Obudziłam sie, usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się jak kot, przypadkiem trącając coś co leżała obok mnie, to był Bill. Szybko wstałam żeby go nie obudzić, ubrałam się i zeszłam do kuchni zrobić śniadanie. Wszędzie był popcorn który wczoraj jedliśmy na maratonie. Zrezygnowana zrobiłam porządek teraz było czysto tak jak w naszej lodówce. Ubrałam buty wzięłam kasę i pojechałam do sklepu zrobić zakupy. Wróciła około 9, nie śpiesząc się bo chłopacy zawsze w wolne długo śpią poszłam zrobić sobie śniadanie. Rozpakowałam i pochowałam zakupy.
* Seforo podaj mi swoją miseczkę*- zwróciłam się do ospałej kotki
* Już*- ziewnęła, nasypałam jej karmy i pogłaskałam miękką sierść, aż zamruczała czując jak drapie ją za uszami.
* Szadoł ty też już na łapach (no przeciecz nie na nogach)*- zdziwiłam się bo wstawał zazwyczaj dość późno
* Nie mogłem spać. A mogę liczyć na śniadanko?*
* Och tak już*- nasypałam mu jedzenie i również pogłaskałam. Zrobiła jajecznicę i tost, ich zapach zwabił chłopaków na dół.
- Mmmm co tak pachnie.- ospałym tonem powiedzieli bracia, w samych bokserkach oni chcą mnie do szału doprowadzić. Powstrzymałam się od gigantycznego rumieńca i zarumieniłam się tylko troszkę.
- Siadajcie i jecie, tylko uwaga gorące.- przestrzegłam ich. Usiedliśmy i zaczęliśmy zajadać się śniadaniem.
- Dziękuję.- pow. do młodszego bliźniaka.
- Ale za co?- zdziwił się
- Za to że zaniosłeś mnie wczoraj do pokoju.
- Czułaś to, a w ogóle z kąt wiesz że to ja?
- Bo tylko ty byś mnie zaniósł, Tom by mnie zostawił na kanapie.
- Ej ja tu jestem!- prawie krzykną czekoladowo oki (Tom)- ty brat lepiej zabierz ją już na ten jacht, a ja skołuję sobie towarzystwo.
- Ty matole to miała być niespodzianka!- trzepną go w łeb
- Bill uspokój się, a na ten jacht to o której?- zapytałam spokojnie
- No eee… wieczorem tak o 17:30, pasuje ci?
- Tak a teraz idę do pokoju jak coś to wołać.- uprzedziła i wychodząc z salonu dałam Billowi całusa w policzek. Poleciałam jak burza razem z Seforą do pokoju uszykować rzeczy na randkę.
# Teraz Bill#
* Tak zgodziła się, ale co ja jej powiem „podobasz mi się i chcę żebyś ze mną była” nie oklepane, o powiem wprost „ zakochałem się w tobie’’ albo nie bo ją spłoszę e tam wymyślę coś później* zadowolony zacząłem oglądać TV. Siedziałem tak chyba z półtorej godziny aż Tom nie zaproponował:
- Choć na tor MotoCross’owy dawno nie jeździliśmy.
- Ok tylko może uprzedzimy Natę?
- Nom ok pójdę jej powiedzieć.- szedł już w stronę schodów. Poszedłem do garażu wyprowadzić wóz.
# Znów Natalia#
Przeglądałam szafę i wszystko z niej wywaliłam, a było tego dużo. Kotka przyglądała mi się z parapetu. Kiedy „przekopywałam” się przez górę moich ciuchów wszedł Tom i powiedział z wytrzeszczonymi gałami:
- Wow ile ty masz rzeczy, wiesz chyba przebiłaś nawet Billa. A no właśnie my wybieramy się na motory będziemy o 15 w domu.
- Ok.- nawet nie zauważyłam że zabrali mój samochód * Kit z tym skup się kto ci pomoże z tą randką… Justyna* krzyknęłam w myślach, nie chciało mi się iść do drzwi więc zeskoczyłam z balkonu wprost na ich podwórko. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Usłyszałam charakterystyczne *już nie pali się, a ja maluję paznokcie!*
- O Natka co cię sprowadza?
- Sytuacja nadzwyczajna!- wyciągnęłam ją z domu i zaciągnęłam do siebie.- idę z Billem na randkę, ratuuuj nie wiem co mam na siebie włożyć.- błagałam.
- Aha, to co my tu jeszcze robimy trzeba cię na bóstwo zrobić.- teraz to ona pociągnęła mnie. Wpadłyśmy do mojego pokoju, Just rzuciła się na sukienki i buty:
- Która jest?- zap. Just
- A jeszcze wcześnie 14:50. 14:50 o kurwa chłopacy zaraz będą musze zrobić obiad zara wracam.- zostawiłam ją samą w swoim świecie ciuchów. Przygotowałam najszybsze danie jakie umiem czyli ryż z sosem serowym i warzywami. Zdążyłam poukładać naczynia na stole, kiedy kładłam ostatni widelec podjechali na podjazd. Weszli i chcieli od razu iść zjeść:
- Umyć łapy bo gościa mamy.- zastawiłam im drogę do salonu.
- Tak mamo.- zażartował starszy
- No już zaraz tu zejdę z naszym gościem i macie być przy stole.- weszłam po schodach i pobiegłam do pokoju:
- Mała zmiana planów zjeż z nami obiad.- zarządziłam
- Ok, ale jakimi nami?
- Nom ze mną i bliźniakami.
- Aha.- zeszłyśmy do salonu gdzie siedzieli tamci.
- No to jest Justyna- wskazałam koleżankę- a to Tom i Bill.
- Hej.- przywitali się
- Siema.- pomachała im
- Siadajcie i jecie. – pokazałam na parującą potrawę. Obiad miną szybko trochę pogadaliśmy i zanim się obejrzałam była 16:20. Odprowadziłam Justyś do drzwi a ona szepnęła mi że ciuch są na łóżku. Włożyłam talerze do zmywarki i poczłapałam do pokoju przygotować się. Wzięłam ubrania przygotowane przez przyjaciółkę i weszłam do łazienki. Wyszłam po 30 min obejrzałam się w lustrze:
Włosy spięte w luźny kok,a na nogach miałam sandałki na małej szpilce.
O 17-mnastej zeszłam na dół gdzie czekał Bill, ubrany był nie typowo w czarne jeansy i białą koszulę na ¾ rękawa. Jak zeszłam trochę go zatkało tak jak Toma.
- Hej tam na górze jest nasza koleżanka chyba ją zgubiłaś.- wydukał Tom
- Śmieszne, boki zrywać. To jak idziemy?- uwodzicielsko spojrzałam w stronę Billa
- Ttt… tak choć.- otrząsnął się i zaprowadził mnie do mojego ferrari (musieliśmy trochę dojechać do przystani). Droga minęła szybko i w ciszy, ale cały czas on spoglądał na mnie. Zaparkował na strzeżonym parkingu i poprowadził mnie do jachtu. Wypłynęliśmy dość daleko, zarzucił kotwicę i wyją szampana oraz 2 kieliszki. Podszedł do mnie stawiając poprzednio wzięte rzeczy na stoliczku. Oglądałam właśnie zachód słońca kiedy nagle obrócił mnie w swoją stronę i powiedział:
- Wiem że to oklepany tekst ale naprawdę podobasz mi się, chciała byś ze mną chodzić?- spojrzał mi w oczy
- Ja też coś do ciebie czuję więc tak.- uśmiechnęłam się a on mnie pocałował, delikatnie i z wyczuciem. Z początku nie oddałam pocałunku ponieważ straciłam świadomość ale zaraz ją odzyskałam i wtopiłam się w jego usta. Pocałunek był długi, zabrakło nam tlenu więc się od siebie odkleiliśmy.
- Kocham cie, szczerze jak nikogo innego na świecie.- wypowiedział te słowa powoli
- Ja ciebie też kocham misiu.- wtuliłam się w niego. Wypiliśmy toast za naszą miłość, gadaliśmy, całowaliśmy się, przytulaliśmy. O jakiejś 21:30 wróciliśmy do domu i położyliśmy się spać. Zasnęłam ułożona na jego torsie, a on nucił mi jakąś kołysankę po której szybko zasnęłam. On też zaraz odpłyną do krainy Morfeusza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz