poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Rozdział 15

Obudziły mnie pierwsze promienie słońca. Obróciłam się twarzą do śpiącego ukochanego, nie mogąc się powstrzymać odgarnęłam mu z ucho niesforny kosmyk który opadał mu na twarz. Pocałowałam go w czoło i poszłam do łazienki, ubrałam się w krótkie spodenki moro, białą bokserkę, trampki oraz skurzane rękawiczki. Wyślizgnęłam się z pokoju jak najciszej mogłam, chciałam zobaczyć czy Tom śpi więc podeszłam pod jego pokuj i uchyliłam drzwi. Stał i gapił się w okno.
- Czemu nie śpisz?- zap. zamykając drzwi
- E nie mogłem, co cię tu sprowadza?
- A pogadać chciałam.
- O czym?- usiadł na fotelu pod oknem a ja na jego łóżku
- No bo… czy ty masz dziewczynę?
- Eee… co, ja nie zrobię czegoś takiego bratu nigdy!
- Matole nie chodzi o mnie ja kocham Billa i to się nie zmieni, po prostu ja i Olka urządzamy ognisko i najlepiej było by gdybyś miał dziewczynę bo będziesz odstawał.- wytknęłam język
- Ahaaa, już myślałem że ty chcesz…- przerwał widząc moją minę- ok znajdę sobie jakąś, a kiedy to ognisko?
- Jak Olka wróci, czyli chyba jutro albo we wtorek. A tak z innej beczki to z kąt wiedziałeś że jesteśmy parą???- spojrzałam się na niego badawczo
- No pamiętasz te naszą ostatnią rozmowę przez skeypa?
- Nommm.
- To w tedy Billi powiedział mi że się w tobie zakochał i że chce cie poprosić o chodzenie.- wykrztusił.- idziesz na śniadanie?
- Ok co zjesz?
- Hmmm… może, nie wiem ty coś wymyśl.- zaoferował
- Okej tylko bez darcia się że nie lubisz.- przestrzegłam go, zrobił głupią minę ale już nic nie mówił. Zeszliśmy na duł gdzie oczywiście był bałagan więc zagnałam przyjaciela do sprzątania. Uszykowałam stół na naszą piątkę, postawiłam tam pyszne kanapki na świeżym chlebie, jajecznicę, płatki, mleko w dzbanku oraz gorące kakao. O 10:00 powinni już być (Ola i Kris), a jest za pięć.
- Idę obudzić Billa.- pow. do Toma.- nie ruszaj nic co stoi na stole oberwiesz.- ostrzegłam. Wymamrotał coś pod nosem i włączył TV. Podeszłam na palcach do drzwi i wsunęłam się do pokoju. Spał jak aniołek, uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku tak aby być najbliżej niego. Położyłam się na nim tak że patrzyłam mu na twarz. Pocałowałam go namiętnie i powiedziałam:
- Wstawaj kochanie już 10 rano.
- Dla takiej pobudki warto spać jeszcze.- uśmiechnął się i obrócił mnie tak że teraz on był górą. Całował mnie powoli schodząc coraz niżej, najpierw na szyje później na dekolt i znów wrócił na moje usta kiedy poczuł jak moje ciało się napręża pod jego dotykiem na moim udzie. Zaprzestał poprzedniej czynności uśmiechną się i powiedział:
- Przepraszam, wiem że to za szybko jak chcesz to poczekam.
- Dziękuję, jesteś kochany.- pisnęłam przytuliłam go i wtopiłam się w jego usta. Kiedy się ubrał zeszliśmy do salonu przypomniałam sobie o zwierzakach. Pobiegłam do kuchni przepraszając ich w myślach, nasypałam karmy do trzech miseczek. Usłyszałam trzask otwierających się drzwi. Wyleciałam na przedpokój krzycząc:
- Ola kurwa dzwoń czasem a nie bez uprzedzenia wyjeżdżasz!- rzuciłam się na kumpelę stojącą w drzwiach.
- Ta ja też się cieszę że cię widzę.- zaśmiała się
- Kris widzę piękną dziewczynę sobie znalazłeś.- podał mu rękę Tom a zaraz później Bill.
- Tak jest świetna, a jak zobaczę że ją podrywacie to pozabijam.
-Stary jak mnie zabijesz to moja dziewczyna cię ukatrupi, a jak zabijesz Toma to jego fanki cie rozszarpią.- łobuzersko uśmiechną się mój „książę”. Podeszłam do niego i pocałowałam go.
- Chodźcie do stołu na śniadanie.- pociągnęłam za sobą wszystkich. Zasiedliśmy na swoich miejscach (ja obok Billa, Ola i Kris a Tom sam), zaczęliśmy gadać i wypytywać się nawzajem o różne rzeczy, aż Kris wyskoczył z tekstem:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz