poniedziałek, 19 września 2011

Rozdział 33

Całowali się jeszcze przez długie minuty, żadne z nich nie wypuściło drugiego z objęć                                             ze strachu ze zniknie jak senna mara. Po jakichś 10 min stania w bez ruchu zaczęli rozmawia:
- Wszyscy się martwią, myślą ze nie żyjesz.- zaczął Czarny
- Przepraszam…
- Co się stało to się nie odstanie, ale nie rób tak więcej.
- Okej. J
- Wrócisz?
- Wrócę…- znów zaczęli się całować ale tym razem poszli dalej dużo dalej (dla nie kumatych zrobili To).
#z naszą szóstką#
Jechali już dobre 7h. Każdy się denerwował z powodu zniknięcia Billa ale też martwili się czy odnajdą Natalię. Nagle cisze przerwała Ola:
- Kris kotku, nie da się ruszyć szybciej tego grata?!
- Nie, nie da się.
- Jak to nie? na pewno się da tylko wpuść mnie za kierownicę.
- Zgoda ale masz nas nie zabić.- zastrzegł. Samochód staną a para zamieniła się miejscami. Maszyna znów ruszyła tylko o wiele szybciej, nagle po jakichś 25 min Justyna zemdlała.
- Kochanie obudź się.- mówił nie spokojnie Bartek. Tom podał mu zimną butelkę wody, którą brunet natychmiast przyłożył do czoła czarnowłosej. Dziewczyna obudziła się tak szybko jak zemdlała, rozejrzała się w okuł i zapytała:
- Co się stało?
- Zemdlałaś.- odp. krótko Tom
- Przepraszam to nie z mojej winy, to przez wizję. :/
- Jaką? gdzie jest moja siostrzyczka?- zap. Kris
- Nic jej nie jest, jej domek jest przy delcie Okawango.- wypowiedziała jednym tchnieniem po czym upiła łyk zimnej wody z butelki.
- To ruszamy w stronę rzeki Okawango.- Ola skręciła ostro w prawo. Jechali jeszcze jakieś półtorej godziny aż z oddali nie zauważyli małego, rozwalającego się domku. Zatrzymali się, podeszli do okna przez które nic nie zauważyli. Przesunęli się do drzwi przez które wkroczyli jak banda antyterrorystyczna .
#pokuj Natalii#
Para leżała pod cienką kołdrą całując się, gdy nagle usłyszeli huk i mnóstwo krzyków. Ubrali się w pośpiech i pobiegli ku miejscu owego zdarzenia. Wbiegli, a Natalia w między czasie użyła kilu zaklęć obronnych, które oddzieliły jasno zieloną barierą ich od napastników. Już miała zaatakować ciosem który zmiótł by przeciwników z powierzchni ziemi ale zatrzymała się widząc swoich przyjaciół. Stanęła tuż przy „ścianie” dzielącej pokuj na 2 części, w jej oczach stanęły łzy.
- Przyszliście po mnie???- powiedziała, a Tom zrobił gest ręką który pokazał ze jej nie słyszą. Dopiero gdy bariera zniknęła Ruda usłyszała krzyk Oli i Justynt.
- Jeszcze raz tak znikniesz a nie żyjesz!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz