piątek, 5 sierpnia 2011

Rozdział 28

Akademia w Tybecie była pogrążona w żałobie po stracie Natalii. Wszyscy powoli tracili nadzieję że się kiedykolwiek odnajdzie, ale 8 osób nadal wierzyła w jej życie. Chłopcy co 2 dni przeszukiwali najczęściej odwiedzane przez nią tereny, dziewczyny opiekowały się pomocnikami. Aktualnie wszyscy znajdowali się w jej starym pokoju w którym obecnie spał Bill.
- Nie martw się ona wróci- wszyscy pocieszali Czarnego
- Martwię się, ale wiem że wróci.- uśmiechnął się nikle. Zaczął po raz setny przeglądać album z jej zdjęciami. Na jednym była z rodziną na pustyni, wcześniej nie zwrócił uwagi na mały domek umieszczony pomiędzy skałami. Poderwał się z miejsca i zapytał:
- Kris co to z miejsce?
- A to, to mały domek który dziadek przygotował dla mojej siostry.
- Gdzie się znajduje?
- W Afryce na pustyni Kalahari. Ona by…- urwał
- Co ona by…?- zap. Ola
- Poszła tam? Kris czy ona tam poszła?!- potrząsnął nim Tom
- Tak w 50% będzie tam bo dziadek zawsze opowiadał jej historie o naszej wojnie, stworzył też jej tam bibliotekę z różnymi książkami o wampirach. Mamy tylko jeden problem nikt nie wie gdzie jest ten dom, tylko ona.- wszyscy zastanawiali się jak go odnaleźć. Minęły 2h i nic nie wymyślili. Szadoł próbował się z nią połączyć telepatycznie ale była za daleko. Minęły kolejne dni do pełni został nie cały tydzień. Wszyscy coraz bardziej się denerwowali, jej zaginięcie a w najgorszym wypadku śmierć oznaczała zagładę ludzkości. Wszyscy siedzieli w jadalni spożywając śniadanie, w pewnym momencie Justyna i Bartek poderwali się z miejsca i zaczęli mówić coś do siebie:
- Pomyślałaś o tym co ja?- zap. chłopak
- Tak!!!- krzyknęła
- Nie ma czasu do stracenia choć- wyciągnął ją z jadalni i popędzili do ich pokoju.
- Wiecie o co im chodzi?- zap. Ola
- Nie.- odp. chórem i zajęli się sobą. Po posiłku każdy zaszył się gdzieś indziej. Tom włóczył się bez celu po szkole, zachciało mu się odetchnąć świeżym powietrzem więc wyszedł na taras. Rozglądał się, aż zobaczył małą knnatę w przeciwnej wieży i zapragnął dowiedzieć się co tam jest. Z szybkością którą dostał do swego wilka w 2 min znalazł się pod drzwiami pokoju. Złapał za klamkę i pociągną, o dziwo było otwarte. Wszedł, stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan. Rozsiadł się na fotelu i zaczął przeszukiwał szuflady biurka. Co chwila wpadał na jakieś zapiski, notesy i książki, ale wszystko było po hebrajsku i arabsku więc nie wiedział o co chodzi.
- Chrzanić to nie będę się z tym użerał, dam to Bartkowi.- powiedział sam do siebie, zebrał wszystko i skierował swe kroki do pokoju wampira.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz