Tak miną miesiąc, gadałam z nim coraz więcej śmialiśmy się razem, ale wyjaśniłam mu że razem nie będziemy (na razie). *To już dziś, nareszcie go zobaczę!* krzyczałam w duch z podekscytowania. Wstała o 6 rano, choć Bill miał byś dopiero o 9:30, wolałam się przygotować. Z robiłam makijaż podkreślający moje oczy i kolor włosów, założyłam na siebie koszulkę na krótki rękaw w czarno-białe poziome paski, czarną tiulową krótką spódniczkę, glany dwudziestki i podkolanówki w czarno czerwone paski które opuściłam że fałdowały się przy końcu butów. Włosy ułożyłam standardowo tylko teraz założyłam opaskę z czarną kokardą. * O kurwa już 9:00 * zbiegłam do kuchni gdzie czekali na mnie domownicy.
- Hej!- uśmiechnęłam się radośnie stając w drzwiach.
- Hej, jak widzę gdzieś wychodzisz. Może najpierw powiesz gdzie?- zadał pytanie mój wuj.
- Ok Bill dziś przyjeżdża i chcę dobrze wyglądać, a gdzie Ola?
- Kris zabrał ją na 3 dni nad morze. Weź Szadoła na spacer na lotnisko przyda mu się, aha miałem ci powiedzieć że Ozyrys poleciał do twojego taty po jakieś papiery związane z Karonem.- wygłosił swój monolog, złapałam kanapkę i zjadłam ją w locie biegnąc z moim wilkiem w stronę garażu. Wsiadłam do mojego nowiutkiego ferrari które przysłał mi tata, (Ola dostała lamborghini) i ruszyłam z piskiem opon z podjazdu. Prułam przez miasto prawie 200 km/h bo miałam tylko 10 min a nie chciałam się spóźnić.
-* Tylko ich nie pogryź.*- zażartowałam
-* Dobrze Nata znam Billa i Toma nic im nie zrobię*
-* Przezorny zawsze ubezpieczony*- zaśmiałam się. Podjechałam równo z przylotem samolotem, zaparkowałam, zapięłam wilkowi smycz żeby policja się do mnie nie przyczepiła i pobiegłam do wyjścia dla pasażerów. Długo nie musiałam się rozglądać bo tylko w jednym miejscu na całym lotnisku było tyle dziewczyn. Podeszłam bliżej i zauważyłam jak bracia przeciskają się przez tłum fanek. *Warknij na te dziewczyny i przestrasz je* poleciłam zwierzęciu. Jak kazałam tak zrobił, one rozstąpiły się jak morze czerwone zostawiając chłopaków na środku. Machnęłam do nich ręką żeby poszli za mną, idąc fanki nie odstępowały ich na krok aż do wejścia do samochodu. Ja prowadziłam Bill siedział obok mnie a Tom z tyłu razem z Szadołem.
- Jak wam lot miną?
- Spoko tylko te fanki na lotnisk, są koszmarne.- skrzywił się Tom
- Ale ty przybyłaś nam z odsieczą, dzięki.- uśmiechną się młodszy bliźniak (Bill)
- E tam nie ma za co dziękować, w końcu w wielkie gwiazdy macie tak zawsze.- zaśmiałam się
- Nom żebyś wiedziała.- kwaśno uśmiechną się starszy- a tak z innej beczki zmieniłaś styl czy co?
- Nie a dlaczego pytasz?
- Bo masz spódniczkę.- zlustrował mnie od góry do dołu Bill, z tajemniczym uśmiechem na twarzy.
- Boszzzz jak bym słyszała Olkę.- uniosłam oczy w górę
- Patrz na drogę!- Bill złapał kierownice i zaczął nią skręcać na nasz pas (zaczęłam jechać pod prąd)- jeszcze coś ci się stanie!- spojrzał się na mnie z wyrzutem ale i ze strachem o moją osobę
- Nooooooo nooooo Billi zakochałeś się czy co?- podniósł jedną brew Tom
- Nieeee, po prostu to ona ma zabić Karona a z zaświatów tego nie zrobi.- lekko ale lekko się zarumienił
- No też racja, uważaj na siebie młoda.- pow. Tom
- Ok, ok będę ostrożna, a teraz trzymać się bo hamuję.- przerzuciłam oczami i zahamowałam z ogromnym piskiem opon (jechałam około 170 km/h). Wysiedli trochę w szoku, a ja jak gdyby nigdy nic wzięłam ich torby i weszłam do domu.
- Ok wasze pokoje są na górze, pokarze wam.- pociągnęłam Billa z rękę. Tom miał 1 po prawej od mojego, a jego brat miał mieć lokum z drugiej strony mojego pokoju, ale okazało się że tam urzęduje Ola. Więc postanowiliśmy że Bill będzie spał u mnie bo pokuj jego brata był zbyt mały na dwóch.
- Nieźle się tu urządziłaś mała.- potargał mi włosy i rozgościł się na fotelu przy oknie.- gdzie będę spał?- zap. mnie, dobre pytanie sama nie wiedziałam ale coś musiałam wymyślić.- wiesz mogę spać z tobą.- zaśmiał się i rzucił na łóżko które w prawdzie było na 2 osoby, poczułam jak dwa rumieńce wyskakują mi na twarz więc odwróciłam się i odpowiedziałam:
- Dobrze ale jutro coś na to poradzimy.- na jego twarzy zagościło zdziwienie i radość. Wyszłam na balkon aby zaczerpnąć świeżego powietrza z nadmiaru wrażeń, zaburczało mi w brzuch więc zaproponowałam chłopakom wypad do restauracji lub baru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz