piątek, 5 sierpnia 2011

rozdział 26

W jej głowie cały czas dźwięczało to pytanie. Chciała odpowiedzieć, ale nie mogła coś zabrało jej głos. Nie wiedziała ile tak stała jak słup soli, ale kiedy się otrząsnęła zobaczyła przed sobą smutną twarz Billa. Nic już nie mówiła tylko uklęka przed nim tak aby jego twarz była na równi z jej i mocno, namiętnie, przesyłając mu całą miłość w tym jednym pocałunku wyraziła swoją zgodę. Gdy się od siebie odkleili wsunął jej na palec pierścionek:

- Myślałem że się nie zgodzisz.- po sali rozbrzmiał jego głos
- Nie mogła bym, po prostu z wrażenia odebrało mi mowę.- pow. brunetka. Wszyscy pozostali zaczęli klaskać. W pomieszczeniu rozbrzmiał śmiech, ale nie naszych bohaterów tylko jakichś inny, zimny i oschły. „Młoda para” szybko wstała i cała reszta wraz z nimi ustawiła się w kole plecami do środka gotowi do walki. Znów ten śmiech, Justyna dostrzegła przy wyjściu na taras wampirze opartą o framugę, nie zidentyfikowała jej ponieważ miała kaptur na głowie.
- Wyłaź z cienia!- krzyknęła czarnowłosa
- Tak co tylko rozkażesz.- ukłoniła się mówiąc to z kpiną, ale wyszła zdejmując kaptur jej szare włosy doskonale odbijały promienie księżyca dając wspaniały efekt.
- Tamina ty tu? nie powinnaś siedzieć w Spa a nie Brudzic sobie rączki pracą?- zaśmiała się a reszta tylko je obserwowała.
- Hahaha śmieszne, tata kazał mi was zabić nom oprócz jego siostry.- podkreśliła ostatnie słowo i znów miała kpiący uśmieszek na twarzy.
- Pff debilko on nie ma siostry.
- Ma i nawet jest w tym pokoju.- pow. równo Kris i Tamina. Wszyscy spojrzeli się na chłopaka wyczekująco.
- Krisi zmieniłeś się prawie cie nie poznałam.- wampirzyca przyjrzała mu się- a teraz nie przedłużając.- zaczęła ich atakować. Walka zaczęła się szybko obracać na korzyść wampirki ponieważ  przybył oddział z jej ojcem na czele. Karon spojrzał po kolei na wszystkich łowców. Jego wzrok zatrzymał się na dziewczynie która ostatnimi czasy przeżyła bardzo dużo.
- Witaj Nikeli dawno się nie widzieliśmy.- skierował te słowa do nic jeszcze nie świadomej dziewczyny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz