- CO TU ROBISZ?!- krzyknęłyśmy razem
- Ja przyjechałam żeby się szkolić na łowcę.- pow. ja
- Ja w tym samym celu ale wcześniej, będziemy miały razem pokuj bo dyro powiedział że będę mieć pokuj z nową adeptką.
- Aha, pogadamy w cztery oczy. Choć my do pokoju.- zaproponowałam a ona się zgodziła. Tak na gadaniu spędziłyśmy 4 godz. Byłyśmy zmęczone więc poszłyśmy spać.
- Wstawaj zara lekcje!- krzyknęła Ola
- Już wstaję.
-Nom ja myślę masz 15 min na przygotowanie się.
- CO!!! Mogłaś mnie wcześniej obudzić.- wpadłam do łazienki z której wyszłam po 8 min, dobrze że wczoraj sobie rzeczy uszykowałam. Wskoczyłam w nie i pobiegłyśmy pod klasę. Poznałam w tedy wielu nowych ludzi którzy z biegiem czasu stali mi się bliscy. Cieszyłam się bo było tutaj dużo w-f, lekcje fechtunku, strzelania z łuku i zdawaliśmy na prawo jazdy! Tak minęły jak z bicza strzelił 3 lata w przeciągu których bardzo się zmieniłam. Wyładniałam, nabrałam kształtów, włosy miałam już do pasa i byłam bardziej wygimnastykowana. Ta szkoła była moim drugim domem i aż żal było mi ją opuszczać, ale czas stać się prawdziwym łowcą wampirów i zacząć wykonywać misję z moim partnerem którego dostanę dziś na ceremonii. Ola też tam będzie w tym samym celu co ja wiec będzie nam raźniej. Nawet nie zauważyłam jak musiałyśmy się przebrać i odświeżyć (bo trzeba zawsze dobrze wyglądać). Ja założyłam taką sukienkę:

a Ola taką:

oczywiście do tego miałyśmy szpilki. O 23.50 zeszłyśmy do Sali Głównej w której teraz było sporo ludzi tworzących koło w okuł mego ojca i 3 zwierząt: wilka, kota i sokoła. Podeszłyśmy na środek koła i czekałyśmy, poprawka ja czekałam bo Ola zajęła się całowaniem z moim bratem (od 4 miesięcy byli par). Przyszedł mój tata i zaczął ceremonie. Nie słuchałam go za bardzo, aż doszedł do przepowiedni która dotyczyła MNIE! A brzmiała tak: „ Kiedy łowca został naznaczony odliczanie się zaczęło. Trwa i trwa aż proroctwo koła nie zatoczy i kiedy to łowca ten na wieży Eiffla stanie w blasku księżyca w pełni, wtem wypełni wolę Boga zabije Karona (król wampirów) i spokój światu przyniesie już na zawsze.”- wszyscy zaczęli się na mnie gapić. Aż poczułam że się rumienię, ja miałam uratować świat dobre sobie JA.
- Yyy… ojcze nie pomyliłeś się?
- Ale w czym kochanie?- odp. mi pytaniem na pytanie, jak ja tego nie lubię.
- No w sprawie tej przepowiedni może chodzi tu o kogoś innego? Przecież ja nie jestem na tyle silna aby go pokonać.- powiedziałam smutnym głosem
- Ależ jesteś i dlatego będą ci wszyscy pomagać w dowiedzeniu się jak najwięcej o Nim.
- Jak tak sądzisz. Zdam się na twoją wolę.- powiedziałam pewnie patrząc mu w oczy.
- Nie bój się Nata będę z tobą.- pocieszyła mnie Ola. Dopiero sobie przypomniałam że ona tu jest, obróciłam się do niej i uśmiechnęłam pogodnie na co ona zareagowała tym samym.
- Widzę że bardzo lubisz Aleksandrę.- stwierdził tata a ja tylko kiwnęłam głową na znak zgody.- Aleksandro podejść.- zaprosił ją gestem ręki do siebie.- Teraz pomocnik cię wybierze a z nim moc jednego żywiołu.- zakończył. Wszystko odbyło się dość szybko, najpierw pomocnicy zaczęli w okuł niej krążyć i po chwili sokół (Ametysta) usiadł jej na ramieniu. Ola przejęła od niego skrzydła, wzrok i niezwykły refleks oraz żywioł ognia. Kiedy ja zajęłam jej miejsce wszystkie zwierzęta od razu do mnie podeszły jak by mnie wybrały. Spojrzałam gorączkowo na tatę bo nie wiedziałam co zrobić, a on się na mnie spojrzał jak by mówił że tek miało być. Przejęłam od wilka (Szadoła): czuły węch i słuch, od kota (Sefory): refleks i zdolność widzenia w ciemności oraz od sokoła (Ozyrosa): skrzydła i wyostrzony wzrok. Z tymi zdolnościami związały się wszystkie żywioły, ale wiedziałam już że tak ma być. Podeszłam szybko do Oli i zaczęłyśmy sobie gratulować nawzajem.
Ozyrys i Ametysta są identyczne
Sefora-Dobrze moje kochane łowczynie teraz musicie przysięgnąć że będziecie bronić klanu.- pow. mój ojciec a my położyłyśmy prawą rękę na starej księdze i powiedziałyśmy razem – Przysięgam-i na tym się zakończyła ceremonia.
- A teraz kochana siostro i ty moja kochana Olu czas na im prę urodzinową- krzyknął Kris włączając muzykę i nie wiem z kąt pojawiły się stoły z jedzeniem i piciem, ale to było mało ważne bo właśnie teraz dziękowałam bratu z najlepszą im prę urodzinową. No ale ja go tylko przytuliłam a Olka rzuciła mu się na szyje i znów zaczęli się całować ja udawałam że wymiotuję. Tańczyłam chyba ze wszystkimi, balanga zaczęła się rozkręcać. Jako prezent dostałam czarny a Ola fioletowy ścigacz razem z kaskiem i skórzaną kurteczką. Od razu je wypróbowałyśmy na krytym torze do MotoCross’u. Było świetnie aż do momentu jak Kris oznajmił nam że wyjeżdżamy do Amsterdamu (stolica Holandii). „No pięknie będę mieszkała z Michałem w jednym mieście obym na niego nie wpadła” modliłam się w duchu. O 2 nad ranem poszliśmy wszyscy spać, chciałam jak najszybciej zapomnieć o Michale. Ola zasnęła od razu, zazdroszczę jej. Ja zasnęłam po jakiś 10 min od kąt się połorzyłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz