wtorek, 2 sierpnia 2011

Rozdział 16

- No to gadaj jak było!- wydarłam się siadając na ławce w parku
- Już, więc o rękę poprosił mnie na balu drugiego dnia. Opisze ci to w znacznym skrócie.- odkaszlnęła- nom wstaliśmy tak ok. 11:30 (xD), później standardowo śniadanie, spacer, obiad tak o 16, i wtedy powiedział że zabiera mnie na bal z okazji pełni księżyca. Zaczęłam nawijać że nie mam sukienki, dał mi kasę i wysłał na zakupy, szczerze to miałam mało czasu bo bal zaczynał się o 20 wieczorem. Kupiłam długą czerwoną sukienkę z rozcięciem po obu stronach, do tego czarne szpilki oraz srebrny naszyjnik z „LOVE” który podarował mina urodziny. Na imprezie piliśmy wino, a kiedy tańczyliśmy walca angielskiego wszyscy zaprzestali tańca i otoczyli nas. Poruszaliśmy się w takt muzyki która powoli ucichła, światło zgasło i jeden jedyny reflektor świecił na nas. Kris ukląkł, wziął moje dłonie i zapytał równo z wybiciem północy kiedy było najlepiej widać księżyc przez ogromne okno „Wyjdziesz ze mnie?”. Oczywiście rzuciłam mu się na szyję cała zapłakana powtarzając jak katarynka „tak” wtedy wsuną mi na palec pierścionek:












Wszyscy bili brawo i krzyczeli „gorzko”. Wyszliśmy wtuleni w siebie cały czas się całując, nawet nie wiem jak udało nam się dotrzeć do pokoju hotelowego, no i wtedy do Tego doszło.- załączyła swój monolog rumieńcem
- Że co proszę!? zrobiliście To!?
- No tak, ale zabezpieczyliśmy się. Jestem jeszcze za młoda na dzieci.- upewniła mnie. Wypuściłam głośno powietrze.- no ja jak tam z tym twoim związkiem?- trąciła mnie lekko w ramie
- No ok, wiesz jaki on jest romantyczny o chodzenie poprosił mnie na jachcie w świetle zachodzącego słońca!- na samą myśl zrobiło mi się gorąco
- A jak on całuje???
- Bosko, delikatnie a za razem tak łapczywie.
- Ciekawe co dostaniesz od niego na urodziny???
- Nie wiem, a ciekawe co ty od Krisa? w ogóle co chcesz?
- W moje urodzinki to chciała bym już nasz ślub, pomożesz mi go zaplanować? i będziesz moim świadkiem?
- Tak i tak. E dziś robimy nasze ognisko?
- Się wie.- pokiwała głową. Spojrzałam na zegarek, była 14.
- Ho trzeba im żarcie zrobić bo nam umrą.- zażartowałam
- Kupi się pizze na wynos i gotowe.
- Też racja to choć po nią.- poszłyśmy, poczekałyśmy jakieś 10 min bo zamówiłyśmy 3 duże i 1 średnią dla mnie J. Do domu doszłyśmy w jakieś kolejne 10 min, a tam chłopacy dorwali się do barku wujka i trochę byli już wstawieni.
- No pięknie na kilka godz. was samych zostawić nie można?!- bardziej stwierdziłyśmy nisz zapytałyśmy
- Sorki ale taką wiadomość trzeba było oblać.- uśmiechną się Tom
- Ten raz wam podarujemy a teraz obiad.- podałyśmy im pizze, Ola miała na spółkę z moim bratem. Jedliśmy w ciszy, do czasu aż ją przerwałam:
- Idę do ogrodu. W szafce na górnej półce są leki na kaca.- oddalając się ku szklanym drzwiom prowadzącym na dwór pokazałam dwa palce na znak pokoju (czyli moje palce układały się w literę V). Wyłożyłam się na hamaku, zaczęłam się lekko huśtać aż zasnęłam. Spałam trochę długo bo jak się obudziłam był wieczór, i obok mnie spał Bill a ja byłam przykryta kocem. *Jaki no słodki* pocałowałam go w czoło i znów się położyłam. Zaczęłam bujać hamakiem ale nie mocno.
- Aaaaa…- usłyszałam długie ziewnięcie- czemu nie śpisz?- zap. zaspanym głosem
- Bo już się wyspałam, jak długo tu śpisz?
- Od jakiejś 15:30.
- A mamy…?
- 20:20- spojrzał na zegarek
- Aha, choć do domu bo tu jakoś zimno.- zaproponowałam trzęsąc się. Kiwną głową, otulił mnie kocem i wziął na ręce. Z początku trochę protestowałam mówiąc że potrafię sama chodzić itp. ale on uciszył mnie pocałunkiem. Wniósł mnie do samego pokoju, położył na łóżku i chciał mnie pocałować ale mu uciekłam śmiejąc się. Wleciałam do łazienki szybko zamykając drzwi.
- Dorwę cie jak wyjdziesz.- zagroził
- To poczekasz bo będę brała dłuuugą kąpiel.- odkręciłam wodę i nalałam olejku różanego. Odprężyłam się, ale po chwili usłyszałam krzyk z za drzwi „ idę do Toma, Krisa i Oli na film”. Po jakiejś godzinie wyszłam wypoczęta, zachciało mi się nagle spać więc położyłam się. Po jakichś 3 godz. poczułam jak mój kochany przytula mnie i razem zasypiamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz