- Przepraszam inaczej nie mogłam…- przytuliła się do przyjaciółek. Później dostała reprymendę od brata a Bill od Toma. Dziewczyna tłumaczyła przyjaciołom dlaczego nie wróciła i w tedy do salonu w którym przebywali, wpadły dwa syczące na siebie pustynne lisy. Ruda tylko spojrzała na nie z politowaniem, wykonała jeden gest ręką i zwierzęta były już przy niej, po czym położyła im na łebkach otwarte dłonie mówiąc:
- Opuść swe ciał, zmień się w człowieka i pomóż mi gdy tego potrzeba.- wtedy lisy przemieniły się w piękną blondynkę w krótkich spodenkach oraz kusej bluzce i opalonego bruneta w samych spodniach. Na wszystkich oprócz Natalii nie zrobiło to wrażenia.
- Jak ty to.?.-zap. Tom
- Zaraz wam powiem tylko rozwiąże jeden problem.- uśmiechnęła się. – Princess, Fox, o co tym razem?- skierowała to pytanie do lisów
- No bo on ciągle mi dokucza.- żaliła się blondynka
- Pogadam z nim, nie bój się Princess od dziś będziesz miała spokój.
- Dziękuję, mogę dziś już zostać w domu?- spotkała się tylko z potaknięciem ze strony Nat. Uradowana Princess pobiegła w głąb domku.
- Przepraszam ale musze z nim pogadać.- powiedziała i wyciągnęła chłopaka z domu. Usiadła z nim na piasku i zaczęła rozmowę:
- Fox co jest?
-Nic… to znaczy nie wiem.- zakłopotał się chłopak
- A ja chyba wiem.
- No to co mi jest pani doktor ;p
- Jesteś zakochany. :D
- Co?! Ja zakochany?
- Tak w Princess.
- Z kąt wiesz?- zap. ale po chwili uświadomił sobie ze łowczyni umie czytać w jego myślach.- Jak mam jej to okazać, wiesz trochę się boję odrzucenia.- dodał
- Nie bój się, a jak chcesz wyznać jej miłość to znajdź jakąś różę pustynną ona je uwielbia.- przytuliła go jeszcze po przyjacielsku w wróciła do przyjaciół. Pokazała im cały dom, bibliotekę z której zabrała wszystkie książki oraz zioła i eliksiry tłumacząc pozostałym do czego służą. Po niespełna 3h które spędziła na pakowaniu oraz pożegnaniu z pustynnymi lisami, odesłała samochód i samolot na miejsca (czyli do wypożyczalni i do hangaru w akademii) za pomocą czarów dzięki którym tez siebie, przyjaciół oraz bagaż przeniosła przed główne wejście do budynku akademii.
- Już czas.- Bill pchnął duże drzwi, weszli, wszyscy którzy ich zobaczyli zaczęli wytrzeszczać oczy i szeptać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz