...Mój ojciec?! Odchrząknęłam:
- Co tu robisz córeczko?- zapytał trochę zakłopotany
- Ja?! po prostu znalazłam to- pokazałam zdjęcie- i postanowiłam zobaczyć co jest ukryte pod klapą- dokończyłam
- Ale czy na pewno sama do tego doszłaś czy ktoś ci pomagał-dopytywał się
- Sama to odkryłam, a czy to takie ważne?
- Tak ponieważ teraz jesteś jedną z nas.- mówiąc to podchodził do mnie coraz bliżej.
- „ Jedną z nas” jakich nas?
- Teraz będziesz łowczynią wampirów. Jeżeli tego chcesz.-powiedział przytulając mnie. Byłam w szoku, ja łowczynią wampirów! ale w gruncie rzeczy zapomnę o Nim.
- Zgoda.- powiedziałam pewnie
- Wiedziałem że się zgodzisz, ale musisz poznać historię„klanu północnej wierzy”- podał mi grubą starą księgę.
- „Klanu północnej wierzy”?
- Tak nasza rodzina do niego należy, ale są też 3 inne klany: Klan „południowej wierzy” , „wschodniej wierzy” i „zachodniej wierzy” tomy bronimy świat przed tymi bez względnymi stworzeniami.- zakończył. To było dziwne ale nie wiem czemu uwierzyłam w to. Wzięłam książkę od ojca i zasiadłam przy jedynym stoliku gdzie były świece. Bardzo mnie to zaciekawiło np. ten kawałek: „… kiedy młody łowca zakończy nauki dostanie pomocnika w postaci zwierzęcia (wilka, kota lub sokoła) z którym będzie mógł się porozumiewać.Przejmie też od niego 3 najważniejsze cechy z którymi zwiąże się moc nad 1żywiołem: ziemi, wody, ognia lub powietrza. Łowca otrzyma też strój do walki w którego skład wchodzą ( dla dziewczyn): krótkie czarne spodenki, gładka biała albo czerwona bluzka na grubych ramiączkach, skórzane rękawiczki bez palców i czarne trampki ( będzie no zamknięty w wisiorku więc jak łowca zdejmie wisiorek zmieni się jego ubiór), broń oraz motor lub samochód…”. *Ciekawe * pomyślałam.Przeczytałam księgę, ojciec poprosił mnie żebym się spakowała bo wyjeżdżam do Tybetu. Kazała też mi iść do brata po torbę do której włożę rzeczy i oprosić mam go żeby zamówił nam samolot do Tybetu. Ojciec pokazał mi też szybsze wyjście na powierzchnię które prowadziło do pokoju gościnnego w naszym domu(drzwi ukryte były za portretem mojej zamarłej matki).
- Hej, daj mi torbę i tata prosił żebyś zarezerwował…- przerwał mi.
- Wiem, torba jest za drzwiami.- pow. Kris. Wzięłam torbę i poszłam się pakować. Brałam najpotrzebniejsze rzeczy np. kosmetyki, ciuchy,kilka książek itp. Po godzinie spędzonej na pakowaniu poszłam na kolację na której brat oznajmił mi że jutro wylatujemy i będziemy lecieć ok. 3 dni.Poszłam do pokoju i pożegnałam się ze wszystkimi znajomymi co zajęło mi 2 godz.Postanowiłam wziąć długą kąpiel i pójść spać. Następnego dnia zaraz po niadaniu pojechałam na lotnisko, Kris odebrał bilety z kasy i wylecieliśmy.Trochę spałam i pogadałam z nim o tej szkole. Kiedy już dotarliśmy w progu ktoś czekał.Podeszłam bliżej i zobaczyłam w nich…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz