poniedziałek, 26 września 2011

Rozdział 35

Szli przez korytarz po brzegi wypełniony gapiami. Po niespełna 1 min dotarli do gabinetu ojca Natalii i od ego momentu dziewczyna musiała poradzić sobie sama. Nie pewne weszła do środka, światło ledwie oświetlało biurko za którym siedział starszy mężczyzna, odchrząknęła.
- Hej tato.- pow. niepewnie. David (bo tak ma na imię ojciec Naty i Krisa) podniósł głowę, niedowierzał własnym oczom więc podszedł do niej i dotknął jej policzka.
- Wróciłaś…- pogładził jej policzek i rozpłakał się. Rozmawiali dosyć długo, aż doszli do wniosku najważniejszy jest powrót dziewczyny. Ojciec zaoferował jej imprezę na powitanie ale też dla od stresowania młodych łowców przed decydującą walką. Przystała na propozycję, pożegnała się z Davidem i udała się do ukochanego pokoju gdzie czekała na nią reszta. Uśmiechnięta weszła do pomieszczenia, w progu rzucili się na nią pomocnicy łasząc się do swojej pani.
- Już, spokojnie, bo nie zaliżecie na śmieć.- zaśmiała się. Zwierzęta posłusznie zeszły z niej. Ruda usiadła na łóżku obok Billa i Szadoła, na jej kolanach rozłożyła się Sefora a na ramieniu zasiadł Ozyrys.
- I co?- zap. chórkiem
- Impreza dziś o 20.- odpowiedziała z uśmiechem. Pogadali chwile ale dziewczyny stwierdziły ze trzeba się przygotować do imprezy i wypchnęły chłopaków za drzwi.  Rozmowę zaczęła Ola:
- Dziewczyny bo ja mam taką sprawę…
- Nom.- Nata
- O co chodzi?- Justa
- Bo mi się miesiączka spóźnia.
- O to nie dramat.- zaśmiała się czarno włosa
- Spóźnia mi się już miesić i 2 tygodnie!!!
- Oł… może mały test ciążowy?- zap. Natalia
- Ok.- Ola z małym opakowaniem zniknęła w łazience. 2 min później usłyszały krzyk. Weszły do łazienki a tam Ola stała z gigantycznym bananem na twarzy.
- I co?
- Będziecie ciotkami!- wydarła się. Skakały z radości, nagle Justyna stanęła i badawczo spojrzała się na Natalię.
- A po co ci testy ciążowe???
- A no bo ja z Billem też to zrobiliśmy i no jak by to ująć…
- Najlepiej krótko.- przerwała Ola
- Jestem w ciąży.
- To nie jestem sama.- zaśmiała się blondi
 - Ta a jak my im to powiemy?
- No jak, prosto z mostu.- wyszczerzyła się Olka. Pogadałyśmy, przyszykowałyśmy się aż naszą sielankę przerwała pukanie do drzwi.

wtorek, 20 września 2011

Rozdział 34

- Przepraszam inaczej nie mogłam…- przytuliła się do przyjaciółek. Później dostała reprymendę od brata a Bill od Toma.  Dziewczyna tłumaczyła przyjaciołom dlaczego nie wróciła i w tedy do salonu w którym przebywali, wpadły dwa syczące na siebie pustynne lisy. Ruda tylko spojrzała na nie z politowaniem, wykonała jeden gest ręką i zwierzęta były już przy niej, po czym położyła im na łebkach otwarte dłonie mówiąc:
- Opuść swe ciał, zmień się w człowieka i pomóż mi gdy tego potrzeba.- wtedy lisy przemieniły się w piękną blondynkę w krótkich spodenkach oraz kusej bluzce i opalonego bruneta w samych spodniach. Na wszystkich oprócz Natalii nie zrobiło to wrażenia.
- Jak ty to.?.-zap. Tom
- Zaraz wam powiem tylko rozwiąże jeden problem.- uśmiechnęła się. – Princess, Fox, o co tym razem?- skierowała to pytanie do lisów
- No bo on ciągle mi dokucza.- żaliła się blondynka
- Pogadam z nim, nie bój się Princess od dziś będziesz miała spokój.
- Dziękuję, mogę dziś już zostać w domu?- spotkała się tylko z potaknięciem ze strony Nat. Uradowana Princess pobiegła w głąb domku.
- Przepraszam ale musze z nim pogadać.- powiedziała i wyciągnęła chłopaka z domu. Usiadła z nim na piasku i zaczęła rozmowę:
- Fox co jest?
-Nic… to znaczy nie wiem.- zakłopotał się chłopak
- A ja chyba wiem.
- No to co mi jest pani doktor ;p
- Jesteś zakochany. :D
- Co?! Ja zakochany?
- Tak w Princess.
- Z kąt wiesz?- zap. ale po chwili uświadomił sobie ze łowczyni umie czytać w jego myślach.- Jak mam jej to okazać, wiesz trochę się boję odrzucenia.- dodał
- Nie bój się, a jak chcesz wyznać jej miłość to znajdź jakąś różę pustynną ona je uwielbia.- przytuliła go jeszcze po przyjacielsku w wróciła do przyjaciół. Pokazała im cały dom, bibliotekę z której zabrała wszystkie książki oraz zioła i eliksiry tłumacząc pozostałym do czego służą. Po niespełna 3h które spędziła na pakowaniu oraz pożegnaniu z pustynnymi lisami, odesłała samochód i samolot na miejsca (czyli do wypożyczalni i do hangaru w akademii) za pomocą czarów dzięki którym tez siebie, przyjaciół oraz bagaż przeniosła przed główne wejście do budynku akademii.
- Już czas.- Bill pchnął duże drzwi, weszli,  wszyscy którzy ich zobaczyli zaczęli wytrzeszczać oczy i szeptać.

poniedziałek, 19 września 2011

Rozdział 33

Całowali się jeszcze przez długie minuty, żadne z nich nie wypuściło drugiego z objęć                                             ze strachu ze zniknie jak senna mara. Po jakichś 10 min stania w bez ruchu zaczęli rozmawia:
- Wszyscy się martwią, myślą ze nie żyjesz.- zaczął Czarny
- Przepraszam…
- Co się stało to się nie odstanie, ale nie rób tak więcej.
- Okej. J
- Wrócisz?
- Wrócę…- znów zaczęli się całować ale tym razem poszli dalej dużo dalej (dla nie kumatych zrobili To).
#z naszą szóstką#
Jechali już dobre 7h. Każdy się denerwował z powodu zniknięcia Billa ale też martwili się czy odnajdą Natalię. Nagle cisze przerwała Ola:
- Kris kotku, nie da się ruszyć szybciej tego grata?!
- Nie, nie da się.
- Jak to nie? na pewno się da tylko wpuść mnie za kierownicę.
- Zgoda ale masz nas nie zabić.- zastrzegł. Samochód staną a para zamieniła się miejscami. Maszyna znów ruszyła tylko o wiele szybciej, nagle po jakichś 25 min Justyna zemdlała.
- Kochanie obudź się.- mówił nie spokojnie Bartek. Tom podał mu zimną butelkę wody, którą brunet natychmiast przyłożył do czoła czarnowłosej. Dziewczyna obudziła się tak szybko jak zemdlała, rozejrzała się w okuł i zapytała:
- Co się stało?
- Zemdlałaś.- odp. krótko Tom
- Przepraszam to nie z mojej winy, to przez wizję. :/
- Jaką? gdzie jest moja siostrzyczka?- zap. Kris
- Nic jej nie jest, jej domek jest przy delcie Okawango.- wypowiedziała jednym tchnieniem po czym upiła łyk zimnej wody z butelki.
- To ruszamy w stronę rzeki Okawango.- Ola skręciła ostro w prawo. Jechali jeszcze jakieś półtorej godziny aż z oddali nie zauważyli małego, rozwalającego się domku. Zatrzymali się, podeszli do okna przez które nic nie zauważyli. Przesunęli się do drzwi przez które wkroczyli jak banda antyterrorystyczna .
#pokuj Natalii#
Para leżała pod cienką kołdrą całując się, gdy nagle usłyszeli huk i mnóstwo krzyków. Ubrali się w pośpiech i pobiegli ku miejscu owego zdarzenia. Wbiegli, a Natalia w między czasie użyła kilu zaklęć obronnych, które oddzieliły jasno zieloną barierą ich od napastników. Już miała zaatakować ciosem który zmiótł by przeciwników z powierzchni ziemi ale zatrzymała się widząc swoich przyjaciół. Stanęła tuż przy „ścianie” dzielącej pokuj na 2 części, w jej oczach stanęły łzy.
- Przyszliście po mnie???- powiedziała, a Tom zrobił gest ręką który pokazał ze jej nie słyszą. Dopiero gdy bariera zniknęła Ruda usłyszała krzyk Oli i Justynt.
- Jeszcze raz tak znikniesz a nie żyjesz!!!

wtorek, 13 września 2011

Rozdział 32

# 10 min później hotel w Windhuk#
…- Bill poszedł na własną rękę szukać Naty.-  przy stole gdzie wcześniej toczyły się rozmowy zapadła grobowa cisza. 
- Czy on zwariował?!- zap. zbulwersowana Ola
- Na to wygląda!- zdenerwował się Bartek
- Nie ma czasu na pogaduchy trzeba go poszukać.- pow. Kris. Wszyscy pędem ruszyli do wcześniej wypożyczonej terenówki. Samochód ruszył na pustynię a za jego kołami widać było tylko kurz.
# 12h domek gdzieś na pustyni Kalahari#
Bill niemrawie otworzył oczy ale szybko tego pożałował i zmrużył je. Powoli wstał do pozycji siedzącej, rozejrzał się po pomieszczeniu *Stara chata, szum wody w oddali… To dom Natalii* przeszło mu przez myśl. Zerwał się z kanapy na której leżał i szybko wybiegł z małego pokoiku. W oddali usłyszał czyjąś rozmowę, zaczął kierować się w stronę tajemniczych głosów. Szedł ciasnym korytarzem którym doszedł do jedynych uchylonych drzwi tego domu zza których wydobywała się rozmowa. (Treść rozmowy)
- Uratowałam dziś takiego chłopaka.- zaczęła osoba po głosie można było stwierdzić że to dziewczyna.
- Tak? A czy pamiętasz że miałaś się nie pokazywać???- zagrzmiał drugi również kobiecy głos.

- Tak pamiętam, ale on spadał z nieba miałam dać mu się zabić?!?!?!?!?!?!?!- zbulwersowała się pierwsza

- Spadł z nieba?!

- Tak…- zrobiła krótką pauzę- wiesz może to twoja rodzina bo też miał skrzydła, albo i nie bo no miał czarne włosy.

- Gdzie on jest?!

- W salonie…- nie dokończyła bo jej przyjaciółka już stała przy drzwiach które otworzyła z rozmachem. Stanęła jak wryta podobnie Bill. Stała twarzą w twarz ze swym ukochanym i jedyne co potrafiła teraz zrobić to szepnąć jego imię, rozpłakać się i wtulić w jego ciepłe bezpieczne ramiona. Chłopak odwzajemnił uścisk oraz zaczął szeptać jej różne czułe słówka do ucha. Stali tak jeszcze 10 min. Nagle odezwała się Ruda:

- Co ty tu robisz?- chlipnęła

- Przyszedłem bo nie mogę bez ciebie żyć.

- To może choć do mnie.- zaproponowała

- Zgoda.- wtuleni w siebie poszli korytarzem do drzwi z tabliczką „Zakaz Wstępu!!!”. Weszli i od razu ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku który wyraził tęsknotę obojga.

poniedziałek, 12 września 2011

Rozdział 31

#I znów z naszą szczęśliwą siódemką#

Samolot wylądował na głównym lotnisku Windhuk ( stolica Namibii). Bartek poszedł wynająć pokoje w pobliskim hotelu, a reszta poszła zaopatrzyć się we wszystko co będzie im potrzebne. Po niespełna 3h (które spędzili na zakupach z których wrócili z chyba 12 torbami pełnymi wody i suchego prowiantu) wszyscy siedzieli w pokoju Toma myśląc o jutrzejszym dniu. Doszli do wniosku że wynajmą samochód terenowy i wyruszą o 6:00. Nastała noc, każdy spał. Tylko jedną osobę dręczyły koszmary, a mianowicie Czarnego. Chłopakowi śniła się jego ukochana która ginie a on nie może jej pomóc. Nagle jego sen zaczął się rozmywać aż zostały tylko 2 postacie Natalia i Bill. Dziewczyna odezwała się pierwsza:

- Nie szukaj mnie. Proszę.- wypowiedziała te słowa z błagalną mina. Podszedł do niej, przytulił i szepnął.

- Czemu?

- Nie jestem gotowa…- po chwili niepewnie i z obawą dodała- j… ja się boję.

- Kochanie nie ma czego, błagam wróć do mnie.- pogłaskał ją po policzku.

- Bill kocham cie ale…- przerwał jej

- Gdzie jesteś?- zapytał. Dziewczyna po głębszym zastanowieniu odpowiedziała.

- Ale przyrzeknij że nikt oprócz ciebie się nie dowie.

- Przyrzekam.

- Mój domek jest przy delcie Okawango.- pocałowała go i znikła. Bill obudził się cały zalany potem, usiadł na łóżku dotknął ust i szepnął „Natalia”. Szybko wstał ubrał się, zapakował do plecaka mapę, kompas, prowiant oraz kilka butelek wody.  Na skrawku papieru szybko nabazgrał:

„Poszedłem szukać Natalii, chyba wiem gdzie ona może być jeżeli nie znajdę jej w przeciągu 4 dni wrócę i spotkamy się w tym hotelu w którym jesteśmy.
Bill”
Kartkę zostawił na nocnym stoliku obok lampki. Wyszedł na balkon, rozłożył skrzydła, odbił się i wzleciał wysoko w chmury. Od jakichś 4h kierował się na północny-wschód, właśnie wzeszło słońce które zaczęło go potwornie razić więc założył okulary z ciemnymi szkłami. Zatrzymał się tylko kilka razy aby sprawdzić kierunek czy napić się wody i coś przegryźć. Nagle po 10h lotu opadł już z resztki sił i zaczął spadać, przed jego czekoladowymi oczami przeszło całe życie i to jedna myśl ze nie odszukał swej ukochanej. Zamknął oczy i czekał na śmierć, nagle poczuł silny podmuch wiatru i ciepłu głos wołający go gdzieś z oddali.
# Godzina 5:45 hotel w Windhuk#
Tom właśnie szedł po brata, stanął przed dębowymi drzwiami i zapukał ale nikt się nie odezwał. Wszedł. Łóżko w nieładzie, otwarte okno, porozrzucanie ciuchy po całym pomieszczeniu. Jego uwagę przykuła kartka na stoliku. Podszedł i przeczytał ją. W jednej chwili wybiegł z pomieszczenia, wpadając na stołówkę od razu skierował się do swych przyjaciół. Złapał głębszy oddech i powiedział:
- Bill poszedł na własną rękę szukać Naty.-  przy stole gdzie wcześniej toczyły się rozmowy zapadła grobowa cisza.