*Śniło mi się że byłam na polanie pełnej kwiatów, ale nie sama. Był ze mną Michał, spacerowaliśmy za rękę i całowaliśmy się. Po jakiejś chwili zauważyłam że jest tu jeszcze ktoś inny. Mężczyzna stał do nas tyłem, miał czarne włosy do pasa, brązowe spodnie i białą koszule. Kiedy odwrócił się od razu rzuciły mi się w oczy jego męskie rysy twarzy, był bardzo przystojny przypominał młodego Antonio Banderasa, aż nogi się pode mną ugięły. Byłam jak w transie, podeszłam do niego nie zwracając uwagi na zatrzymującego mnie Michała. Stanęłam przed tajemniczym nie znajomym, on uniósł wzrok na mojego eks i powiedział „Ona woli mnie więc giń” bezlitośnie rzucając w niego sztyletem. To podziałało na mnie jak szklanka zimnej wody zaczęłam biec od mojego byłego, ale no się zaczął oddalać jak bym stała w miejscu aż zniknął. Ze łzami w oczach wykrzyczałam nieznajomemu „ Kim jesteś i czego kurwa chcesz”. Uśmiechnął się wrednie i odpowiedział „ Ja jestem Karon, a chce hmmm…. twojej śmierci”. Nie zdążyłam nawet mrugnąć a jego już nie było*. Obudziłam się zalana potem i łzami spojrzałam na zegarek koło łóżka była 6:45. Nie wiem po co wybrali mi Holandię jako sektor do obrony, a o Kaonie dowiedzieć się mogę dużo z innych źródeł nisz jego ojczyzna. Postanowiłam wziąć długą gorącą kąpiel. Siedząc pośród piany myślałam co zrobię jak go spotkam *nie mogę uciec, ale też nie mogę mu się na szyję rzucić. O już wiem zachowam się jak bym go nie znała, mam nadzieję że już mnie nie pamięta*. Po pół godziny wyszłam odświeżona i zrelaksowana, ubrałam się w czarne bojówki oraz czerwony top. Ola jeszcze spała więc postanowiłam że nie będę jej budzić i sama pójdę na śniadanie. Moje ostatnie śniadanie w tej szkole, postanowiłam odwiedzić wszystkie zakamarki starego budynku. Na początku przeszłam się korytarzem do którego radośnie wpadało światło słońc przez durze okna, to tam poznałam Karolinę była rok starsza więc szybciej ukończyła szkolenie. Poszłam też na kryty dach szkoły i od razu przypomniałam sobie że to tu Kris poprosił Olę o chodzenie, ale była zaskoczona że aż ze szczęście się popłakała. A kiedy dotarłam do jednej konnaty którą odkryłam na 2 roku to aż ja zaczęłam płakać. Ponieważ przypomniały mi się wszystkie noce tęsknoty do Michała przez które wylałam tu morze łez. Ogarnęłam się i ruszyłam dalej, około 10 rano wróciłam do pokoju. Moja współlokatorka już nie spała i była gotowa do wyjścia i ruszenia w drogę do Holandii.
- Hej śpiąca królewno- zażartowałam i od razu oberwałam poduszką która leżała na łóżku.
- Nie mogłaś mnie wcześniej obudzić! Gdyby nie mój misiaczek (Kris) pewnie bym jeszcze spała.- oburzyła się.
- Ok. Wiesz kiedy wyruszamy?
- Tak misiu mi powiedział że nasze torby są w samochodzie i jak przyjdziesz to mamy iść do jego pokuj.- pow. Olcia.
- Ok. Chodźmy.- odp. wychodząc za drzwi i ruszając w kierunku jego sypialni. Szłyśmy kilka minut ponieważ jego pokuj był na ostatnim (4) piętrze a nasz na pierwszym. Zapukałam i nie czekając na pozwolenie wparowałyśmy mu do sypialni. Ola zarumieniła się na widok go w samych bokserkach dzięki którym jego wysportowane ciało eksponowało się bardzo dobrze ( ja nie zwróciłam uwagi bo już go tak widziałam wcześniej). Kris podszedł do speszonej dziewczyny i złożył na jej ustach namiętny pocałunek.
- Za 5 min będę gotowy rozgośćcie się.- powiedział biorąc rzeczy i znikając w drzwiach łazienki. Wyciągnęłam się wygodnie w szarym fotelu a moja przyjaciółka położyła się na jego łóżku.
- Jak myślisz spotkasz Michała?- zapytała Ola
- Znając moje szczęście to tak, ale będę udawać ze go nie znam ciekawe jak zareaguje?- zamyśliłam się
- Taa jasne powinnaś rzucić mu się na szyję on powinien powiedzieć że zawsze wierzył że będziecie razem i powinien być happy end.- rozmarzyła się
- Nigdy nie zrobię z siebie takiej idiotki jeszcze pomyśli że nadal go kocham.- oburzyłam się na nią i udałam że strzelam focha. Zaśmiała się a po chwili jej zawtórowałam, nie zauważyłyśmy że od chwili mój brat przygląda się nam.
- Co? Śmiać się nie wolno?- zapytała uwodzicielsko Olka.
- Nie nie śmiej się ile chcesz twój śmiech jest cudowny- pow. całując ją w usta Kris
- Ty jesteś cudowny.- odp. mu
- Nie bo ty.- zaczęli się przekomarzać
- Nie bo ty!
- Ty!
- Ty!- krzyknęła Ola i pocałowała go namiętnie.
- Oboje jesteście męczący wystarczy? jedźmy im szybciej ruszymy tym szybciej dojedziemy!- krzyknęłam poirytowana ich zachowaniem i wyszłam z pokoju kierując się do garażu. Po drodze założyłam kurtkę i kozaki (przypominam że jesteśmy w TybecieJ od autorki). Weszłam na tylne siedzenie terenówki brata rozciągając się na całej przestrzeni i włączając MP3, akurat leciała moja ulubiona piosenka within temptation –somewhere, a zaraz po niej jeszcze trzy inne moje ulubione: yiruma - river flows in you , Bruno Mars – Grenade i Arash Ft. Helena - Broken Angel. Zatopiłam się w morzu wspomnień np. przy 1 piosence pierwszy raz powiedział ze mnie kocha, przy 2 pierwszy raz pocałował mnie jak tańczyliśmy, tej 3 piosenki zawsze słuchałam jak się pokłóciliśmy a 4 piosenka leciała w moim MP3 jak ze mną zerwał. Nawet nie widziałam jak ruszyliśmy bo przez nadmiar wydarzeń byłam trochę skołowana (jak ktoś nie pamięta te wydążenia to ceremonia mianowania łowczynią, 16 urodziny i wiadomość że wyjeżdżam do Amsterdamu). Zapowiada się długa i męcząca podróż nie tylko dla nas ale też dla naszych pomocników którzy jechali w przyczepie mojego brata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz