niedziela, 28 sierpnia 2011

Rozdział 30

Lecieli od dobrych2 dni. Cisza i napięta atmosfera panowały w samolocie. Krajobraz w dole za oknem zmieniał się powoli jak by stali w miejscu a przecież tak się spieszą aby ją odnaleźć. Nagle odezwał się Tom.
- Daleko jeszcze???
- Tak, daleko tak samo daleko jak 15min temu.- odp. spokojnie Kris
- Aha…- dredziasz zaczął szperać w telefonie. Po jakichś 15 min Bartek zmienił za sterami Krisa który zaraz po tym poszedł spać. Tylko jedna osoba cały czas myślała o młodej łowczyni a zarazem dawnej wampirce. Chłopak zastanawiał się co ma zrobić jak ją zobaczy, co powiedzieć.
#Gdzieś na pustyni Kalahari#
Rudowłosa (bo zeszła jej farba) dziewczyna siedziała na podłodze w podziemnej bibliotece otoczona mnóstwem ksiąg i zapisków. Piła już 6 kawę od rana a była 10:35, nie spała zbyt dobrze od kilku nocy a dokładnie od tygodnia. Od tamtej nocy kiedy za pomocą jednego z eliksirów których nauczyła się sporządzać przeniosła się do akademii łowców. Chciała po prostu zabrać kilka rzeczy z pokoju w którym podczas nauki zamieszkiwała. Weszła przez ukryte wejście w zachodniej części budynku. Szła korytarzem skryta w cieniu, aż nie zauważyła pewnej pary która wymykała się na spacer. Szybko schowała się za jakimiś drzwiami, kiedy miała już wyjść z ukrycia coś ją podkusiło aby sprawdzić co kryje komnata. Wyciągnęła rękę i przywołała ogień, w takim oświetleniu rozejrzała się po pomieszczeniu stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan (ta sama komnata do której w 28 rozdziale poszedł Tom). Podeszła do biurka i z czystej ciekawości zaczęła przeglądać szuflady, znalazła tam jakieś notatki po hebrajsku i arabsku. Od razu na jej twarzy zagościł grymas ponieważ te 2 języki są pochodzenia wampirskiego. To te pijawki je wymyśliły i pierwsze się nimi posługiwały. Bez namysłu zabrała notatki i nie przeszukując kolejnych szuflad wyszła z pomieszczenia maszerując do wcześniej obranego celu. Po cichu weszła do pokoju, kiedy otworzyła szafę która stała zaraz obok drzwi dostrzegła że oprócz jej rzeczy są też ciuchy jej ukochanego. Rozejrzała się po pomieszczeniu, Bill spał na jej łóżku. Zabrała to co potrzebne, podeszła do niego, postała chwilę wpatrując się w jego anielską twarz. Tak chciał żeby się obudził, żeby mogła się do niego przytulić i usłyszeć „kocham cię”, zdobyła się tylko na okruch odwagi i pocałowała go delikatnie w usta. Chwilę później była już w domku na pustyni, stała roztrzęsiona a zarazem szczęśliwa ze swojego czynu. Tak już tydzień minął od tamtego wydarzenia a ona nadal myślała o swym ukochanym. Chciała tyle razy wrócić ale bała się, bała się tych wszystkich pytań.

piątek, 12 sierpnia 2011

Rozdział 29

Po drodze wpadł na Ole która zaciekawiona tajnymi notatkami poszła z nim. Podeszli do drzwi z numerem 47, Tom już miał zapukać ale drzwi się otworzyły i wpadł do środka przewracając się na Bartka.
- O hej właśnie cie szukaliśmy.- zaśmiała się Ola
- To znaleźliście.- odpowiedział i wyszedł z pod Dredziarza który również wstał.
- Znalazłem jakieś papiery ale nie potrafię ich rozszyfrować- podrapał się po głowie.
- Wejdźcie do środka.- zaprosił ich wampir
- Justyna co ty robisz?- wniosła do góry swoją idealną brew Ola patrząc na czarnowłosą siedzącą po turecku z zamkniętymi oczami w otoczeniu świec.
- Namierzam Natalię- wymamrotała.
- Ale nawet jej pomocnikom nie udało się jej namierzyć.- pow. Tom
- Tak Natalia była kiedyś wampirem z królewskiego rodu więc inny wampir z tego rodu ją znajdzie nawet po śmierci.- oddała się wcześniejszemu zajęciu. Jej chłopak podszedł do czekoladowo-okiego, zaprał rzeczy przyniesione przez niego i zasiadł przy biurku przeglądając je. Po chwili podniósł głowę i zapytał:
- Z kąt je masz?
- Z jakiejś konnaty, znalazłem ale nie wiem o co w nich chodzi. Więc oświeć nas!
- Ech zawołajcie tu Billa on musi o tym wiedzieć.- poprosił a Ola szybko powędrowała po Czarnego. Po 6 min wróciła do pokoju nr 47.
- Bartek coś chciałeś?- zap. Farbi
- Tak ale usiądźcie i obiecajcie że nie będziecie mi przerywać.
- Obiecujemy!
- A wiec z tych papierów wynika że Natalia aby zabić Karona musi zginąć.- ledwo przeszło mu to przez gardło
- A al… ale…- jąkał się Bill
- Nie przerywaj, ale jest sposób żeby wróciła z zaświatów trzeba oddać inne życie ale nie byle jakie, osoba która będzie ją zastępować musi szczerze i bez granicznie ją kochać.- w tym momencie spojrzał się na Czarnego. Nastała niezręczna cisza, nikt nawet się nie ruszył. Nagle Bill podniósł się z miejsca i powiedział:
- Jeżeli dzięki mnie ma żyć to się poświęcę.- i znów cisza którą tym razem przerwał okrzyk Justyny.
- Znalazłam!
- A ale co?- pytanie zadał Farbi
- Natalie wiem gdzie jest!- skakała z radości- widzicie ten wisiorek on będzie świecić coraz jaśniej im bliżej będę jej a to jak ją znajdę będzie proste bo wyczuje ją.- wpierw pokazała wisior a później wskazała na głowę- jak się do niej zbliżę tak na 250 km to w mojej głowie zacznę ją widzieć w obecnej sytuacji- wyjaśniła.
- To na co czekamy, idę do ojca i wezmę od niego samolot za 15 min widzę wszystkich na dole przy pasie startowym.- rzucił Kris i wyszedł z Olą. Reszta także się rozeszła, każdy pakował najpotrzebniejsze rzeczy oraz jakieś jedzenie i wodę na drogę. O umówionym czasie spotkali się w ustalonym wcześniej miejscu gdzie czekał już na nich samolot o nazwie Gwiazda Północy jak i Kris z Olą. Wsiedli i zajęli miejsca w maszynie wojskowej. Silnik został odpalony i Gwiazda Północy wzniosła się w powietrze.

piątek, 5 sierpnia 2011

Rozdział 28

Akademia w Tybecie była pogrążona w żałobie po stracie Natalii. Wszyscy powoli tracili nadzieję że się kiedykolwiek odnajdzie, ale 8 osób nadal wierzyła w jej życie. Chłopcy co 2 dni przeszukiwali najczęściej odwiedzane przez nią tereny, dziewczyny opiekowały się pomocnikami. Aktualnie wszyscy znajdowali się w jej starym pokoju w którym obecnie spał Bill.
- Nie martw się ona wróci- wszyscy pocieszali Czarnego
- Martwię się, ale wiem że wróci.- uśmiechnął się nikle. Zaczął po raz setny przeglądać album z jej zdjęciami. Na jednym była z rodziną na pustyni, wcześniej nie zwrócił uwagi na mały domek umieszczony pomiędzy skałami. Poderwał się z miejsca i zapytał:
- Kris co to z miejsce?
- A to, to mały domek który dziadek przygotował dla mojej siostry.
- Gdzie się znajduje?
- W Afryce na pustyni Kalahari. Ona by…- urwał
- Co ona by…?- zap. Ola
- Poszła tam? Kris czy ona tam poszła?!- potrząsnął nim Tom
- Tak w 50% będzie tam bo dziadek zawsze opowiadał jej historie o naszej wojnie, stworzył też jej tam bibliotekę z różnymi książkami o wampirach. Mamy tylko jeden problem nikt nie wie gdzie jest ten dom, tylko ona.- wszyscy zastanawiali się jak go odnaleźć. Minęły 2h i nic nie wymyślili. Szadoł próbował się z nią połączyć telepatycznie ale była za daleko. Minęły kolejne dni do pełni został nie cały tydzień. Wszyscy coraz bardziej się denerwowali, jej zaginięcie a w najgorszym wypadku śmierć oznaczała zagładę ludzkości. Wszyscy siedzieli w jadalni spożywając śniadanie, w pewnym momencie Justyna i Bartek poderwali się z miejsca i zaczęli mówić coś do siebie:
- Pomyślałaś o tym co ja?- zap. chłopak
- Tak!!!- krzyknęła
- Nie ma czasu do stracenia choć- wyciągnął ją z jadalni i popędzili do ich pokoju.
- Wiecie o co im chodzi?- zap. Ola
- Nie.- odp. chórem i zajęli się sobą. Po posiłku każdy zaszył się gdzieś indziej. Tom włóczył się bez celu po szkole, zachciało mu się odetchnąć świeżym powietrzem więc wyszedł na taras. Rozglądał się, aż zobaczył małą knnatę w przeciwnej wieży i zapragnął dowiedzieć się co tam jest. Z szybkością którą dostał do swego wilka w 2 min znalazł się pod drzwiami pokoju. Złapał za klamkę i pociągną, o dziwo było otwarte. Wszedł, stało tam tylko biurko i fotel oraz przy kominku leżał dywan. Rozsiadł się na fotelu i zaczął przeszukiwał szuflady biurka. Co chwila wpadał na jakieś zapiski, notesy i książki, ale wszystko było po hebrajsku i arabsku więc nie wiedział o co chodzi.
- Chrzanić to nie będę się z tym użerał, dam to Bartkowi.- powiedział sam do siebie, zebrał wszystko i skierował swe kroki do pokoju wampira.

Rozdział 27

Wszyscy spojrzeli się na Karona później na Natalię na którą on patrzył. Nagle odezwała się:
- Pomyliłeś mnie z kimś ja nie jestem żadną Nikeli.
- Biedna, nie uświadomili cię że nie jesteś łowcą a wampirem?- to nie było pytanie a raczej twierdzenie. Brunetka spojrzała na swojego brata i spytała:
- Czy to prawda?
- Niestety tak, nie jesteś od urodzenia łowcą bo kiedyś byłaś wampirem.- spuścił głowę
- Widzisz mówiłem prawdę.- zaśmiał się Karon.- A teraz powiem ci całą prawdę o tobie. A więc naprawdę masz na imię Nikeli, ja jestem twoim prawdziwym starszym o 8 lat bratem. „Kiedy się narodziłaś nasz ojciec wpadł we wściekłość ponieważ chciał mieć drugiego syna a nie córkę. Wydał wyrok zabicia cię ale nasza matka zobaczyła w tobie niewinność i postanowiła pogadać z ojcem. Oczywiście nie zgodził się darować ci życia, więc matka wykradła cię i od razu poleciała do łowców”. Dalej nie wiem co było może ty Kris powiesz dalej.- zwrócił się do chłopaka
- I tak już wiesz więc powiem. „Tak jak powiedział twoja matka przyleciała do naszej akademii prosząc mego ojca na opiekę nad tobą. On nie zgadzał się mówiąc ze ściągnie to na nas nieszczęście, ale moja matka go przekonała aby pozwolił ci zostać. W 3-cią pełnie po twoich narodzinach zabrali cię (matka Natalii, i rodzice Krisa) do konnaty dusz która znajduje się ukryta w naszej akademii. Nie wiem co tam się stało ale kiedy pobiegłem za nimi widziałem tylko ogromny strumień jasnego światła wydobywającego się zza drewnianych drzwi. Kiedy tata wyszedł słaniając się na nogach trzymając ciebie na rękach wiedziałem ze coś się stało złego. Wbiegłem do kamiennego pomieszczenia, a tam nasze matki leżały obok ołtarzu ofiarnego. Od razu przyklęknąłem przy mamie a ona ostatnim tchem wypowiedziała „Chroń Ją” i umarła. Wtedy cię znienawidziłem. Ojciec dał ci miłość i dach nad głową, wszyscy skakali nad tobą jakbyś była ze złota, a ja zostałem zepchniętym na drugi plan. Moja nienawiść rosła z dnia na dzień, pamiętam to jak dziś uczyłaś się chodzić i miałaś dojść do taty ale ty podeszłaś do mnie i przytuliłaś mnie mówiąc „blacisek” wtedy coś we mnie pękło i cie pokochałem. Od tamtego dnia zawsze byłem przy tobie”- zakończył opowieść. Wszyscy stali w osłupieniu. Nie wiedzieli na kogo patrzeć na Karona, Krisa czy na Natalię. Bill nagle się otrząsną i zaczął powoli podchodzić i mówić do narzeczonej:
- Kochanie tylko nie rób nic głupiego, choć do mnie i zapomnij, żyjmy dalej tak jak było zanim to usłyszałaś.- wyciągnął w jej stronę ręce i już miał ja objąć, ale ona go odtrąciła i krzyknęła:
- Słyszysz się?! Jak mam zapomnieć, jak mam żyć tak jak wcześniej?!- spojrzała na Krisa- A ty czemu milczałeś, czemu?
- Bo ojciec zakazał mi mówić.
- To wolałeś milczeć?!- wykrzyknęła a powietrze wokół niej zaczęło robić się coraz cieplejsze, wiatr się wzmagał, ziemia zaczęła się rozstępować a z jej szczelin wytryskiwała woda. W oczach pozostałych zagościł strach, nikt nawet wampiry nie odważył się do niej podejść.
- Teraz milczycie, strach odebrał wam mowę?! Eh… teraz nie jestem ani łowczynią ani tym bardziej wampirzycą. Odejdę może jeszcze się spotkamy jak odnajdę siebie.- mówiąc to podgrzała tak powietrze że woda zaczęła parować a wiatr wiał tak mocno jak podczas ogromnej burzy. Dziewczyna rozłożyła skrzydła i uciekła. Im bardziej się oddalała tym żywioły uaktywnione w sali balowej słabły, aż zniknęły w tym samym momencie wampiry też się ulotniły. Przyjaciele szukali jej przez tydzień na własną rękę ale po nie udanych próbach zawiadomili wszystkich łowców. Dopiero po miesiącu uznali ją za zmarłą. Tylko jej przyjaciele pozostawali w wierze że wróci. Ale nastał grudzień a jej nadal nie było.

rozdział 26

W jej głowie cały czas dźwięczało to pytanie. Chciała odpowiedzieć, ale nie mogła coś zabrało jej głos. Nie wiedziała ile tak stała jak słup soli, ale kiedy się otrząsnęła zobaczyła przed sobą smutną twarz Billa. Nic już nie mówiła tylko uklęka przed nim tak aby jego twarz była na równi z jej i mocno, namiętnie, przesyłając mu całą miłość w tym jednym pocałunku wyraziła swoją zgodę. Gdy się od siebie odkleili wsunął jej na palec pierścionek:

- Myślałem że się nie zgodzisz.- po sali rozbrzmiał jego głos
- Nie mogła bym, po prostu z wrażenia odebrało mi mowę.- pow. brunetka. Wszyscy pozostali zaczęli klaskać. W pomieszczeniu rozbrzmiał śmiech, ale nie naszych bohaterów tylko jakichś inny, zimny i oschły. „Młoda para” szybko wstała i cała reszta wraz z nimi ustawiła się w kole plecami do środka gotowi do walki. Znów ten śmiech, Justyna dostrzegła przy wyjściu na taras wampirze opartą o framugę, nie zidentyfikowała jej ponieważ miała kaptur na głowie.
- Wyłaź z cienia!- krzyknęła czarnowłosa
- Tak co tylko rozkażesz.- ukłoniła się mówiąc to z kpiną, ale wyszła zdejmując kaptur jej szare włosy doskonale odbijały promienie księżyca dając wspaniały efekt.
- Tamina ty tu? nie powinnaś siedzieć w Spa a nie Brudzic sobie rączki pracą?- zaśmiała się a reszta tylko je obserwowała.
- Hahaha śmieszne, tata kazał mi was zabić nom oprócz jego siostry.- podkreśliła ostatnie słowo i znów miała kpiący uśmieszek na twarzy.
- Pff debilko on nie ma siostry.
- Ma i nawet jest w tym pokoju.- pow. równo Kris i Tamina. Wszyscy spojrzeli się na chłopaka wyczekująco.
- Krisi zmieniłeś się prawie cie nie poznałam.- wampirzyca przyjrzała mu się- a teraz nie przedłużając.- zaczęła ich atakować. Walka zaczęła się szybko obracać na korzyść wampirki ponieważ  przybył oddział z jej ojcem na czele. Karon spojrzał po kolei na wszystkich łowców. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie która ostatnimi czasy przeżyła bardzo dużo.
- Witaj Nikeli dawno się nie widzieliśmy.- skierował te słowa do nic jeszcze nie świadomej dziewczyny. 

rozdział 25

#Narrator#
Kiedy czarnowłosy wszedł do łazienki od razu poczuł ciepłe usta na swoich. Objął dziewczynę w talii i przekręcił tak że opierała sie teraz o ścianę. Ona zaczęła gładzić go po plecach a on co jakichś czas przeczesywał jej włosy ręką. Odkleili się od siebie:
- Kiciu po co mnie tu wołałaś?
- Mówiłam…- przerwał jej
- Kupiłem ci tę sukienkę więc wiem że niema suwaka, podaj prawdziwy powód.
- No bo ja się za tobą stęskniłam.- wtuliła się w Billa- przez cały dzień mnie unikasz- dodała smutno
- Mam dużo spraw związanych z koncertem, ale dzisiaj i jutro jestem cały twój- uśmiechnął się i pogładził ją po łopatkach
- Super jesteś kochany, a teraz choć na duł!- pociągnęła go za rękę.
- Podobno miałaś problem z sukienką?- przytulił ją od tyłu i zaczął sunąć ręką po jej biodrze a drugą obejmował ją w pasie.
- Miśku nie przesadzaj.- zabrała jego dłoń ze swojej nogi.- idziemy na duł a jak wrócimy to może dostaniesz nagrodę.- przejechała ręką po jego kroczu co wywołało u niego przyśpieszony oddech i rumieńce.- masz słodkie rumieńce.
- To przez ciebie.- oskarżył ją.-idziemy bo nie wytrzymam i się na ciebie rzucę.-wyszli z pomieszczenia w którym się znajdowali, Natalia przejrzała się ostatni raz i poszli do sali balowej.
            Pół godziny wcześniej. W pokoju 403 pewna para leżała wtulona w siebie na łóżku co chwila się całując. Blondynka i blondyn dopiero pogodzili się po burzliwej kłótni.
- Wiesz ten tatuaż jest piękny czemu wcześniej tego nie widziałem?- słowa wypłynęły z ust chłopaka  
- Bo patrzyłeś przez złość.- kissnęła go w policzek
- Może, ale to skończony rozdział. Wstajemy impra Naty rozpocznie się za jakieś 20 min.- przeciągnął się chłopak
- 20 MINUT!!!- jak poparzona wyskoczyła z łóżka i pognała z ciuchami do łazienki. Wybiegła z niej po 8 min.! zakładając buty na szpilce. Za to Kris powoli, leniwie wciągnął na siebie jensy i czarną koszulkę. Looknoł na swoja dziewczyna która aż z pośpiechu się trzęsła. Dziękował bogu że ma takiego kogoś jak ona. Zaśmiał się i chwytając ją z rękę zeszli no dół.
            10 min  później do sali weszła Natalia razem z Billem, wszyscy zaczęli śpiewać jej 100 lat. Wręczanie prezentów zaczęło się po zjedzeniu tortu truskawkowego z bitą śmietaną i oblanego czekoladą.
- Nom sis mojego prezentu nikt nie przebije, masz.- Kris podał jej spore czarne podło. W nim był futerał i nowe robione na zamówienie skrzypce.
- Masz racje kocham cię!- rzuciła mu się na szyje.
- Teraz my- krzyknęli Gvs i Geo- łap.- rzucili jej fioletowe pudełko a w nim były te buty:













- Są piękne.- dostali po całusie w policzek.
- A to od nas- Justyna i Bartek wręczyli jej ozdobną torbę. Gdy 17-mnasto latka ją otworzyła jej oczom ukazał się strój do tańca brzucha:




- Dzia.- uśmiechnęła się do nich. Od Toma dostała komplet seksownej bielizny za co dostał biedaczek w łeb. Ola podarowała jej zestaw do makijażu. Przyszedł czas na jej ukochanego który uklęknął na jedno kolano przed nią, w ręku miał małe pudełeczko, nagle z jego ust wydobyło się to pytanie którego się tak obawiała:
- Wyjdziesz za mnie???

Rozdział 24

#Narrator#
Wchodząc do pokoju zatrzasnęli za sobą drzwi. On delikatnie kierował ą na łóżko, na które opadła i po chwili poczuła przyjemny ciężar ukochanego na sobie. Zaczął całować ją po policzku schodząc na szyję, dekolt oraz brzuch. Pozbawił ją stanika z równą szybkością co ona go koszulki. Składał pocałunki na jej piersiach. Jej jęki jeszcze bardziej go nakręcały, znudzona przejęła inicjatywę i teraz to ona siedziała na nim całując go po torsie schodząc niżej na brzuch  zahaczając nosem o linię jego spodni których zręcznie się pozbyła. Nie tracąc czasu on także zdjął jej spodenki i zostali w samej bieliźnie która dołączyła szybko do reszty ich ciuchów na żyrandolu.  Z ich pokoju było słychać tylko głośne jęki i przyśpieszony oddech kochanków.
Za to w sali balowej trwały przygotowania do imprezy urodzinowej Natki. Faceci uwijali się z prędkością światła, Justyna zajmowała się przekąskami i napojami. Tylko nieświadoma Natalia siedziała w podoju oglądając „Romea i Julię” z 1996r. Kochała tę wersją bo tam grał Leonardo Dicaprio, zawsze płakała na końcu i marzyła że spotka taką miłość. Jej marzenie się spełniło, poznała Billa ale gdzie on teraz jest? Powoli wstała z łóżka i wyszła z pokoju. Nie obchodziło ją to że wyglądała jak 7 nieszczęść po prostu poszła do pokoju Oli ale tam było słychać tylko jęki typu „Och Krissss…” itp. zrezygnowana powędrowała dalej zahaczając o pusty pokuj Justyny oraz kawiarenkę. Zdziwiła się nieco bo była sama w hotelu,* może to sen* myślała w duszy, ale nie to była rzeczywistość do której przywrócił ją dźwięk tłuczonego szkła. Zakradła się do miejsca z którego dochodził odgłos, zajrzała przez uchylone drzwi a tam Just darła się na Toma i Gvsa:
- Debile co wy narobiliście?!
- Oj zaraz się sprzątnie.- machnął ręką Tomi
- O nie teraz, jużżżżżżżżżżżż!!!!- wydarła się- a ty Bill idź do Naty trochę źle że jest sama.- poleciła mu
- Już.- chłopak o nastroszonych czarnych włosach poderwał się z miejsca i zaczął zmierzać ku drzwiom. Przestraszona brunetka wyłoniła swe białe skrzydła i wyleciała przez okno. Śpieszyła się aby być przed nim, udało się jej. Położyła się w łóżku, nakryła kołdrą, wdawała że śpi i właśnie w tym momencie do pomieszczenia wszedł jej ukochany. Podszedł do niej i pocałował czule w wargi:
- Wstań kochanie moje mamy dla ciebie niespodziankę.
- Ehe już wstaję.- wdała ziewnięcie- co to za niespodzianka?
- Idź się przebierz oraz odśwież ja tu poczekam.- jeszcze jeden buziak
- Mhm.- kiwnęła głową i zniknęła za drzwiami łazienki razem z czarną sukienką i szpilkami.
Z drugiego pomieszczenia w którym zniknęła Natalia wydobył się krzyk:
- Kotuś pomórz mi z suwakiem!
- Okej moja ty księżniczko.- zniknął za drzwiami łazienki zastanawiając się nad tym czego chce ukochana bo sukienka nie ma suwaka, w końcu sam ją jej kupował.

Rozdział 23

W głowie cały czas miałam obraz martwego Michała choć minęły 2 dni, wszyscy byli cicho zabierali mnie do kina i na zakupy, próbowali zrobić coś żebym zapomniała. Dziś są moje urodziny i jak zawsze nikt o nich nie pamięta, ale może to i dobrze, nie mam gości na głowie czy nie trafionych prezentów. *Może chociaż Ola… w końcu dziś przyjeżdża z moim bratem.* z tą myślą podniosłam się z parapetu okna w hotelu, ostatnio tam spędzam najwięcej czasu, kochałam patrzeć na szare niebo i ziemie usłaną tysiącem kolorowych liści. Wyszłam z pokoju zamykając go na klucz, w pierw chciałam iść do Just ale z pod jej drzwi dobiegły mnie śmiechy, a ja nie chciałam się śmiać więc zeszłam do sali balowej (nie miałam pomysłu ;P) weszłam po cichu i od razu złapałam za gitarę klasyczną. Pobrzdąkałam chwilę ale ten instrument nie oddawał moich uczuć, odstawiłam rzecz i złapałam za skrzypce. Grałam tak smutną melodię że aż zaczął padać deszcz. Zbliżała się 13-nasta, usłyszałam pisk opon. Wyszłam powoli z pomieszczenia i udałam się na hol. Jak się spodziewałam byli już tam tylko że Ola stała daleko od Krisa co mnie zdziwiło. Oboje mamrocząc coś pod nosem podeszli do mnie rzucili krótkie „cześć” i gdzieś zniknęli. Stałam jak słup zdziwiłam się. Powędrowałam do pokoju gdzie zastałam Ole:
- Hej co tam?- zapytała
- Nic, ale widzę że u ciebie dużo?
- Och… ten debil się o wszystko wkurza!
- A konkretniej?
- Nom mam całe włosy platynowe i ścięłam je do ramiom, nie widać?- przeczesała ręką włosy. Dopiero to zauważyłam wcześniej byłam zbyt pogrążona we własnym świecie.
- Zauważyłam dopiero… Alę co on ma do twojego wyglądu???
- Hmmm… to nie wszystko, bardziej wkurzył się o to.- wstała i zdjęła bluzkę odwracając się plecami na których był smok. Zaniemówiłam.
- O… Ola ty masz tatuaż? Kiedy?
- Nom jak się już znalazłaś to wtedy poszliśmy na imprezę, bawiliśmy się ale ten debil źle się poczuł, zanim wyszedł zapytałam się czy mogę zrobić sobie coś nowego na ciele. Rzucił krótkie „tak” i znikną. Pobiegłam do salonu tatuażu, bo była 20h dopiero! Wybrałam smoka i zrobili go w jakąś 1h. Byłam bardzo zadowolona, myślałam ze mu się spodoba ale on się tylko darł że jak by wiedział że to o to chodzi to by mi nie pozwoliłby na to. Krzyczał że się oszpeciłam, a jak powiedziałam że nie jest moim ojcem i nie będzie mną rządził wyszedł trzaskając drzwiami.- zakończyła monolog i walnęła ze złością w stolik nocny, a jej włosy zaczęły zmieniać barwę na czerwony aż zapłonęły żywym ogniem.
- Mam pomysł!- krzyknęłam
- Oświeć mnie.
- On jest na ciebie wkurwiony tak?
- Tak.- zirytowała się
- Nom to jak odpicujemy się i pójdziemy na miasto bez niego i ogólnie chłopaków to będzie mega zazdrosny. A jak wrócisz z jakimś chłopakiem to będzie jeszcze bardziej zazdrosny i mogę się założyć że pobije gościa, powie że cie kocha i że nie powinien robić ci awantury.- klasnęłam w dłonie.
- Hmmm… no nie wiem, a tak same?
- Nie jeszcze Justyna, znasz ta co byłyśmy z nią w klasach 4-6 w sp.
- No to leć do niej i powiedz że idziemy.- wypchnęła mnie za drzwi. Pomaszerowałam do pokoju 413, wparowałam do niego jak gdyby nigdy nic:
- Zbieraj się nasz 1h na przygotowanie się bo idziemy na zakupy.- pow.- SAME.- podkreśliłam patrząc na chłopaków. Przytaknęła, a ja poszłam się przygotować. Szybko założyłam krótkie spodenki moro, białą górę od bikini oraz kilka bransoletek, łańcuszków do tego dobrałam trampki. Schodząc do holu zahaczyłam o pokoje przyjaciółek. Olcia miała na sobie czarną górę od bikini i krótkie spodenki, Just podobnie tylko że miała fioletową górę. Dziwnym trafem faceci siedzieli w kawiarence z kąt mieli jeszcze lepszy widok na nas niż z pokoju. Wyszłyśmy nie zwracając na nich zbytniej uwagi.
- To co idziemy do centrum handlowego?- zapytałam
- Taaaak!!!- krzyknęły i śmiejąc się poszłyśmy w stronę centrum. Chodziłyśmy od sklepu do sklepu, kupowałyśmy mnóstwo nie potrzebnych rzeczy. Ok. 16-tej zaczęłyśmy się zbierać, nowo poznani koledzy Piotrek i Kamil zanieśli nam torby pod sam hotel i weszli tam z nami. Nie umknęło to uwadze chłopaków którzy nadal okupowali kawiarnię. Jak przypuszczałam Kris rzucił się na Piotrka który niósł rzeczy jego dziewczyny. Walnął go w żołądek i powiedział:
- Łapy precz od mojego Maleństwa!
- Spoko koleś ja jej tylko torby przyniosłem.- pow. trzymając się za bolące miejsce.- a tak w ogóle to ja mam chłopaka więc się nie bój o nią.
- Chłopaka?!- wszyscy oprócz nas (dziewczyn)
- Tak nie wiecie kim jest gej?
- Yyy… wiemy ale po tobie tego nie widać.- za jąkał się Kris.
- No to po co go walnąłeś?- zap. Kamil
- No bo… ten tego jakoś tak wyszło.- zakłopotał się mój brat
- To niech to będzie ostatni raz, choć kochanie.- złapał Piotrka z rękę i pocałował go namiętnie, a chłopakom kopary opadły w dół.
-Może my też.-powiedziała Just i Nata, zaczęły się całować ze swoimi chłopakami. Olka nie mogą ścierpieć widoku całujących się par więc rzuciła jedno obojętne spojrzenie w stronę Krisa i powędrowała do pokoju. Zauważyły to jej przyjaciółki i pobiegły z nią zostawiając chłopaków w osłupieniu. Wtargnęły do jej pokoju, usiadły na łóżku mówiąc:
 - Musicie się pogodzić.- pogłaskałam ją po plecach.
- Ale najpierw coś na osłodę życia!- krzyknęła Justyna i do pokoju wszedł kelner z miską truskawek, roztopioną czekoladą oraz bitą śmietaną w spreju. Najpierw jadłyśmy spokojnie ale Just wyślizgnęła się truskawka i trafiła mnie, oddałam jej ona mi późnie razem rzuciłyśmy się na Ole i tak rozpętała się bitwa. Po godzinie bitwy wparowali chłopacy. Ola akurat kucnęła ale jakich zobaczyła wstała, seksowne ruchy przyciągnęły spojrzenia facetów którym opadły kopary. Podeszłam do niej i powiedziałam:
- Ola masz na brzuchu czekoladę, ale zaraz jej się pozbędę.- jednym palcem przejechałam po miejscu gdzie była czekolada i seksownie go oblizałam. Facetom jeszcze niżej opadły szczęki i w spodniach zrobiły im się namiociki. Zaczęłyśmy się chichrać z dziewczynami.
- Z czego rżycie?- oburzony sytuacją Kris
 - Hhaha… z haha… waszych haha… namiotów… haha- zaczęłyśmy tarzać się po podłodze a oni zarumienieni zwiali do pokoju Toma. Krzyknęłyśmy jeszcze do nich:
- Zwińcie te kempingi!
- A pomożecie nam?- Tom
- NIE!!!- wykrzyknęłyśmy , Ola jak stała tak wybiegła do hotelowego ogrodu. Było to romantyczne pełne różanych krzewów miejsce gdzie na środku stała mała okrągła fontanna a dookoła niej marmurowe ławeczki. Stanęła naprzeciw fontanny i spojrzała się na niczym nie zmąconą taflę błękitu i której odbijał się księżyc. Nagle poczuła delikatne płatki róży które dotknęły jej dolnej szczęki i przejechały po ramieniu aż na plecy. Odwróciła się szybko i ujrzała Krisa który miał pochyloną głowę oraz różę przy nosie, patrzył na nią z pod grzywki psimi oczami i zapytał:
- Wybaczysz, byłem idiotą?
- Masz racje byłeś idiotą.- rzuciła mu obojętne spojrzenie
- Wybacz proszę, ja nie mogę bez ciebie żyć I MISS YOU!!!
-  A może użyjesz czynu a nie słów?- zap. a on pocałował ją krótko.
- O nie kotek muszę cie nauczyć całować.- zaśmiała się
- Kiedy pierwsza lekcja?
- Teraz.- wtopiła się w te słodkie usta kochanka. Ten długi pocałunek przerwał im deszcz.
- Nie przeszkadza mi to.- obioł ja i pocałował znów. Nie chcąc aby jego ukochana się rozchorowała wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju nie przerywając wcześniejszej czynności. Tam wszystko potoczyło się dalej… (w następnym rozdziale :*)

wtorek, 2 sierpnia 2011

Rozdział 22

rozdział 22
# Teraz Natalia#
*Oh, najpierw karzą spać później budzą, niech się zdecydują! Dopadnie ich za to kara fohne się na nich J* jak gdyby nigdy nic podeszłam do stołu nie zwracając na nich uwagi, wzięłam jabłko oraz laptopa ze słuchawkami (laptop Billa, pozwolił mi go używać bez pytania :P). Wróciłam na poprzednio zajmowane miejsce (łóżko) nie odpowiadając im na pytania typu „ Co się stało? Fohasz się? albo Czemu nic nie mówisz?” nawet nie gadałam z moim Księciem Mroku który powitał mnie jak zawsze słowami „ Kochanie jak się spało?” nie odpowiedziałam mu, a jak chciał mnie pocałować oparłam się pokusie wtopienia w jego usta i odwróciłam głowę tak że całusa dostałam w policzek. Rozłożyłam się na łóżku włączyłam sprzęt i wyszukałam ulubioną piosenkę, zaczęłam ją nucić oraz naszła mnie wena na pisanie poezji więc chwyciłam mój notatnik z piórem i zaczęłam pisać. Stworzyłam 3 wierszy i kilka złotych myśli. Nadal byłam smutna bo wiedziałam że źle zrobiłam fohając się na nich więc podeszłam do mojego ukochanego obecnie siedzącego do mnie tyłem. Wtuliłam się w jego szyję i szepnęłam mu do ucha:
- Przepraszam
- I myślisz że ci wybaczę po „przepraszam”?
- Eee…
- Kochanie oczywiście że tak ale mam warunek.
- Jaki na wszystko się zgodzę.- usiadłam mu na kolanach
- Ja chcę… hmmm… chcę… chcę… BUZI!!!- zrobił mnikę tak słodką że nie mogłam się powstrzymać i wtopiłam w jego usta.
- Zakochani dosyć tego dobrego.- przewrócił oczami Gvs i Geo
- A czemu???- zapytaliśmy oboje
- Bo to irytujące.- włączyła się do rozmowy Justyna
- I kto to mówi.-  zmierzyłam ją do góry do dołu
- Ech dobra koniec tematu.- teraz odezwał się Bartek
- Ej Tom co czytasz?- zap. Geo. Popatrzyłam na przyjaciela i na stół na którym wcześniej leżał mój notatnik a teraz ma go dred.
- Coś… nawet nie wiem jak to określić, to jest takie dziwne.- wyjrzał na nas zza zeszytu
- Przeczytaj coś to ocenię.- zaoferował Bill
- NIE, ODDAWAJ!!!- wyrwałam się z jego uścisku i podbiegłam do Toma, on był wyższy i niestety nie odebrałam mu mojego „skarbu”.
- Kochanie czego się boisz? nikt z nas nie będzie cię krytykował.- Czarny podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Okej przeczytaj ostatnie wiersze i nic więcej, ale nie śmiejcie się.- pow. i usiadłam obok reszty na kanapie. Chłopak staną na środku, odchrząknął i zaczął czytać (wszystkie wiersze są mojego autorstwa, proszę nie kopiować):
 1)„Do zobaczenia nigdy…”
Zraniłeś mnie i pozostawiłeś.
Odszedłeś.
Ostatni raz na Ciebie spojrzałam,
Ostatni oddech złapałam.
Umarłam, do zobaczenia
nigdy…
2) „Pytanie.”
Jestem sama, w ciemności,
bez głośnej nie kończącej się otchłani.
Otoczona przez mgłę marzeń i wspomnień.
Chcąc chwycić tą dobrą chwile, ona znika jak dym.
 A każda zła nie chciana zadaje bul powoli mnie niszcząc.
Ostatnia chwila, ostatnie tchnienie, przed moimi konającymi oczami
kreuje się postać, po chwili widzę to jesteś Ty otoczony białą poświatą jak anioł.
Wyciągasz ręce i zabierasz mnie gdzieś nie wiem gdzie…
Czy to tak ma się skończyć?
Czy taka ma być śmierć?
Oto pytanie na które nie ma odpowiedzi. :( 
3)„RÓŻA”
Trzymam w swych drżących rękach różę
Tak czerwoną jak miłość i tak kującą jak zdrada…
To właśnie Ty mi ją dałeś
Tak to było wtedy…
To ostatnie co po tobie mam…
Ta róża jest piękna, ale tak nie trwała jak twoja miłość
To co teraz robię to twoja wina…
Boję się
Naprawdę się boję, ale to zrobię
Jedno cięcie, szybko, bez boleśnie…
Koniec zemną
Leże na śnieżno białych kafelkach w tafli krwi…
Ściskam w dłoni róże, uśmiecham się i nie czuję już bólu…
Nie czuję nic…
Ach to koniec, nareszcie…
Wszystkich zatkało, tylko ja opuściłam głowę ze strachu przed krytyką.
- Eee… yyy…- tyle zdołali wykrztusić. Podeszłam do Toma i zabrałam mu zeszyt:
- Nie musicie nic mówić przyzwyczaiłam się do niezrozumienia .- chciałam odejść do łóżka, nakryć się kołdrą i obudzić z tego snu.
- Natalia to jest piękne aż zainspirowało mnie do stworzenia nowego obrazu.- Just podskoczyła i przytuliła mnie.
- Naprawdę? jesteś kochana.- pow. a bus się zatrzymał i usłyszeliśmy głos kierowcy:
- Jesteśmy na miejscu.
- Już wysiadamy.- smutno powiedział Bill. Nie zrozumiałam o co mu chodzi, Tom wynajął pokoje w hotelu, 2 dwu osobowe (dla mnie i Billa i dla Justyny i Bartka:>) i 3 jedno osobowe. Poszliśmy do pokoju 410, był jasny, duży z balkonem i 2 osobowym łóżkiem. Zaczęliśmy się rozpakowywać i w pewnym momencie Bill zapytał:
- Co ja źle robię?
- Kotuś o co ci chodzi?- usiadłam obok niego na podłodze.
- No bo te wiersze… źle ci ze mną?- gapił się w okno
- Ehh… misiu ja mam tak czasem że nachodzi mnie „czarna wena” i krew musi złączyć się z atramentem (musze napisać wiersze).- złapałam go z rękę
- Aha już myślałem że…- przerwałam mu
- To źle myślałeś.- pocałowałam go
- Wiesz może pójdziemy na zakupy?- Czarny
- Okej.- wstaliśmy i poszliśmy po resztę. W końcu poszła z nami tylko Justyna bo reszcie się nie chciało. Chodziliśmy po sklepach aż nie Just wepchnęła mnie do przymierzalni.
#U Justyny i Billa#
- Bill co byś powiedział jak by Natka przefarbowała włosy?- zapytałam go
- Hmm zależy na jaki kolor.
- Np. na brąz.
- No tak to chciał bym ją zobaczyć.
- Aha to da się zrobić, ale masz teraz udawać że macie jakąś próbę czy coś i znikniesz z tond.- zakończyłam bo wyszła z przymierzalni.
- Nom kotuś ja lecę zapomniałem ze mamy próbę.- pocałował ją i znikną jak mu kazałam. Od razu poszłyśmy do najbliższego Loliciego sklepu (dokładnie to zaciągnęłam tam przyjaciółkę bo nie chciała iść). Namówiłam ja na sukienkę i buty:



Oczywiści wypierała się i zaklinała że nigdzie tego nie założy ale z moim darem przekonywania ubrała się w to. Zaciągnęłam ją też do fryzjera i kosmetyczki gdzie została przeprowadzona dalsza część metamorfozy. Jak po 2h wyszłyśmy z tam tond to aż nie mogłam jej poznać, wsiadłyśmy do limuzyny i wróciłyśmy do hotelu, w między czasie wysłałam sms do chłopaków że spotkamy się wszyscy w pokoju 413 (mój i Bartka).
- Just wyglądam dziwnie.- oburzyła się Natka
- Oj ślicznie ci, zobaczysz padną wszyscy na twój widok.
- Nie wątpię.- wymamrotała. Wysiadłyśmy i udałyśmy się do wyznaczonego miejsca.
 - Natka ja wejdę pierwsza, zawołam cię.- tylko przytaknęła. Powoli weszłam do apartamentu, chłopcy czekali zniecierpliwieni.
- Usiądźcie bo jak ją zobaczycie to zemdlejecie mi jeszcze.- puściłam im oczko i wpuściłam Natalię. Dziewczyna stanęła na środku a im kopary opadły do ziemi.
- Justyna miałaś przyprowadzić Natkę.- wykrztusił Bill
- Nom i ją przyprowadziłam.- wskazałam na brunetkę
- Aha, aha to jest Natalia to ja w celibacie żyję.- śmiał się Tom. Wkurzona Nata podeszła do niego i trzepnęła go w łeb.- Ałła dziewczyno co ci odbiło że mnie bijesz?!
- To się ze mnie nie śmiej bo zaboli bardziej! A Just ja idę się przebrać.- chciała wyjść ale ja zatrzymałam
- Masz wrócić za 10 min.
- Nie będziesz mi rozkazywać!- wyszła a ja zostałam sama z chłopakami.
#Nata#
Wkurzona weszłam do pokoju, ale nie byłam w nim sama, czułam to. Rozejrzałam się nerwowo, ale nikogo nie zobaczyłam.
- Kto tu jest???
- Oj myszko nie bój się.- usłyszałam Michała a zaraz później poczułam jak obejmuje mnie od tyłu i zaczyna całować po szyi. Zaczęłam się wyrywać ale byłam jeszcze zbyt słaba, zaczęłam się drzeć wtedy on obrócił mnie twarzą do siebie i zatkał mi usta pocałunkiem. Łzy poleciały mi po policzkach, znów byłam bezbronna jak potulna owieczka. Ostatnimi siłami odepchnęłam go od siebie i krzyknęłam
-Justyna!!!
- Nie drzyj się i tak nie przyjdzie.- znów mnie pocałował, w tym momencie do pokoju wpadła moje przyjaciółka i chłopak. Just rzuciła się na brata, a Czarny podbiegł do mnie. Widzieliśmy tę walkę i to jak Justyna powiedziała:
 - Nie skrzywdzisz już więcej Natalii, a tak w ogóle to za to też że w dzieciństwie kradłeś mi słodycze. ;P- bezlitośnie odcięła mu ten jego głupi łeb. Jego ciało upadło na podłogę i po chwili zamieniło się w kupkę popiołu. Patrzyłam się tempo w tamto miejsce gdzie wcześniej leżał, łzy spłynęły mi po policzkach a mój książę przytulił mnie jeszcze mocniej.
Dedykacja dla Justyny, dzia za świetny pomysł na notkę :>Pozdrawiam wszystkich czytelników. Piszcie komenty klawisze nie gryzą :)



Rozdział 21

Obudziłam się gdzieś tak o 8:30, rozejrzałam się nie wiedziałam gdzie jestem. Coś ścisnęło mnie w talii, przestraszyłam się. *Uff to Bill* odetchnęłam z ulgą. Wydostałam się z jego objęć ale tak żeby go nie obudzić. Nadal źle się czułam i bolałam mnie głowa. Podeszłam do plecaka koleżanki i wyjęłam pierwszą lepszą koszulkę i czarne dresy oraz trampki. Poprosiłam kierowcę aby zatrzymał się przy stacji Orlen, założyłam kurtkę i wyszłam szybko, przebrałam się, nie malowałam się nie miałam ochoty, zaraz później zadzwoniłam do ojca. (t- tata, n- ja)
t: Hej kochanie jak tam?
n: Dobrze ale mam sprawę.
t: O co dokładnie chodzi?
n: O to że… tato bo moja koleżanka i jej chłopak to wampiry a dokładnie zdrajcy.
t: Hmm… a dokładniej?
n: Justyna i Bartek, znajdziesz w kartotekach.
t: Wiem kim oni są, i co mam zrobić w tej sprawie?
n: Oni chcą się do nas przyłączyć, wyślę ich dziś do Tybetu. Mogę?
t: Nie jestem co do tego pewien…
n: Daje ci moje święte słowo że nic się nie stanie.- cisza w słuchawce- tato jesteś???
t: Tak zamyśliłem się, jak przyrzekasz to niech przylecą, kiedy mogę się ich spodziewać?
n: Iiiip… jesteś kochany, pogadam z nimi i zadzwonię. Pa całuski.- rozłączyłam się, zabrałam kosmetyczkę i stare pokrwawione ciuchu wyrzuciłam do śmieci. Kupiłam jeszcze kawę dla chłopaków i nam z Justą po gorącej czekoladzie, wróciłam ale jeszcze spali. Zjadłam płatki, leżałam chwilę bez czynnie ale złapałam jakąś książkę i zaczęłam czytać. *Nie ma tak dobrze, obudzę ich* z diabelskim uśmiechem uknułam plan pobudki, po chwili użyłam mocy wody i nad każdym śpiochem oprócz mojego misia wisiała kulka z wody. Podeszłam do jego łóżka i uklękłam przy nim, pocałowałam oraz w tym momencie wylałam wodę na pozostałych którzy zaczęli krzyczeć. Ukochany przetarł oczy i zapytał:
- Kochanie która godzina?
- 10:10 słońce moje- namiętny całus
- Ekhem… co to za akcja z tom wodą?- Just prawie calutka mokra
- Oj musiałam was jakoś obudzić.- tłumaczyłam się niemrawo
- Ta nas to wodą traktujesz z rana a te pomyłkę genetyczną to całujesz.- nie kto inny jak Tom.
- Oj tam.- machnęłam ręką
- Skarbie czemu nie leżysz w łóżku? Jesteś jeszcze słaba.- pow. z troską Czarny
- Nie już mi dobrze.- wypierałam się zarzutów
- Aha to czemu jak rano brałaś rzeczy z plecaka to miałaś minę jakby cię stado koni poturbowało?- do rozmowy włączyła się Geo
- Z kąt wiesz spałeś.- oburzyłam się
- Nie bo mnie ktoś, czyli ty, obudził a że była 8:30 poszedłem spać dalej.
- Nie wymigasz się teraz więc choć do mnie.- Bill pociągnął mnie na łóżko. On usiadł a ja leżałam z głową na jego kolanach.- masz gorączkę, i mówisz że nic ci nie jest.
- Justynka kochanie daj jej ten napój na regenerację.- Bartek przytulił Just
- Już.- schyliła się do plecaka z którego wyjęła małą szklaną buteleczkę. Na raz wypiłam całą zawartość. Just powiedziała jeszcze tylko:- idź teraz najlepiej spać tak na 1h bądź 2h a szybciej zadziała.
-Ale ja nie jestem śpiąca.
- Nie martw się Bill zaraz coś wymyśli.- zaśmiał się Gvs
- Żebyś wiedział, ja idę się ubrać wiec ty nie ruszasz się z łóżka nawet na centymetr.
- Tak mamo.-zatrzepotałam rzęsami. Wszyscy wybuchli śmiechem
- Boki zrywać, ja mówię poważnie.- pocałował mnie i poszedł się przebrać. W jego ślady poszli wszyscy, zjedli śniadanie i zajęli się gadką, tylko Billuś moje słonko przyszedł do mnie, położył się na kołdrze a ja wtuliłam się w niego.
- Kotuś śpij.- pogłaskał mnie po włosach
- Nie chce mi się:/
- Zamknij oczy i pomyśl o najlepszej rzeczy jaka ci się przytrafiła.- zrobiłam to, hmm… od razu przyszedł mi do głowy moment na jachcie.- teraz pogrąż się we wspomnieniach.- pocałował mnie w czoło i zaczął nucić „Durch den Monsun”, faktycznie zaczęłam zasypiać.
#Bill#
*Nareszcie zasnęła* wygrzebałem się z pod niej i poszedłem do reszty.
- Trochę ciszej bo moje kochane słonko śpi.- uciszyłem ich
- Nom okej, a co masz dla tego swojego kochanego słonka na urodzinki?- zap. mnie Just
- Ona na urodziny w listopadzie więc się nie śpieszę z prezentem.-odpowiedziałem
- Hehe jak chcesz.- podniosła ręce w geście poddania się- Tom, Gvs, Geo w pamiętacie co jest 31 października?- zapytała ich
- No bo przecież to hallowen.- powiedzieli chórem
- To nawet ja wiem co jest wtedy.- pokręcił głową Bartek
- No odpowiedzieliśmy.- oburzyli się
- Jak chcecie, ale żebyś ty nie wiedział.- z politowaniem spojrzała się na mnie Justyna
- O co ci chodzi?- uniosłem jedną brew
- O nic. Bartuś gdzie jesteśmy?
- Za 30 min będziemy w Berlinie. Szybko to zleciało.- stwierdził
- Ja tam idę na zakupy.- odrzekła czarnowłosa
- Idę z tobą.- zapowiedziałem
- Przypomniałeś sobie?- prawie krzyknęła
- Ciszej i nie wiem o co ci chodzi po prostu chciałem kupić sobie coś nowego.
- Oj Bill masz kalendarz?- to pytanie wypowiedział Bartek
- Taa w telefonie…- przerwał mi
- To zapisz sobie, wszyscy to sobie zapiszcie, 31-ego października są urodziny Natalii.
- O cholera zapomnieliśmy.- wydarliśmy się trochę z głośno bo zaraz było słychać tę piękną wiązankę przekleństw wydobywającą się z ust Natki pt.„ Co za debile budzą mnie o tej irracjonalnej porze”.
Powoli zaczyna mi się wena kończyć więc rozdziały będą dodawane w dość dużych odstępach czasowych. Sory :(