Miłość z dwóch Światów
czwartek, 9 lutego 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
Rozdział 41
# Nadal pisze Ola J#
Krzyki dochodziły z piętra, niechętnie wstaliśmy i powędrowaliśmy na teren wojny. Gdy dotarliśmy już na koniec schodów aż nie mogłam pohamować śmiechu. Sui w samym ręczniku, który kurczowo trzymała przy ciele i potarganymi włosami siedziała na swoim łóżku a Tomek na niej w dwuznacznej pozycji, drzwi do jej pokoju leżały na ziemi a na nich Kuba. Odezwałam się przez śmiech:
- Kubuś ha ha… daj im ha ha… trochę ha… prywatności- tarzałam się ze śmiechu.
- Sui?- Bill spojrzał na córeczkę oskarżająco.
- Ale to nie tak, my nic złego… On tylko chciał pogadać na spokojnie… Naprawdę- tłumaczyła gorączkowo.
- Tak, tak tylko winny się tłumaczy.- zaśmiali się Kris i Tom. Powoi wstałam z podłogi i otarłam łzy śmiechu. W Natalii aż się gotowało. 1… 2… 3… wybuchła jak wulkan:
- Pegazorożcu jak ty wychowałaś tych dwóch zboczeńców!!!
- O nie Irlandczyku moje dzieci nie są zboczone!- krzyknęłam i posłałam w jej stronę kulę ognia.
- Jesteś śmieszna, ja też panuję na do tym żywiołem.- ze złośliwym uśmieszkiem odesłała kulę w moją stronę i tak w kółko ją sobie podawałyśmy krzycząc dużo różnych rzeczy które nam ślina na język przyniosła. Dopiero kiedy Ruda zbiła mój ulubiony wazon w ruch poszły moje pazury ;P.
- O nie teraz nie ma zmiłuj!- krzyczałam turlając się z nią po podłodze. Wszyscy, a w szczególności dzieci patrzyły na nas z mieszanką strachu i zdziwienia. Ulotnili się szybko zostawiając nas same. Opadłam na podłogę obok przyjaciółki i zaczęłyśmy się śmiać.
- Jakie mieli miny jak na mnie skoczyłaś z tymi pazurami.- śmiała się Natalia
- Taa, choć zrzucimy giga kulę na Krisa, Toma i Billa tak jak wtedy na drugim roku, tylko tu nie ma śniegu.- zaśmiałam się.
- Ale jest woda, a ja mam balony (bez skojarzeń) oraz pistolety na wodę.- wstałyśmy i powędrowałyśmy z zaciszem na ustach najpierw do pokoju Rudej a później do łazienki napełnić broń wodą. Ja poprosiłam mężczyzn aby wyszli przed dom, a Nata już czekała ukryta na dachu. Po cichu do niej dołączyłam i kiedy cele doszły na wyznaczony „czerwony X” przystąpiłyśmy do ataku krzycząc:
- Bąby zrzuć!!!- balony z wodą zakończyły swój żywot na głowach zdezorientowanych chłopaków. Z udawaną powagą wzięłyśmy wcześniej przygotowaną (każda po 2 karabiny) i zanim się rozdzieliłyśmy powiedziałam:
- Zaczyna się pierwsza Wojna Plażowa, nie brać jeńców żołnierzu.- zasalutowałyśmy sobie siląc się na poważne miny. Ostatni raz się widziałyśmy zanim zeskoczyłyśmy z dwóch różnych krańców dachu.
###
Ta petycja odnosi się do par jednopłuciowych, jeżeli chcecie żeby miej równe prawa z nami podpiszcie
Pozdrawiam Natalia :P
piątek, 6 stycznia 2012
Rozdział 40
Zdjęcia postaci na końcu. A teraz notka miłego czytanie :D
#opowiada Natalia#
Sui
Bestia
Shen
Kuba
Kacper
Tomek
#opowiada Natalia#
Od narodzin naszych pierwszych dzieci minęło już sporo czasu, mi i Oli urodził się jeszcze synek. Nasze dzieci noszą imiona Sui (16L) moja córcia oraz ukochany synek Shen (13L), a bliźniacy (dwu jajowi) którzy łamią serca już zawodowo (czyt. synowie Oli :D) to Tomek i Kuba (16L) oraz ich młodszy braciszek Kacper (10L).
Dziś mamy 7 Lipca czyli 17-mnase urodziny bliźniaków, spakowałam prezenty do walizki którą razem z torbą zniosłam do salonu. Bill i Shen już czekali, brakowało tylko Sui. Westchnęłam i powoli wdrapałam się po schodach, dochodząc do jej pokoju usłyszałam jak mówi do swojego pupila:
- Bestyjko ty moja zbieraj swoje manatki i ruszamy ku plaży w Australii.- zajrzałam przez uchylone drzwi, rudzielec zakładał właśnie okulary przeciw słoneczne. Odchrząknęłam:
- Kochanie wiesz że masz przynajmniej trochę czasu spędzić z Tomkiem i Kubą w końcu to ich urodziny.
- Taa, wiem ale za nie cały miesiąc będą moje i nie chcę widzieć tu tych pokrak. – zakomunikowała i wyszła w raz ze swoją małą Bestią. *Jak co roku* pomyślałam, poszłam w ślad za córką który prowadził do salonu.
- Bill ty przeniesiesz się z walizkami i Shenem, a ja z Sui i Bestiom.- powiedziałam
- Spoko, choć tu mały.- po chwili facetów oraz bagaży już nie było. Chwilę później i my do nich dołączyłyśmy na plaży przed domkiem mojego brata. Gorące powitanie zgotowali nam wszyscy wcześniej przybyli (czyt. Tom, Justyna i Bartek oraz domownicy).
- Hej! Jak my was dawno nie widzieliśmy.- zaczęliśmy krzyczeć jeden przez drugiego, a dzieciaki nie chętnie się ze sobą przywitały
- Ola, Kris- moje dzieci zaczęły skakać po wujku i cioci. Za to młodzi synowie szwagierki zastosowali coś co nazywa się kulturą osobistą.
- Witaj Natalia, Bill.- ukłonili się delikatnie.
- Mama czemu ten przerośnięty kot tak się na mnie gapi?- Kacperek potrząsał rękawem blondynki
- Bo wiesz Bestia jeszcze nic nie jadł, wiesz ty się nadasz na jego śniadania.- odpowiedziała za nią Sui. Już chciałam na nią nawrzeszczeć ale uprzedził mnie mój mąż ^^.
- Sui! Nie strasz Kacpra bo będziesz miała szlaban i odeślę cię do domu!- zdążył wypowiedzieć ostatnie słowo a nasza córcia już przed nim klęczała z błagalną miną i rękami złożonymi jak do modlitwy.
- Tak, tak byłam niegrzeczna a teraz czyń swą powinność odeślij mnie z tond i powiedz że nie będę musiała już tu wracać.- udała płacz. Kris pokręcił głową i podszedł do Billa.
- Billy tego tak się nie robi tu trzeba ją wystraszyć a nie dawać to czego chce.- poklepał Czarnego po ramieniu. Brunet ukucnął i wyszeptał coś rudej do ucha. Mała podskoczyła jak poparzona krzycząc:
- Nie, nie, nie! Wujek nie rób mi tego już wole iść do szwabów na ciężkie roboty!- schowała się za mną.
- Tato co ty jej nagadałeś?- zap. Kuba
- A to moja tajemnica.- uśmiechnął się zadziornie i dodał po chwili.- może wejdziemy do domu, goście się rozpakują a później się skoczy po najpotrzebniejsze rzeczy na imprezkę chłopców.- jak powiedział tak zrobiliśmy. Dom w środku był nowocześnie urządzony tak jak lubi Ola. Tomek zaprowadził nas do pokoi. Mój i Billa był kremowy z dużymi oknami, kotarami oraz zielonym dywanem. Stało tam dwuosobowe łóżko, 2 fotele, stolik, komoda i szafa. Z białymi drzwiami kryła się łazienka prawie że cała błękitna z dużą wanną, zlewem, prysznicem i ubikacją.
# narracja Sui#
Trafiłam do pokoju umieszczonego pomiędzy pokojami bliźniaków. Masakra, nawet Bestii się to nie podobało, ale przyznam pokuj był w moim guście. 3 ściany były pastelowo fioletowe a ściana naprzeciw łóżka biała z drzewem sakury. W moich tymczasowym lokum był czarny dywan, białe meble oraz łazienka. Rozpakowałam swoje i Kocurka rzeczy, wyszłam na balkon a tam szok. N sąsiednich balkonach (Kuby z prawej Tomka z lewej) stały te dwa Narcyzy uśmiechając się do mnie nonszalancko. Próbowałam nic sobie z tego nie robić, usiadłam na leżaku z książką w ręku, ale po niespełna 2 min dwa cienie zasłoniły mi światło. Nade mną stali bliźniacy. Wychyliłam nos zza lektury i zapytałam:
- Czego?
- Może milej…- zaczął brunet
- … byś się do nas zwracałam.- dokończył blondyn
- Nie ma takiej potrzeby, a teraz przepraszam bo na balkonie jest już chyba trochę zbyt tłoczno.- weszłam do środka zostawiając ich zszokowanych.
# teraz mówi Ola :P#
Siedzieliśmy w salonie popijając drinki z palemką przygotowane przeze mnie^^.
- Hej Just czemu wy nie macie dzieci?- zapytał Krisuś
- A bo ja nie lubię dzieci i Bartek zresztą też.- przytuliła się do Bartka
- Hyyy ty ranisz- wciągnęłam powietrza i przyłożyłam rękę na wysokość mostka- Aj hejt ju Dżordż! Dont tacz mi.- pow. to moim idealnym angielskim :P. Nastała chwila ciszy ale szybko przerwał ją nasz śmiech.
- Ty i ten twój angielski.- śmiała się Nata. Pewnie długo byśmy się jeszcze śmiali ale przerwał nam huk oraz krzyki.
Sui
Bestia
Shen
Kuba
Kacper
Tomek
piątek, 18 listopada 2011
Rozdział 39
Natalia zaczęła biec na wampira, ale on uchylił się od jej pierwszego ciosu i sam chciał ją kopnąć w brzuch ale odskoczyła. Taka walka trwała jeszcze kilka minut, ale w końcu brunet oberwał kuli wiatru. To wkurzyło go nie na żarty, wypowiedział jakieś zaklęcie które mocno poraniło ciało dziewczyny, wykorzystał chwilę jej nieuwagi zaatakował ze swojego miecza. Niestety również się nie obroniła, ale użyła mocy żywiołu wody i ognia, najpierw spadł deszcz a później pod wpływem nagrzanego powietrza zamienił się we mgłę. To pozwoliło ukryć się rudej na czas uleczenia ran, oraz zaatakowania.
#W pokoju hotelowym#
Próbowali się wydostać, krzyczeli a nawet prosili ale to nic nie dało. Dopiero kiedy użyli połączonej mocy wszystkich żywiołów udało im się przerwać barierę. Szybko pobiegli na miejsce walki, ale widoczność pod wierzą uniemożliwiła im mgła. Z niemałą trudnością wjechali windą na ostatnie piętro gdzie biały dym już zdążył opaść, tam ujrzeli Natalię i Karona.
#5 min wcześniej wieża Eiffla#
Walczyli jeszcze kilka chwil aż dziewczyna ostrzem sztyletu zadrapała wampira. Uśmiechnięta wskoczyła na barierkę balkonu, z torby wyciągnęła bogato zdobiony srebrny kielich. Uniosła przedmioty nad głowę, sztylet nad kielichem (tworzyły linię prostą nóż ostrzem w duł) u w momencie kiedy kropla krwi Karona uderzyła w dno pucharu wypowiedziała głośno i stanowczo:
-To kropla krwi nieśmiertelnego króla. Na moc czterech żywiołów odbierz serce martwe zastąp duszą dawno utraconą, zetrzyj krwawe więzy łączące mnie z nim i zamknij go w sobie.- kielich rozbłysłą białym światłem, a złote macki przebiły ciało jej „brata” aby chwilę później wciągnąć go do środka naczynia. Ostatnie słowa które wypowiedział do Natalii brzmiały tak:
- Nikeli zemszczę się, na tobie i na twojej córce.- po tych słowach zniknął, a dziewczyna opadła bezsilna w ramiona Krisa który stał najbliżej.
- Obudź się siostra.- potrząsnął nią. Powoli wniosła jeden palec i przytkała mu do ust mówiąc:
- Cicho być, Ja chce spać!- wtuliła się w jego bluzę i zasnęła, Ola wytłumaczyła reszcie że ona i Rud są w ciąży. Bill trochę był zły ale wybaczył ukochanej. Od tego dnia minęły już 4 miesiące. Wszyscy byli szczęśliwi a zarazem dziś mega zdenerwowani bowiem dziś miał być najważniejszy moment w życiu naszych 2 głównych par ponieważ Justyna i Bartek chcieli żyć w otwartym związku. Śluby odbywały się japońskiej świątyni, a wesele w ogrodzie:

Natalia i Ola wyszły w pięknych sukniach zaraz za druhnami, David już na nie czekał, wziął je pod rękę i poprowadził do ołtarza gdzie czekali przyszli mężowie. Powoli ale pewnie podeszły, pierwszy przysięgę składał Kris:
- Ja Kris biorę ciebie Aleksandro za prawowitą małżonkę i ślubuje się wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że nie opuszczę cię aż do śmierci .- założył jej na palec obrączkę.
- Ja Aleksandra biorę ciebie Krisie za prawowitego małżonka i ślubuje się wierność, miłość i uczciwość małżeńską oraz że nie opuszczę cię aż do śmierci .- założyła mu na palec obrączkę, pocałowali się. Tą samą formułkę powiedzieli Bill i Natalia. Wesela rozpoczęło się Polonezem (http://www.youtube.com/watch?v=fRSebC__aLE) o którym zawsze marzyła blondynka. Zabawa trwała do rana, każdy szczęśliwy ze swojej decyzji. Miesiąc miodowy Oli i Krisa była na Hawajach, a Naty i Billa nad oceanem na prywatnej wyspie Rudej którą dostała do ojca.
sukienka Natalii

Lista prezętów ślubnych:
Natalii:
wyspa, pościel, dom w Japonii, 8 tyś. na start, łóżeczko dla dziecka, nowe auto
Oli:
ścigać, auto, dom w Australii zaraz nad oceanem, 7 tyś. na start, ciuszki dla bliźniaków, seksy strój policjantki (od Krisa)
Hej!
Jak widzę parę osób czyta to moje opowiadanko, więc teraz pytanie do was co byście chcieli zobaczyć w 2 serii, nadal akcja ma być wokół tych samych bohaterów czy dla odmiany wokół ich dzieci??? Odpowiedzi możecie udzielać w komentarzach lub wysyłać mi na gg 8273824. Pozdrawiam J.
Natalia J
piątek, 28 października 2011
Rozdział 38
Przepraszam że dawno nie pisałam ale nie miałam zbytnio czasu ale teraz uważajcie bo niedługo dodam tu nową notkę, a no i 4 rozdział na moim 2 blogu, zachęcam do czytania i komentowania.
Ruda właśnie pakowała plecak w swoim pokoju, bo to właśnie dziś się wszystko rozstrzygnie , dziś o północy na wieży Eiffla zakończy się odwieczna walka. Dziewczyna spojrzała na zegarek była 13:10, ma jeszcze 5 min i teleportują się do Paryża. Przygotowała potrzebny eliksir zarówno na przeteleportowanie się do Paryż ale też na powrót, napisała też krótki list na wszelki wypadek jak b coś poszło nie po jej myśli. Westchnęła, zabrała plecak oraz pewien drobiazg który niedawno znalazła za pomocą starych map i zapisków. Kiedy doszła do podziemnej sali ofiarnej, wszyscy już tam byli, spojrzał po kolei na przyjaciół a jej wzrok skrzyżował się ze wściekłym wzrokiem Oli.
#Godzina 12 pokój Oli#
Blondynka wstała z łóżka i krzątała się po pomieszczeniu, Kris który wciąż leżał nie odwracał od niej wzroku.
- Co tak na mnie patrzysz?- zap. Ola
- Bo jesteś piękna nawet z tym malutkim brzuszkiem.- zaśmiał się. Dziewczyna dokładnie obejrzała wcześniej wspomniane miejsce ale nic nie zauważyła.
- Wydaje ci się nie mam brzucha.
- Może teraz nie ale będziesz niedługo miała.
- Co ty masz na myśli? Czy ty chcesz mnie utuczyć?
- Nie kotku po prostu ciężarnym zawsze rośnie brzuch to chyba oczywiste.- wstał i pocałował ją.
- KTO CI POWIEDZIAL?!
- Natalia dziś rano.
# I wracamy do obecnej chwili#
Kiedy tylko Natalia podeszła bliżej, Ola od razu zrobiła jej awanturę o to że powiedziała o dziecku. Ruda wytłumaczyła dlaczego mu powiedziała ale i tak przyjaciółka była na nią zła. Bill podszedł do narzeczonej, przytulił ją i wszyscy przeteleprtowali się do hotelu położonego zaraz obok wieży. Justyna wyciągnęła Bartka na spacer, a Olka namówiła Krisa na zakupy i takim oto sposobem Nata i Bill zostali sami:
- Kocham cię wiesz.- powiedział Czarny całując ukochaną
- Wiem ja cb też. – odpowiedziała i uśmiechnęła się sztucznie bo wiedziała że to mogą być ostanie takie słowa.
- Kochanie nie martw się tą pełnią.
- Nie martwię się .- skłamała
- To dobrze.- pocałował ją znów. I z tą maską chodziła do wieczora, a dokładnie do 23h. Kiedy zabrała wszystko co miała potrzebne spojrzała znów na wszystkich.
- Nata poczekaj idziemy z tobą.- wydarli się chórkiem i już mieli zabierać się do wyjścia ale dziewczyna odezwała się.
-Nie mogę was tak narazić.- powiedziała i wyszeptała Tamashī no shōheki (bariera dusz) wtedy jakieś cienie zaczęły krążyć po pokoju oddzielając Billa, Toma, Justynę, Olę, Bartka i Krisa od okien, drzwi oraz Natalii, która w pewnym momencie zniknęła. Pojawiła się w miejscu walki, czekała, czekała aż wybiła ta godzina zła i Karon zjawiła się na wprost niej mówiąc.
- Witaj Nikeli.
- Nie nazywaj mnie tak.- warknęła i wyciągnęła sztylet zza paska.
- Coś taka bojowo nastawiona? Nie cieszysz się na spotkanie rodzinne?- zap. ze śmiechem
- Nie.- syknęła ale zaraz cicho dodała- wystarczy tylko draśnięcie.
wtorek, 18 października 2011
Rozdział 37
Blondyn wrócił dopiero nad ranem zły jak osa na swą ukochaną. Wziął zimny prysznic, po którym w jego pokoju rozbrzmiało pukanie do drzwi. Z niechęcią otworzył je.
- Hej gdzie cie wcięło na całą noc?- zap. go siostra
- Nie twoja sprawa.- warknął
- Moja, bo jesteś moim bratem. W dodatku twoja narzeczona o ciebie pytała.- na dźwięk słowa narzeczona jego skóra zaczęła przybierać kolor błękitny oraz była zimna jak lód.
- Ona nie ma prawa nazywać się moją narzeczoną.
- Kris czy ty się słyszysz!? Przez to że się upiła chcesz zrujnować waszą miłość?
- Ona mnie zdradził!!!- nie wytrzymał, uderzył w ścianę w której został ślad po pięści. Natalia z łoskotem wypuściła powietrze i zaczęła mówić:
- Ona cie nie zdradziła, po prostu się upiła.- przerwał jej
- Nie broń jej wiem co widziałem.- oburzył się
- Tak ty widziałeś zakończenie, a ja tu mam film z kamery na tarasie.- wyciągnęła komórkę, pokazał film bratu, a następnie powiedziała:
- Idź i przepraszaj na kolanach matkę twojego dziecka.
- Już idę.- wszedł ale zaraz wrócił z zaszokowanym wyrazem twarzy.
- Ona jest w czym?!
- W ciąży.
- Ze mną?- nie dowierzał
- Nie ze świętym Mikołajem. Pewnie że z tobą.- uśmiechnęła się promiennie i wypchnęła go za drzwi. Szybko pobiegł do pokoju Oli przy okazji stworzył w ręku piękną lodową różę. Zapukał. Usłyszał zaproszenie więc wszedł i zobaczył ją siedzącą na łóżku. Podszedł, wsiadł obok niej i powiedział.
- Aleksandro proszę wybacz, kocham cię i już znam całą prawdę.- podarował jaj kwiat, a ona spojrzała na niego z wielkim znakiem zapytania na twarzy.
- Kotuś ale ja…- przerwał jej.
- Wiem byłem głupi i zazdrosny, nie ufałem ci.- zanim zdążyła się odezwać zamknął jej usta pocałunkiem. Nie przeszkadzało jej to, położyła się na łóżku po chwili czując przyjemny ciężar kochanka, który w zawrotnym tempie pozbył się jej ciuchów. Przyjrzał się teraz dokładnie, jędrne piersi, płaski brzuch, długie nogi oraz ten tatuaż na plecach. Pozbyła się też swoich ubrań, podszedł do dziewczyny, przytulił i zaczął ją całować. Jego palce powędrowały na plecy, odnalazły koniec tatuażu przy łopatkach i zaczął go delikatnie zmrażać jadąc w duł. Blondynce to się bardzo spodobało więc jęknęła mu w usta co nakręciło chłopaka jeszcze mocniej. Teraz to ona przejęła inicjatywę, zaczęła go całować po torsie ustami gorącymi jak 2 rozżarzone węgle. Po jakich jeszcze 5 min gry wstępnej, wszedł w nią ostro i mocno, od razu poruszając się szybko. Tego dnia kochali się chyba najintensywniej.
piątek, 7 października 2011
UWAGA!!!
Siema postanowiłam załorzyć jeszcze jednego bloga z opowiadaniem a o to link myślę że się wam spodoba milego czytania: http://pamietnik-emo-jedna-na-milion.blog.onet.pl/rozdzial-1,2,ID437295372,DA2011-10-07,n
Subskrybuj:
Posty (Atom)






