rozdział 22
# Teraz Natalia#
*Oh, najpierw karzą spać później budzą, niech się zdecydują! Dopadnie ich za to kara fohne się na nich J* jak gdyby nigdy nic podeszłam do stołu nie zwracając na nich uwagi, wzięłam jabłko oraz laptopa ze słuchawkami (laptop Billa, pozwolił mi go używać bez pytania :P). Wróciłam na poprzednio zajmowane miejsce (łóżko) nie odpowiadając im na pytania typu „ Co się stało? Fohasz się? albo Czemu nic nie mówisz?” nawet nie gadałam z moim Księciem Mroku który powitał mnie jak zawsze słowami „ Kochanie jak się spało?” nie odpowiedziałam mu, a jak chciał mnie pocałować oparłam się pokusie wtopienia w jego usta i odwróciłam głowę tak że całusa dostałam w policzek. Rozłożyłam się na łóżku włączyłam sprzęt i wyszukałam ulubioną piosenkę, zaczęłam ją nucić oraz naszła mnie wena na pisanie poezji więc chwyciłam mój notatnik z piórem i zaczęłam pisać. Stworzyłam 3 wierszy i kilka złotych myśli. Nadal byłam smutna bo wiedziałam że źle zrobiłam fohając się na nich więc podeszłam do mojego ukochanego obecnie siedzącego do mnie tyłem. Wtuliłam się w jego szyję i szepnęłam mu do ucha:
- Przepraszam
- I myślisz że ci wybaczę po „przepraszam”?
- Eee…
- Kochanie oczywiście że tak ale mam warunek.
- Jaki na wszystko się zgodzę.- usiadłam mu na kolanach
- Ja chcę… hmmm… chcę… chcę… BUZI!!!- zrobił mnikę tak słodką że nie mogłam się powstrzymać i wtopiłam w jego usta.
- Zakochani dosyć tego dobrego.- przewrócił oczami Gvs i Geo
- A czemu???- zapytaliśmy oboje
- Bo to irytujące.- włączyła się do rozmowy Justyna
- I kto to mówi.- zmierzyłam ją do góry do dołu
- Ech dobra koniec tematu.- teraz odezwał się Bartek
- Ej Tom co czytasz?- zap. Geo. Popatrzyłam na przyjaciela i na stół na którym wcześniej leżał mój notatnik a teraz ma go dred.
- Coś… nawet nie wiem jak to określić, to jest takie dziwne.- wyjrzał na nas zza zeszytu
- Przeczytaj coś to ocenię.- zaoferował Bill
- NIE, ODDAWAJ!!!- wyrwałam się z jego uścisku i podbiegłam do Toma, on był wyższy i niestety nie odebrałam mu mojego „skarbu”.
- Kochanie czego się boisz? nikt z nas nie będzie cię krytykował.- Czarny podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Okej przeczytaj ostatnie wiersze i nic więcej, ale nie śmiejcie się.- pow. i usiadłam obok reszty na kanapie. Chłopak staną na środku, odchrząknął i zaczął czytać (wszystkie wiersze są mojego autorstwa, proszę nie kopiować):
1)„Do zobaczenia nigdy…”
Zraniłeś mnie i pozostawiłeś.
Odszedłeś.
Ostatni raz na Ciebie spojrzałam,
Ostatni oddech złapałam.
Umarłam, do zobaczenia
nigdy…
2) „Pytanie.”
Jestem sama, w ciemności,
bez głośnej nie kończącej się otchłani.
Otoczona przez mgłę marzeń i wspomnień.
Chcąc chwycić tą dobrą chwile, ona znika jak dym.
A każda zła nie chciana zadaje bul powoli mnie niszcząc.
Ostatnia chwila, ostatnie tchnienie, przed moimi konającymi oczami
kreuje się postać, po chwili widzę to jesteś Ty otoczony białą poświatą jak anioł.
Wyciągasz ręce i zabierasz mnie gdzieś nie wiem gdzie…
Czy to tak ma się skończyć?
Czy taka ma być śmierć?
Oto pytanie na które nie ma odpowiedzi. :(
3)„RÓŻA”
Trzymam w swych drżących rękach różę…
Tak czerwoną jak miłość i tak kującą jak zdrada…
To właśnie Ty mi ją dałeś…
Tak to było wtedy…
To ostatnie co po tobie mam…
Ta róża jest piękna, ale tak nie trwała jak twoja miłość…
To co teraz robię to twoja wina…
Boję się…
Naprawdę się boję, ale to zrobię…
Jedno cięcie, szybko, bez boleśnie…
Koniec zemną…
Leże na śnieżno białych kafelkach w tafli krwi…
Ściskam w dłoni róże, uśmiecham się i nie czuję już bólu…
Nie czuję nic…
Ach to koniec, nareszcie…
Wszystkich zatkało, tylko ja opuściłam głowę ze strachu przed krytyką.
- Eee… yyy…- tyle zdołali wykrztusić. Podeszłam do Toma i zabrałam mu zeszyt:
- Nie musicie nic mówić przyzwyczaiłam się do niezrozumienia .- chciałam odejść do łóżka, nakryć się kołdrą i obudzić z tego snu.
- Natalia to jest piękne aż zainspirowało mnie do stworzenia nowego obrazu.- Just podskoczyła i przytuliła mnie.
- Naprawdę? jesteś kochana.- pow. a bus się zatrzymał i usłyszeliśmy głos kierowcy:
- Jesteśmy na miejscu.
- Już wysiadamy.- smutno powiedział Bill. Nie zrozumiałam o co mu chodzi, Tom wynajął pokoje w hotelu, 2 dwu osobowe (dla mnie i Billa i dla Justyny i Bartka:>) i 3 jedno osobowe. Poszliśmy do pokoju 410, był jasny, duży z balkonem i 2 osobowym łóżkiem. Zaczęliśmy się rozpakowywać i w pewnym momencie Bill zapytał:
- Co ja źle robię?
- Kotuś o co ci chodzi?- usiadłam obok niego na podłodze.
- No bo te wiersze… źle ci ze mną?- gapił się w okno
- Ehh… misiu ja mam tak czasem że nachodzi mnie „czarna wena” i krew musi złączyć się z atramentem (musze napisać wiersze).- złapałam go z rękę
- Aha już myślałem że…- przerwałam mu
- To źle myślałeś.- pocałowałam go
- Wiesz może pójdziemy na zakupy?- Czarny
- Okej.- wstaliśmy i poszliśmy po resztę. W końcu poszła z nami tylko Justyna bo reszcie się nie chciało. Chodziliśmy po sklepach aż nie Just wepchnęła mnie do przymierzalni.
#U Justyny i Billa#
- Bill co byś powiedział jak by Natka przefarbowała włosy?- zapytałam go
- Hmm zależy na jaki kolor.
- Np. na brąz.
- No tak to chciał bym ją zobaczyć.
- Aha to da się zrobić, ale masz teraz udawać że macie jakąś próbę czy coś i znikniesz z tond.- zakończyłam bo wyszła z przymierzalni.
- Nom kotuś ja lecę zapomniałem ze mamy próbę.- pocałował ją i znikną jak mu kazałam. Od razu poszłyśmy do najbliższego Loliciego sklepu (dokładnie to zaciągnęłam tam przyjaciółkę bo nie chciała iść). Namówiłam ja na sukienkę i buty:
Oczywiści wypierała się i zaklinała że nigdzie tego nie założy ale z moim darem przekonywania ubrała się w to. Zaciągnęłam ją też do fryzjera i kosmetyczki gdzie została przeprowadzona dalsza część metamorfozy. Jak po 2h wyszłyśmy z tam tond to aż nie mogłam jej poznać, wsiadłyśmy do limuzyny i wróciłyśmy do hotelu, w między czasie wysłałam sms do chłopaków że spotkamy się wszyscy w pokoju 413 (mój i Bartka).
- Just wyglądam dziwnie.- oburzyła się Natka
- Oj ślicznie ci, zobaczysz padną wszyscy na twój widok.
- Nie wątpię.- wymamrotała. Wysiadłyśmy i udałyśmy się do wyznaczonego miejsca.
- Natka ja wejdę pierwsza, zawołam cię.- tylko przytaknęła. Powoli weszłam do apartamentu, chłopcy czekali zniecierpliwieni.
- Usiądźcie bo jak ją zobaczycie to zemdlejecie mi jeszcze.- puściłam im oczko i wpuściłam Natalię. Dziewczyna stanęła na środku a im kopary opadły do ziemi.
- Justyna miałaś przyprowadzić Natkę.- wykrztusił Bill
- Nom i ją przyprowadziłam.- wskazałam na brunetkę
- Aha, aha to jest Natalia to ja w celibacie żyję.- śmiał się Tom. Wkurzona Nata podeszła do niego i trzepnęła go w łeb.- Ałła dziewczyno co ci odbiło że mnie bijesz?!
- To się ze mnie nie śmiej bo zaboli bardziej! A Just ja idę się przebrać.- chciała wyjść ale ja zatrzymałam
- Masz wrócić za 10 min.
- Nie będziesz mi rozkazywać!- wyszła a ja zostałam sama z chłopakami.
#Nata#
Wkurzona weszłam do pokoju, ale nie byłam w nim sama, czułam to. Rozejrzałam się nerwowo, ale nikogo nie zobaczyłam.
- Kto tu jest???
- Oj myszko nie bój się.- usłyszałam Michała a zaraz później poczułam jak obejmuje mnie od tyłu i zaczyna całować po szyi. Zaczęłam się wyrywać ale byłam jeszcze zbyt słaba, zaczęłam się drzeć wtedy on obrócił mnie twarzą do siebie i zatkał mi usta pocałunkiem. Łzy poleciały mi po policzkach, znów byłam bezbronna jak potulna owieczka. Ostatnimi siłami odepchnęłam go od siebie i krzyknęłam
-Justyna!!!
- Nie drzyj się i tak nie przyjdzie.- znów mnie pocałował, w tym momencie do pokoju wpadła moje przyjaciółka i chłopak. Just rzuciła się na brata, a Czarny podbiegł do mnie. Widzieliśmy tę walkę i to jak Justyna powiedziała:
- Nie skrzywdzisz już więcej Natalii, a tak w ogóle to za to też że w dzieciństwie kradłeś mi słodycze. ;P- bezlitośnie odcięła mu ten jego głupi łeb. Jego ciało upadło na podłogę i po chwili zamieniło się w kupkę popiołu. Patrzyłam się tempo w tamto miejsce gdzie wcześniej leżał, łzy spłynęły mi po policzkach a mój książę przytulił mnie jeszcze mocniej.
Dedykacja dla Justyny, dzia za świetny pomysł na notkę :>Pozdrawiam wszystkich czytelników. Piszcie komenty klawisze nie gryzą :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz