wtorek, 2 sierpnia 2011

Rozdział 17

Wstałam o 11:30!!! Wyleciałam z łóżka, złapałam pierwsze leprze ciuch z szafy i zniknęłam w łazience. Po 20 min ubrana zeszłam do salonu gdzie obecnie byli wszyscy, oparłam się o futrynę i powiedziałam:
- Czemu mnie nikt nie obudził?
- Bo spałaś jak aniołek.- Bill podszedł do mnie i pocałował mnie czule
- Aha co na śniadanie?- zadałam pytanie
- A co chcesz?- pociągną nie w stronę kuchni. Reszta nie zwróciła na nas zbytniej uwagi. Widząc że chłopak nie ma pojęcie co ma zrobić postanowiłam mu pomóc.
- Poradzę sobie sama, zjem płatki i będzie ok.- wyciągnęłam z szafki wszystko co potrzebne i zaczęłam jeść i gadać z Billem. Przypomniałam sobie że dziś mamy nasze ognisko więc poleciłam ukochanemu aby zabrał chłopaków do sklepu aby kupili piwo i przekąski. Z początku trochę się krzywili ale po tym jak ładnie poprosiłyśmy poszli.
- Ola jak myślisz kogo zaprosisz na ślub?
- Hmmm… dobre pytanie jeszcze nie wiem ale ciebie i chłopaków na pewno.
- To morze zrobimy listę gości itp.?
- Okej pójdę po notatnik.- po chwili wróciła z długopisami i notatnikami. Na planowaniu listy gości straciłyśmy 2 godz. i właśnie zaczęłyśmy planować wystrój kościoła jak przyszła męska część taszcząc 4 skrzynki piwa i 4 reklamówki różnych przekąsek.
- Jesteśmy!- oznajmił Kris wchodząc do kuchni i podobnie jak bliźniacy zostawiając tam prowiant na ognisko. Zamurowało ich jak weszli do salonu:
- Tornado tu było?!- krzykną Tom
- Ola nie opłaca się kupować kwiatów przy mojej mocy.- nawet ich nie zauważyłyśmy
- Tak masz zupełną rację.- zaczęła coś kreślić na jakiejś kartce
- Halo Ziemia do dziewczyn!- krzyczeli faceci wymachując rękami- my tu głodni jesteśmy a wy o jakichś kwiatach gadacie!
- Prosto, w lewo pierwsze drzwiczki od okna.- machnęłam ręką
- Yyy…- tyle dało się słyszeć zza pleców gdzie stali tamci. Zrezygnowana wstałam i poszłam do kuchni i zrobiłam im kanapki.
- Na stole w kuchni są kanapki.- przeszła obok nich i zasiadłam na wcześniej zajmowanym miejscu.
- Dzięki że się nami zainteresowałaś.- bąkną pod nosem Bill. Jak poszli do kuchni tak ich już nie zobaczyłyśmy. Zaniepokojone zaczęłyśmy ich szukać. Po 5 min. znalazłyśmy ich w pokoju Olki oglądających mecz. Stanęłyśmy z nimi i ja zarzuciłam od tyłu ręce Billowi na szyję a Ola Krisowi. Zaczęłam szeptać mu do ucha:
- Przepraszam kochanie, już taka nie będę.- nic żadnego znaku życia. Podeszłam od przodu i usiadłam mu na kolanach. Pocałowałam go namiętnie, oddał pocałunek a to już coś, oderwałam się od niego i zrobiłam skruszoną minę.
- Obiecaj że już taka nie będziesz nigdy.- podkreślił ostatnie słowo
- Przysięgam.- pocałowałam go znów. Przeprosiłyśmy jeszcze Toma, ja i Bill szybko się ulotniliśmy do mojego pokoju gdzie trochę pogadaliśmy i zaczęliśmy się szykować na ognisko. Założyłam długie jeansy, bluzkę na krótki rękaw oraz zawiązałam bluzę na biodrach. Mniej więcej o 17 wyszliśmy z domu. Idąc wolno zagłębiając się coraz bardziej w las czułam się obserwowana. Po chwili moje obawy się ziściły, wyskoczyła na nas ta sama wampirka co za pierwszym razem tylko teraz miała więcej pachołków.
- Brać ich, ale Natalia jest moja.- zarządziła, a my z Olką przygotowałyśmy się do starcia podobnie jak faceci. Odgrodziła mnie do przyjaciół i walczyłyśmy 1 na 1. Bitwa trwała ok. 30 min, kiedy rozcięła mi przedramię sztyletem zniknęła. Nie chcąc martwić reszty tym zadrapaniem założyłam bluzę i poszliśmy dalej. Na miejscu palenisko było gotowe więc tylko pstryknęłam palcami a zajęła się ogniem. Siedzieliśmy i śmialiśmy się aż Olka nie opustoszyła 10 butelki piwa i nie zaczęła wygadywać głupot:
- Hej zaśpiewać wam?- zap. wstając i lekko się kiwając
- E daj spokój tę piosenkę śpiewasz zawsze jak się upijesz.- oznajmiłam
- Niech śpiewa jak chce.- zaprotestował Tom i Kris równocześnie. Zaczęło się (tekst słów):
TY taki brzydki nawyk masz
że się nie myjesz co ci tam
bo lubisz śmierdzieć jak niemyty łoś
I chociaż masz tak brudny ryj
Nikt nie powie "idź się myj"
Bo każdy zdycha zanim powie coś
Znowu śmierdzę jak szczur

Jak zdechły pies 
Nie myłem się wczoraj i dziś też
Jak koński gnój
Podaj mi dłoń
A dam ci poczuć tą przepiękną woń
Która wylatuje z moich ust...
Śmierdzę jak szczur

I chociaż mam pedalski fryz
Nie pomoże mi to nic
Ja mydła boję się tak że aż strach

I chociaż tylu ludzi znam
To nikt nie śmierdzi tak jak ja
Ja lubię zapach potu spod swych pach

Znowu śmierdzę jak szczur
Jak zdechły pies
Nie myłem się wczoraj i dziś też
Jak koński gnój
Podaj mi dłoń 
A dam ci poczuć tą przepiękną woń
Która wylatuje z moich ust 
Nie myłem się prawie miesiąc już
Śmierdzę jak szczur!

I chociaż mydło kupię
Nie użyje go!
Ja mam to wszystko w dupie
Lubię swoją woń!

Już wiesz skąd ten smród
Już wiesz skąd ten smród
Wiesz skąd ten smród
Skąd ten smród- skończyła i padła na kolana narzeczonego.
- Wiecie że to przeróbka Durch Den Monsun.- zaśmiałam się słabo
- Że co?! kto to wymyślił?- wkurzyli się obaj bracia.
- Aaaa…- ziewnęłam i przytuliłam się do Billa mówiąc przed zaśnięciem- ja i Olka w 5 klasie podstawówki.- odpłynęłam. Obudziłam się nazajutrz we własnym łóżku, wstałam i chciałam się przeciągnąć ale uniemożliwił mi to ból na lewym przedramieniu. Przypomniałam sobie walkę i ognisko. Poczłapałam do łazienki wzięłam szybki prysznic, opatrzyłam sobie ranę i ubrałam się w świeże ciuchy. Zeszłam do kuchni gdzie zastałam tylko Billa i mojego wujka.
- Wujku nie powinieneś być na misji?
-Tak ale skończyłem szybciej więc wróciłem.
- Aha.- pow. podeszłam do ukochanego i pocałowałam go czule, chciałam wyjąć z szafki szklankę i z przyzwyczajenia zrobiłam to lewą ręką. Zasyczałam głośno z bólu, złapałam się z bolące miejsce i upuściłam szklankę która się potłukła. Mężczyźni od razu zjawili się u mego boku pytając:
- Nic ci nie jest?- to pyt. należało do Billa
- Nie nic mi nie jest.- upewniłam go
- Nie wydaje mi się, pokaż lewe przedramię .- z niechęcią podwinęłam rękaw.- kto cię skaleczył?
- Wczoraj walczyliśmy no i tamta wampirka o której wam mówiłam skaleczyła mnie. To nic poważnego.- wykręcałam się
- To było zatrute ostrze, masz w sobie truciznę.- podkreślił całe zdanie wujek.- Bill pomożesz mi, weź ją na kolana i mocno trzymaj bo będzie się wyrwać.
- Ok kochanie choć do mnie.- posadził mnie sobie na kolanach i przytulił ze lewą rękę miałam wolną lekko opadająco wzdłuż ciała. Wujek poszedł po jakąś walizkę i w tym momencie na dół zeszli kłócąc się Ola i Tom (Kris wrócił do swojego mieszkania)
- Jak mogłaś przerobić tą piosenkę?!- darł się Tom
- Och byłam w 5 klasie, wtedy byliście dla mnie i Natki durnymi piszczałkami!- wydarła się moja przyjaciółka. Bill spojrzał się na mnie pytająco, zrobiłam skruszoną minkę i już miałam go przeprosić ale wszedł wujek z małą czarną walizką.
- Bill trzymaj ją mocno i nie pozwalaj żeby odwróciła głowę do tyłu.- polecił
- Dobrze, kochanie spójrz na mnie.- momentalnie utonęłam w jego brązowych oczach, z transu obudziły mnie słowa Toma:
- Wow ale masz tu igieł!
- Cholera co!!!- wyrwałam się zdezorientowanemu Billowi z rąk, z prędkością światła zwiałam do salonu i wlazłam na najwyższą szafę z książkami.
- Ty debilu ona panicznie boi się igieł!- wydarła się Olka waląc w łeb Toma
- Z kąt miałem wiedzieć! i nigdy więcej mnie nie bij!- oboje darli się aż przerwał im mój wujek:
- Dosyć trzeba ją z tamtą ściągnąć.- uspokoił ich. Przeszli wszyscy do salonu gdzie trzęsłam się jak galaret siedząc na biblioteczce.
- Kochanie zejdź na duł.- prosił wujek
- Żadna moc mnie stąd nie ściągnie.- pow. przestraszonym głosem
- Oj Natka nie przesadzaj, złaź a zabiorę cie na zakupy do Paryża.- uśmiechnęła się Ola
- Z nic na świecie stąd nie zejdę.
- Natalia proszę zrób to dla mnie.- usłyszałam głos mojego ukochanego
- Nie… ja… ja się boję.- ukryłam twarz w dłoniach. Wyciągną do mnie ręce jak by chciał mnie przytulić i powiedział spokojnie:
- Nie bój się maleńka, będę z tobą cały czas.
- Obiecujesz.- spytałam roztrzęsiona. Kiwną głową na „tak” a ja powoli zeszłam z biblioteczki i przytuliłam się do niego ze łzami w oczach.
- Ciiii… jestem tu nie bój się.- szeptał mi do ucha. Wujek korzystając z okazji wbił mi strzykawkę w rękę. Pisnęłam jak pies a po moich policzkach spłynęły łzy, Bill szeptał mi do ucha czułe słówka, nom nic więcej nie pamiętam bo zasnęłam (moja reakcja na strach xD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz