na niej. W tej chwili przyszła Nata z Krisem.
*U reszty towarzystwa*
Szukali ich dobre 10 min aż nasza główna bohaterka że swoim bratem nie poszli na oszklony dziedziniec (w tej „szklarni” była sztuczna temperatura 20 na plusie). Zobaczyli tam do pół rozebranych przyjaciół którzy leżeli na ziemi. Kris wkurzył się nie na żarty aż jego skóra stała się niebieska i zimna jak lud, wyszedł. Natalia pomogła przyjaciołom dojść do pokoi ale nie było łatwo bo oboje darli się że chcą popływać, dopiero jak obiecał że popływają jutro uspokoili się. Kiedy wyszła z pokoju blondynki poszła jeszcze do Krisa który jak się okazało gdzieś wyszedł. Zrezygnowana wróciła do siebie i poszła spać.

poniedziałek, 26 września 2011

Rozdział 35

Szli przez korytarz po brzegi wypełniony gapiami. Po niespełna 1 min dotarli do gabinetu ojca Natalii i od ego momentu dziewczyna musiała poradzić sobie sama. Nie pewne weszła do środka, światło ledwie oświetlało biurko za którym siedział starszy mężczyzna, odchrząknęła.
- Hej tato.- pow. niepewnie. David (bo tak ma na imię ojciec Naty i Krisa) podniósł głowę, niedowierzał własnym oczom więc podszedł do niej i dotknął jej policzka.
- Wróciłaś…- pogładził jej policzek i rozpłakał się. Rozmawiali dosyć długo, aż doszli do wniosku najważniejszy jest powrót dziewczyny. Ojciec zaoferował jej imprezę na powitanie ale też dla od stresowania młodych łowców przed decydującą walką. Przystała na propozycję, pożegnała się z Davidem i udała się do ukochanego pokoju gdzie czekała na nią reszta. Uśmiechnięta weszła do pomieszczenia, w progu rzucili się na nią pomocnicy łasząc się do swojej pani.
- Już, spokojnie, bo nie zaliżecie na śmieć.- zaśmiała się. Zwierzęta posłusznie zeszły z niej. Ruda usiadła na łóżku obok Billa i Szadoła, na jej kolanach rozłożyła się Sefora a na ramieniu zasiadł Ozyrys.
- I co?- zap. chórkiem
- Impreza dziś o 20.- odpowiedziała z uśmiechem. Pogadali chwile ale dziewczyny stwierdziły ze trzeba się przygotować do imprezy i wypchnęły chłopaków za drzwi.  Rozmowę zaczęła Ola:
- Dziewczyny bo ja mam taką sprawę…
- Nom.- Nata
- O co chodzi?- Justa
- Bo mi się miesiączka spóźnia.
- O to nie dramat.- zaśmiała się czarno włosa
- Spóźnia mi się już miesić i 2 tygodnie!!!
- Oł… może mały test ciążowy?- zap. Natalia
- Ok.- Ola z małym opakowaniem zniknęła w łazience. 2 min później usłyszały krzyk. Weszły do łazienki a tam Ola stała z gigantycznym bananem na twarzy.
- I co?
- Będziecie ciotkami!- wydarła się. Skakały z radości, nagle Justyna stanęła i badawczo spojrzała się na Natalię.
- A po co ci testy ciążowe???
- A no bo ja z Billem też to zrobiliśmy i no jak by to ująć…
- Najlepiej krótko.- przerwała Ola
- Jestem w ciąży.
- To nie jestem sama.- zaśmiała się blondi
 - Ta a jak my im to powiemy?
- No jak, prosto z mostu.- wyszczerzyła się Olka. Pogadałyśmy, przyszykowałyśmy się aż naszą sielankę przerwała pukanie do drzwi.

wtorek, 20 września 2011

Rozdział 34

- Przepraszam inaczej nie mogłam…- przytuliła się do przyjaciółek. Później dostała reprymendę od brata a Bill od Toma.  Dziewczyna tłumaczyła przyjaciołom dlaczego nie wróciła i w tedy do salonu w którym przebywali, wpadły dwa syczące na siebie pustynne lisy. Ruda tylko spojrzała na nie z politowaniem, wykonała jeden gest ręką i zwierzęta były już przy niej, po czym położyła im na łebkach otwarte dłonie mówiąc:
- Opuść swe ciał, zmień się w człowieka i pomóż mi gdy tego potrzeba.- wtedy lisy przemieniły się w piękną blondynkę w krótkich spodenkach oraz kusej bluzce i opalonego bruneta w samych spodniach. Na wszystkich oprócz Natalii nie zrobiło to wrażenia.
- Jak ty to.?.-zap. Tom
- Zaraz wam powiem tylko rozwiąże jeden problem.- uśmiechnęła się. – Princess, Fox, o co tym razem?- skierowała to pytanie do lisów
- No bo on ciągle mi dokucza.- żaliła się blondynka
- Pogadam z nim, nie bój się Princess od dziś będziesz miała spokój.
- Dziękuję, mogę dziś już zostać w domu?- spotkała się tylko z potaknięciem ze strony Nat. Uradowana Princess pobiegła w głąb domku.
- Przepraszam ale musze z nim pogadać.- powiedziała i wyciągnęła chłopaka z domu. Usiadła z nim na piasku i zaczęła rozmowę:
- Fox co jest?
-Nic… to znaczy nie wiem.- zakłopotał się chłopak
- A ja chyba wiem.
- No to co mi jest pani doktor ;p
- Jesteś zakochany. :D
- Co?! Ja zakochany?
- Tak w Princess.
- Z kąt wiesz?- zap. ale po chwili uświadomił sobie ze łowczyni umie czytać w jego myślach.- Jak mam jej to okazać, wiesz trochę się boję odrzucenia.- dodał
- Nie bój się, a jak chcesz wyznać jej miłość to znajdź jakąś różę pustynną ona je uwielbia.- przytuliła go jeszcze po przyjacielsku w wróciła do przyjaciół. Pokazała im cały dom, bibliotekę z której zabrała wszystkie książki oraz zioła i eliksiry tłumacząc pozostałym do czego służą. Po niespełna 3h które spędziła na pakowaniu oraz pożegnaniu z pustynnymi lisami, odesłała samochód i samolot na miejsca (czyli do wypożyczalni i do hangaru w akademii) za pomocą czarów dzięki którym tez siebie, przyjaciół oraz bagaż przeniosła przed główne wejście do budynku akademii.
- Już czas.- Bill pchnął duże drzwi, weszli,  wszyscy którzy ich zobaczyli zaczęli wytrzeszczać oczy i szeptać.

poniedziałek, 19 września 2011

Rozdział 33

Całowali się jeszcze przez długie minuty, żadne z nich nie wypuściło drugiego z objęć                                             ze strachu ze zniknie jak senna mara. Po jakichś 10 min stania w bez ruchu zaczęli rozmawia:
- Wszyscy się martwią, myślą ze nie żyjesz.- zaczął Czarny
- Przepraszam…
- Co się stało to się nie odstanie, ale nie rób tak więcej.
- Okej. J
- Wrócisz?
- Wrócę…- znów zaczęli się całować ale tym razem poszli dalej dużo dalej (dla nie kumatych zrobili To).
#z naszą szóstką#
Jechali już dobre 7h. Każdy się denerwował z powodu zniknięcia Billa ale też martwili się czy odnajdą Natalię. Nagle cisze przerwała Ola:
- Kris kotku, nie da się ruszyć szybciej tego grata?!
- Nie, nie da się.
- Jak to nie? na pewno się da tylko wpuść mnie za kierownicę.
- Zgoda ale masz nas nie zabić.- zastrzegł. Samochód staną a para zamieniła się miejscami. Maszyna znów ruszyła tylko o wiele szybciej, nagle po jakichś 25 min Justyna zemdlała.
- Kochanie obudź się.- mówił nie spokojnie Bartek. Tom podał mu zimną butelkę wody, którą brunet natychmiast przyłożył do czoła czarnowłosej. Dziewczyna obudziła się tak szybko jak zemdlała, rozejrzała się w okuł i zapytała:
- Co się stało?
- Zemdlałaś.- odp. krótko Tom
- Przepraszam to nie z mojej winy, to przez wizję. :/
- Jaką? gdzie jest moja siostrzyczka?- zap. Kris
- Nic jej nie jest, jej domek jest przy delcie Okawango.- wypowiedziała jednym tchnieniem po czym upiła łyk zimnej wody z butelki.
- To ruszamy w stronę rzeki Okawango.- Ola skręciła ostro w prawo. Jechali jeszcze jakieś półtorej godziny aż z oddali nie zauważyli małego, rozwalającego się domku. Zatrzymali się, podeszli do okna przez które nic nie zauważyli. Przesunęli się do drzwi przez które wkroczyli jak banda antyterrorystyczna .
#pokuj Natalii#
Para leżała pod cienką kołdrą całując się, gdy nagle usłyszeli huk i mnóstwo krzyków. Ubrali się w pośpiech i pobiegli ku miejscu owego zdarzenia. Wbiegli, a Natalia w między czasie użyła kilu zaklęć obronnych, które oddzieliły jasno zieloną barierą ich od napastników. Już miała zaatakować ciosem który zmiótł by przeciwników z powierzchni ziemi ale zatrzymała się widząc swoich przyjaciół. Stanęła tuż przy „ścianie” dzielącej pokuj na 2 części, w jej oczach stanęły łzy.
- Przyszliście po mnie???- powiedziała, a Tom zrobił gest ręką który pokazał ze jej nie słyszą. Dopiero gdy bariera zniknęła Ruda usłyszała krzyk Oli i Justynt.
- Jeszcze raz tak znikniesz a nie żyjesz!!!

wtorek, 13 września 2011

Rozdział 32

# 10 min później hotel w Windhuk#
…- Bill poszedł na własną rękę szukać Naty.-  przy stole gdzie wcześniej toczyły się rozmowy zapadła grobowa cisza. 
- Czy on zwariował?!- zap. zbulwersowana Ola
- Na to wygląda!- zdenerwował się Bartek
- Nie ma czasu na pogaduchy trzeba go poszukać.- pow. Kris. Wszyscy pędem ruszyli do wcześniej wypożyczonej terenówki. Samochód ruszył na pustynię a za jego kołami widać było tylko kurz.
# 12h domek gdzieś na pustyni Kalahari#
Bill niemrawie otworzył oczy ale szybko tego pożałował i zmrużył je. Powoli wstał do pozycji siedzącej, rozejrzał się po pomieszczeniu *Stara chata, szum wody w oddali… To dom Natalii* przeszło mu przez myśl. Zerwał się z kanapy na której leżał i szybko wybiegł z małego pokoiku. W oddali usłyszał czyjąś rozmowę, zaczął kierować się w stronę tajemniczych głosów. Szedł ciasnym korytarzem którym doszedł do jedynych uchylonych drzwi tego domu zza których wydobywała się rozmowa. (Treść rozmowy)
- Uratowałam dziś takiego chłopaka.- zaczęła osoba po głosie można było stwierdzić że to dziewczyna.
- Tak? A czy pamiętasz że miałaś się nie pokazywać???- zagrzmiał drugi również kobiecy głos.

- Tak pamiętam, ale on spadał z nieba miałam dać mu się zabić?!?!?!?!?!?!?!- zbulwersowała się pierwsza

- Spadł z nieba?!

- Tak…- zrobiła krótką pauzę- wiesz może to twoja rodzina bo też miał skrzydła, albo i nie bo no miał czarne włosy.

- Gdzie on jest?!

- W salonie…- nie dokończyła bo jej przyjaciółka już stała przy drzwiach które otworzyła z rozmachem. Stanęła jak wryta podobnie Bill. Stała twarzą w twarz ze swym ukochanym i jedyne co potrafiła teraz zrobić to szepnąć jego imię, rozpłakać się i wtulić w jego ciepłe bezpieczne ramiona. Chłopak odwzajemnił uścisk oraz zaczął szeptać jej różne czułe słówka do ucha. Stali tak jeszcze 10 min. Nagle odezwała się Ruda:

- Co ty tu robisz?- chlipnęła

- Przyszedłem bo nie mogę bez ciebie żyć.

- To może choć do mnie.- zaproponowała

- Zgoda.- wtuleni w siebie poszli korytarzem do drzwi z tabliczką „Zakaz Wstępu!!!”. Weszli i od razu ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku który wyraził tęsknotę obojga.

poniedziałek, 12 września 2011

Rozdział 31

#I znów z naszą szczęśliwą siódemką#

Samolot wylądował na głównym lotnisku Windhuk ( stolica Namibii). Bartek poszedł wynająć pokoje w pobliskim hotelu, a reszta poszła zaopatrzyć się we wszystko co będzie im potrzebne. Po niespełna 3h (które spędzili na zakupach z których wrócili z chyba 12 torbami pełnymi wody i suchego prowiantu) wszyscy siedzieli w pokoju Toma myśląc o jutrzejszym dniu. Doszli do wniosku że wynajmą samochód terenowy i wyruszą o 6:00. Nastała noc, każdy spał. Tylko jedną osobę dręczyły koszmary, a mianowicie Czarnego. Chłopakowi śniła się jego ukochana która ginie a on nie może jej pomóc. Nagle jego sen zaczął się rozmywać aż zostały tylko 2 postacie Natalia i Bill. Dziewczyna odezwała się pierwsza:

- Nie szukaj mnie. Proszę.- wypowiedziała te słowa z błagalną mina. Podszedł do niej, przytulił i szepnął.

- Czemu?

- Nie jestem gotowa…- po chwili niepewnie i z obawą dodała- j… ja się boję.

- Kochanie nie ma czego, błagam wróć do mnie.- pogłaskał ją po policzku.

- Bill kocham cie ale…- przerwał jej

- Gdzie jesteś?- zapytał. Dziewczyna po głębszym zastanowieniu odpowiedziała.

- Ale przyrzeknij że nikt oprócz ciebie się nie dowie.

- Przyrzekam.

- Mój domek jest przy delcie Okawango.- pocałowała go i znikła. Bill obudził się cały zalany potem, usiadł na łóżku dotknął ust i szepnął „Natalia”. Szybko wstał ubrał się, zapakował do plecaka mapę, kompas, prowiant oraz kilka butelek wody.  Na skrawku papieru szybko nabazgrał:

„Poszedłem szukać Natalii, chyba wiem gdzie ona może być jeżeli nie znajdę jej w przeciągu 4 dni wrócę i spotkamy się w tym hotelu w którym jesteśmy.
Bill”
Kartkę zostawił na nocnym stoliku obok lampki. Wyszedł na balkon, rozłożył skrzydła, odbił się i wzleciał wysoko w chmury. Od jakichś 4h kierował się na północny-wschód, właśnie wzeszło słońce które zaczęło go potwornie razić więc założył okulary z ciemnymi szkłami. Zatrzymał się tylko kilka razy aby sprawdzić kierunek czy napić się wody i coś przegryźć. Nagle po 10h lotu opadł już z resztki sił i zaczął spadać, przed jego czekoladowymi oczami przeszło całe życie i to jedna myśl ze nie odszukał swej ukochanej. Zamknął oczy i czekał na śmierć, nagle poczuł silny podmuch wiatru i ciepłu głos wołający go gdzieś z oddali.
# Godzina 5:45 hotel w Windhuk#
Tom właśnie szedł po brata, stanął przed dębowymi drzwiami i zapukał ale nikt się nie odezwał. Wszedł. Łóżko w nieładzie, otwarte okno, porozrzucanie ciuchy po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przykuła kartka na stoliku. Podszedł i przeczytał ją. W jednej chwili wybiegł z pomieszczenia, wpadając na stołówkę od razu skierował się do swych przyjaciół. Złapał głębszy oddech i powiedział:
- Bill poszedł na własną rękę szukać Naty.-  przy stole gdzie wcześniej toczyły się rozmowy zapadła grobowa cisza.  

niedziela, 28 sierpnia 2011

Rozdział 30

Lecieli od dobrych2 dni. Cisza i napięta atmosfera panowały w samolocie. Krajobraz w dole za oknem zmieniał się powoli jak by stali w miejscu a przecież tak się spieszą aby ją odnaleźć. Nagle odezwał się Tom.
- Daleko jeszcze???
- Tak, daleko tak samo daleko jak 15min temu.- odp. spokojnie Kris
- Aha…- dredziasz zaczął szperać w telefonie. Po jakichś 15 min Bartek zmienił za sterami Krisa który zaraz po tym poszedł spać. Tylko jedna osoba cały czas myślała o młodej łowczyni a zarazem dawnej wampirce. Chłopak zastanawiał się co ma zrobić jak ją zobaczy, co powiedzieć.
#Gdzieś na pustyni Kalahari#
Rudowłosa (bo zeszła jej farba) dziewczyna siedziała na podłodze w podziemnej bibliotece otoczona mnóstwem ksiąg i zapisków. Piła już 6 kawę od rana a była 10:35, nie spała zbyt dobrze od kilku nocy a dokładnie od tygodnia. Od tamtej nocy kiedy za pomocą jednego z eliksirów których nauczyła się sporządzać przeniosła się do akademii łowców. Chciała po prostu zabrać kilka rzeczy z pokoju w którym podczas nauki zamieszkiwała. Weszła przez ukryte wejście w zachodniej części budynku. Szła korytarzem skryta w cieniu, aż nie zauważyła pewnej pary która wymykała się na spacer. Szybko schowała się za jakimiś drzwiami, kiedy miała już wyjść z ukrycia coś ją podkusiło aby sprawdzić co kryje komnata. Wyciągnęła rękę i przywołała ogień, w takim oświetleniu rozejrzała się po pomieszczeniu stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan (ta sama komnata do której w 28 rozdziale poszedł Tom). Podeszła do biurka i z czystej ciekawości zaczęła przeglądać szuflady, znalazła tam jakieś notatki po hebrajsku i arabsku. Od razu na jej twarzy zagościł grymas ponieważ te 2 języki są pochodzenia wampirskiego. To te pijawki je wymyśliły i pierwsze się nimi posługiwały. Bez namysłu zabrała notatki i nie przeszukując kolejnych szuflad wyszła z pomieszczenia maszerując do wcześniej obranego celu. Po cichu weszła do pokoju, kiedy otworzyła szafę która stała zaraz obok drzwi dostrzegła że oprócz jej rzeczy są też ciuchy jej ukochanego. Rozejrzała się po pomieszczeniu, Bill spał na jej łóżku. Zabrała to co potrzebne, podeszła do niego, postała chwilę wpatrując się w jego anielską twarz. Tak chciał żeby się obudził, żeby mogła się do niego przytulić i usłyszeć „kocham cię”, zdobyła się tylko na okruch odwagi i pocałowała go delikatnie w usta. Chwilę później była już w domku na pustyni, stała roztrzęsiona a zarazem szczęśliwa ze swojego czynu. Tak już tydzień minął od tamtego wydarzenia a ona nadal myślała o swym ukochanym. Chciała tyle razy wrócić ale bała się, bała się tych wszystkich pytań.

piątek, 12 sierpnia 2011

Rozdział 29

Po drodze wpadł na Ole która zaciekawiona tajnymi notatkami poszła z nim. Podeszli do drzwi z numerem 47, Tom już miał zapukać ale drzwi się otworzyły i wpadł do środka przewracając się na Bartka.
- O hej właśnie cie szukaliśmy.- zaśmiała się Ola
- To znaleźliście.- odpowiedział i wyszedł z pod Dredziarza który również wstał.
- Znalazłem jakieś papiery ale nie potrafię ich rozszyfrować- podrapał się po głowie.
- Wejdźcie do środka.- zaprosił ich wampir
- Justyna co ty robisz?- wniosła do góry swoją idealną brew Ola patrząc na czarnowłosą siedzącą po turecku z zamkniętymi oczami w otoczeniu świec.
- Namierzam Natalię- wymamrotała.
- Ale nawet jej pomocnikom nie udało się jej namierzyć.- pow. Tom
- Tak Natalia była kiedyś wampirem z królewskiego rodu więc inny wampir z tego rodu ją znajdzie nawet po śmierci.- oddała się wcześniejszemu zajęciu. Jej chłopak podszedł do czekoladowo-okiego, zaprał rzeczy przyniesione przez niego i zasiadł przy biurku przeglądając je. Po chwili podniósł głowę i zapytał:
- Z kąt je masz?
- Z jakiejś konnaty, znalazłem ale nie wiem o co w nich chodzi. Więc oświeć nas!
- Ech zawołajcie tu Billa on musi o tym wiedzieć.- poprosił a Ola szybko powędrowała po Czarnego. Po 6 min wróciła do pokoju nr 47.
- Bartek coś chciałeś?- zap. Farbi
- Tak ale usiądźcie i obiecajcie że nie będziecie mi przerywać.
- Obiecujemy!
- A wiec z tych papierów wynika że Natalia aby zabić Karona musi zginąć.- ledwo przeszło mu to przez gardło
- A al… ale…- jąkał się Bill
- Nie przerywaj, ale jest sposób żeby wróciła z zaświatów trzeba oddać inne życie ale nie byle jakie, osoba która będzie ją zastępować musi szczerze i bez granicznie ją kochać.- w tym momencie spojrzał się na Czarnego. Nastała niezręczna cisza, nikt nawet się nie ruszył. Nagle Bill podniósł się z miejsca i powiedział:
- Jeżeli dzięki mnie ma żyć to się poświęcę.- i znów cisza którą tym razem przerwał okrzyk Justyny.
- Znalazłam!
- A ale co?- pytanie zadał Farbi
- Natalie wiem gdzie jest!- skakała z radości- widzicie ten wisiorek on będzie świecić coraz jaśniej im bliżej będę jej a to jak ją znajdę będzie proste bo wyczuje ją.- wpierw pokazała wisior a później wskazała na głowę- jak się do niej zbliżę tak na 250 km to w mojej głowie zacznę ją widzieć w obecnej sytuacji- wyjaśniła.
- To na co czekamy, idę do ojca i wezmę od niego samolot za 15 min widzę wszystkich na dole przy pasie startowym.- rzucił Kris i wyszedł z Olą. Reszta także się rozeszła, każdy pakował najpotrzebniejsze rzeczy oraz jakieś jedzenie i wodę na drogę. O umówionym czasie spotkali się w ustalonym wcześniej miejscu gdzie czekał już na nich samolot o nazwie Gwiazda Północy jak i Kris z Olą. Wsiedli i zajęli miejsca w maszynie wojskowej. Silnik został odpalony i Gwiazda Północy wzniosła się w powietrze.

piątek, 5 sierpnia 2011

Rozdział 28

Akademia w Tybecie była pogrążona w żałobie po stracie Natalii. Wszyscy powoli tracili nadzieję że się kiedykolwiek odnajdzie, ale 8 osób nadal wierzyła w jej życie. Chłopcy co 2 dni przeszukiwali najczęściej odwiedzane przez nią tereny, dziewczyny opiekowały się pomocnikami. Aktualnie wszyscy znajdowali się w jej starym pokoju w którym obecnie spał Bill.
- Nie martw się ona wróci- wszyscy pocieszali Czarnego
- Martwię się, ale wiem że wróci.- uśmiechnął się nikle. Zaczął po raz setny przeglądać album z jej zdjęciami. Na jednym była z rodziną na pustyni, wcześniej nie zwrócił uwagi na mały domek umieszczony pomiędzy skałami. Poderwał się z miejsca i zapytał:
- Kris co to z miejsce?
- A to, to mały domek który dziadek przygotował dla mojej siostry.
- Gdzie się znajduje?
- W Afryce na pustyni Kalahari. Ona by…- urwał
- Co ona by…?- zap. Ola
- Poszła tam? Kris czy ona tam poszła?!- potrząsnął nim Tom
- Tak w 50% będzie tam bo dziadek zawsze opowiadał jej historie o naszej wojnie, stworzył też jej tam bibliotekę z różnymi książkami o wampirach. Mamy tylko jeden problem nikt nie wie gdzie jest ten dom, tylko ona.- wszyscy zastanawiali się jak go odnaleźć. Minęły 2h i nic nie wymyślili. Szadoł próbował się z nią połączyć telepatycznie ale była za daleko. Minęły kolejne dni do pełni został nie cały tydzień. Wszyscy coraz bardziej się denerwowali, jej zaginięcie a w najgorszym wypadku śmierć oznaczała zagładę ludzkości. Wszyscy siedzieli w jadalni spożywając śniadanie, w pewnym momencie Justyna i Bartek poderwali się z miejsca i zaczęli mówić coś do siebie:
- Pomyślałaś o tym co ja?- zap. chłopak
- Tak!!!- krzyknęła
- Nie ma czasu do stracenia choć- wyciągnął ją z jadalni i popędzili do ich pokoju.
- Wiecie o co im chodzi?- zap. Ola
- Nie.- odp. chórem i zajęli się sobą. Po posiłku każdy zaszył się gdzieś indziej. Tom włóczył się bez celu po szkole, zachciało mu się odetchnąć świeżym powietrzem więc wyszedł na taras. Rozglądał się, aż zobaczył małą knnatę w przeciwnej wieży i zapragnął dowiedzieć się co tam jest. Z szybkością którą dostał do swego wilka w 2 min znalazł się pod drzwiami pokoju. Złapał za klamkę i pociągną, o dziwo było otwarte. Wszedł, stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan. Rozsiadł się na fotelu i zaczął przeszukiwał szuflady biurka. Co chwila wpadał na jakieś zapiski, notesy i książki, ale wszystko było po hebrajsku i arabsku więc nie wiedział o co chodzi.
- Chrzanić to nie będę się z tym użerał, dam to Bartkowi.- powiedział sam do siebie, zebrał wszystko i skierował swe kroki do pokoju wampira.

Rozdział 27

Wszyscy spojrzeli się na Karona później na Natalię na którą on patrzył. Nagle odezwała się:
- Pomyliłeś mnie z kimś ja nie jestem żadną Nikeli.
- Biedna, nie uświadomili cię że nie jesteś łowcą a wampirem?- to nie było pytanie a raczej twierdzenie. Brunetka spojrzała na swojego brata i spytała:
- Czy to prawda?
- Niestety tak, nie jesteś od urodzenia łowcą bo kiedyś byłaś wampirem.- spuścił głowę
- Widzisz mówiłem prawdę.- zaśmiał się Karon.- A teraz powiem ci całą prawdę o tobie. A więc naprawdę masz na imię Nikeli, ja jestem twoim prawdziwym starszym o 8 lat bratem. „Kiedy się narodziłaś nasz ojciec wpadł we wściekłość ponieważ chciał mieć drugiego syna a nie córkę. Wydał wyrok zabicia cię ale nasza matka zobaczyła w tobie niewinność i postanowiła pogadać z ojcem. Oczywiście nie zgodził się darować ci życia, więc matka wykradła cię i od razu poleciała do łowców”. Dalej nie wiem co było może ty Kris powiesz dalej.- zwrócił się do chłopaka
- I tak już wiesz więc powiem. „Tak jak powiedział twoja matka przyleciała do naszej akademii prosząc mego ojca na opiekę nad tobą. On nie zgadzał się mówiąc ze ściągnie to na nas nieszczęście, ale moja matka go przekonała aby pozwolił ci zostać. W 3-cią pełnie po twoich narodzinach zabrali cię (matka Natalii, i rodzice Krisa) do konnaty dusz która znajduje się ukryta w naszej akademii. Nie wiem co tam się stało ale kiedy pobiegłem za nimi widziałem tylko ogromny strumień jasnego światła wydobywającego się zza drewnianych drzwi. Kiedy tata wyszedł słaniając się na nogach trzymając ciebie na rękach wiedziałem ze coś się stało złego. Wbiegłem do kamiennego pomieszczenia, a tam nasze matki leżały obok ołtarzu ofiarnego. Od razu przyklęknąłem przy mamie a ona ostatnim tchem wypowiedziała „Chroń Ją” i umarła. Wtedy cię znienawidziłem. Ojciec dał ci miłość i dach nad głową, wszyscy skakali nad tobą jakbyś była ze złota, a ja zostałem zepchniętym na drugi plan. Moja nienawiść rosła z dnia na dzień, pamiętam to jak dziś uczyłaś się chodzić i miałaś dojść do taty ale ty podeszłaś do mnie i przytuliłaś mnie mówiąc „blacisek” wtedy coś we mnie pękło i cie pokochałem. Od tamtego dnia zawsze byłem przy tobie”- zakończył opowieść. Wszyscy stali w osłupieniu. Nie wiedzieli na kogo patrzeć na Karona, Krisa czy na Natalię. Bill nagle się otrząsną i zaczął powoli podchodzić i mówić do narzeczonej:
- Kochanie tylko nie rób nic głupiego, choć do mnie i zapomnij, żyjmy dalej tak jak było zanim to usłyszałaś.- wyciągnął w jej stronę ręce i już miał ja objąć, ale ona go odtrąciła i krzyknęła:
- Słyszysz się?! Jak mam zapomnieć, jak mam żyć tak jak wcześniej?!- spojrzała na Krisa- A ty czemu milczałeś, czemu?
- Bo ojciec zakazał mi mówić.
- To wolałeś milczeć?!- wykrzyknęła a powietrze wokół niej zaczęło robić się coraz cieplejsze, wiatr się wzmagał, ziemia zaczęła się rozstępować a z jej szczelin wytryskiwała woda. W oczach pozostałych zagościł strach, nikt nawet wampiry nie odważył się do niej podejść.
- Teraz milczycie, strach odebrał wam mowę?! Eh… teraz nie jestem ani łowczynią ani tym bardziej wampirzycą. Odejdę może jeszcze się spotkamy jak odnajdę siebie.- mówiąc to podgrzała tak powietrze że woda zaczęła parować a wiatr wiał tak mocno jak podczas ogromnej burzy. Dziewczyna rozłożyła skrzydła i uciekła. Im bardziej się oddalała tym żywioły uaktywnione w sali balowej słabły, aż zniknęły w tym samym momencie wampiry też się ulotniły. Przyjaciele szukali jej przez tydzień na własną rękę ale po nie udanych próbach zawiadomili wszystkich łowców. Dopiero po miesiącu uznali ją za zmarłą. Tylko jej przyjaciele pozostawali w wierze że wróci. Ale nastał grudzień a jej nadal nie było.

rozdział 26

W jej głowie cały czas dźwięczało to pytanie. Chciała odpowiedzieć, ale nie mogła coś zabrało jej głos. Nie wiedziała ile tak stała jak słup soli, ale kiedy się otrząsnęła zobaczyła przed sobą smutną twarz Billa. Nic już nie mówiła tylko uklęka przed nim tak aby jego twarz była na równi z jej i mocno, namiętnie, przesyłając mu całą miłość w tym jednym pocałunku wyraziła swoją zgodę. Gdy się od siebie odkleili wsunął jej na palec pierścionek:

- Myślałem że się nie zgodzisz.- po sali rozbrzmiał jego głos
- Nie mogła bym, po prostu z wrażenia odebrało mi mowę.- pow. brunetka. Wszyscy pozostali zaczęli klaskać. W pomieszczeniu rozbrzmiał śmiech, ale nie naszych bohaterów tylko jakichś inny, zimny i oschły. „Młoda para” szybko wstała i cała reszta wraz z nimi ustawiła się w kole plecami do środka gotowi do walki. Znów ten śmiech, Justyna dostrzegła przy wyjściu na taras wampirze opartą o framugę, nie zidentyfikowała jej ponieważ miała kaptur na głowie.
- Wyłaź z cienia!- krzyknęła czarnowłosa
- Tak co tylko rozkażesz.- ukłoniła się mówiąc to z kpiną, ale wyszła zdejmując kaptur jej szare włosy doskonale odbijały promienie księżyca dając wspaniały efekt.
- Tamina ty tu? nie powinnaś siedzieć w Spa a nie Brudzic sobie rączki pracą?- zaśmiała się a reszta tylko je obserwowała.
- Hahaha śmieszne, tata kazał mi was zabić nom oprócz jego siostry.- podkreśliła ostatnie słowo i znów miała kpiący uśmieszek na twarzy.
- Pff debilko on nie ma siostry.
- Ma i nawet jest w tym pokoju.- pow. równo Kris i Tamina. Wszyscy spojrzeli się na chłopaka wyczekująco.
- Krisi zmieniłeś się prawie cie nie poznałam.- wampirzyca przyjrzała mu się- a teraz nie przedłużając.- zaczęła ich atakować. Walka zaczęła się szybko obracać na korzyść wampirki ponieważ  przybył oddział z jej ojcem na czele. Karon spojrzał po kolei na wszystkich łowców. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie która ostatnimi czasy przeżyła bardzo dużo.
- Witaj Nikeli dawno się nie widzieliśmy.- skierował te słowa do nic jeszcze nie świadomej dziewczyny. 

rozdział 25

#Narrator#
Kiedy czarnowłosy wszedł do łazienki od razu poczuł ciepłe usta na swoich. Objął dziewczynę w talii i przekręcił tak że opierała sie teraz o ścianę. Ona zaczęła gładzić go po plecach a on co jakichś czas przeczesywał jej włosy ręką. Odkleili się od siebie:
- Kiciu po co mnie tu wołałaś?
- Mówiłam…- przerwał jej
- Kupiłem ci tę sukienkę więc wiem że niema suwaka, podaj prawdziwy powód.
- No bo ja się za tobą stęskniłam.- wtuliła się w Billa- przez cały dzień mnie unikasz- dodała smutno
- Mam dużo spraw związanych z koncertem, ale dzisiaj i jutro jestem cały twój- uśmiechnął się i pogładził ją po łopatkach
- Super jesteś kochany, a teraz choć na duł!- pociągnęła go za rękę.
- Podobno miałaś problem z sukienką?- przytulił ją od tyłu i zaczął sunąć ręką po jej biodrze a drugą obejmował ją w pasie.
- Miśku nie przesadzaj.- zabrała jego dłoń ze swojej nogi.- idziemy na duł a jak wrócimy to może dostaniesz nagrodę.- przejechała ręką po jego kroczu co wywołało u niego przyśpieszony oddech i rumieńce.- masz słodkie rumieńce.
- To przez ciebie.- oskarżył ją.-idziemy bo nie wytrzymam i się na ciebie rzucę.-wyszli z pomieszczenia w którym się znajdowali, Natalia przejrzała się ostatni raz i poszli do sali balowej.
            Pół godziny wcześniej. W pokoju 403 pewna para leżała wtulona w siebie na łóżku co chwila się całując. Blondynka i blondyn dopiero pogodzili się po burzliwej kłótni.
- Wiesz ten tatuaż jest piękny czemu wcześniej tego nie widziałem?- słowa wypłynęły z ust chłopaka  
- Bo patrzyłeś przez złość.- kissnęła go w policzek
- Może, ale to skończony rozdział. Wstajemy impra Naty rozpocznie się za jakieś 20 min.- przeciągnął się chłopak
- 20 MINUT!!!- jak poparzona wyskoczyła z łóżka i pognała z ciuchami do łazienki. Wybiegła z niej po 8 min.! zakładając buty na szpilce. Za to Kris powoli, leniwie wciągnął na siebie jensy i czarną koszulkę. Looknoł na swoja dziewczyna która aż z pośpiechu się trzęsła. Dziękował bogu że ma takiego kogoś jak ona. Zaśmiał się i chwytając ją z rękę zeszli no dół.
            10 min  później do sali weszła Natalia razem z Billem, wszyscy zaczęli śpiewać jej 100 lat. Wręczanie prezentów zaczęło się po zjedzeniu tortu truskawkowego z bitą śmietaną i oblanego czekoladą.
- Nom sis mojego prezentu nikt nie przebije, masz.- Kris podał jej spore czarne podło. W nim był futerał i nowe robione na zamówienie skrzypce.
- Masz racje kocham cię!- rzuciła mu się na szyje.
- Teraz my- krzyknęli Gvs i Geo- łap.- rzucili jej fioletowe pudełko a w nim były te buty:













- Są piękne.- dostali po całusie w policzek.
- A to od nas- Justyna i Bartek wręczyli jej ozdobną torbę. Gdy 17-mnasto latka ją otworzyła jej oczom ukazał się strój do tańca brzucha:




- Dzia.- uśmiechnęła się do nich. Od Toma dostała komplet seksownej bielizny za co dostał biedaczek w łeb. Ola podarowała jej zestaw do makijażu. Przyszedł czas na jej ukochanego który uklęknął na jedno kolano przed nią, w ręku miał małe pudełeczko, nagle z jego ust wydobyło się to pytanie którego się tak obawiała:
- Wyjdziesz za mnie???