piątek, 29 lipca 2011

Rozdział 10

Miałam na sobie czarną bokserkę i krótkie spodenki podobnie jak Ola. Weszłyśmy na salę a tam szok! Morze facetów, byli wszędzie nawet miałyśmy faceta od w-f.
- Ola czy ja mam coś z oczami że tu są sami faceci i wszędzie latają piłki?- spytałam z niedowierzanie w to co widzę.
- No niestety to prawda.- Olce opadła kopara na ten widok, zrezygnowane wkroczyłyśmy do sali idąc przez sam środek musiałyśmy ze zwinnością unikać piłek oraz je odbijać. Nie sprawiło to nam najmniejszego trudu ponieważ byłyśmy szkolone, na dodatek jeszcze gadałyśmy. Kiedy dotarłyśmy do reszty dziewczyn otoczyły nas i zaczęły pytać:
- Jak wy to zrobiłyście- krzyczały jedna przez drugą
- Do tego gadając, nawet się przy tym nie spociłyście!?- znów krzyki. Ale my nie odpowiadałyśmy tylko gapiłyśmy się jak chłopacy gadają o czymś z wuefistą.
- Dobra jak jesteście takie wspaniałe to nie sprawi wam trudności jeden mały teścik- powiedział do nas facet z perfidnym uśmieszkiem.- zrobicie tyko mostek ze stania, gwiazdę, stanie na rękach, salto i szpagat jak potraficie.
- Kolejność dowolna czy tak jak pan mówił?- zapytałam stając na ostatniej linii obok przyjaciółki.
- Jak chcecie ale mają być wszystkie te akrobacje.- zapowiedział i usiadł na trybunach obok reszty klasy. Skinęłam tylko do Oli głową że jestem gotowa i ruszyłyśmy, idealnie zsynchronizowane. Kiedy z gracją na końcu zrobiłyśmy szpagat facetom szczeny opadły.
- Dobra to gramy w siatkówkę, podzielić się!- krzyknął facet i zniknął na zapleczu. Jakichś dwóch chłopaków rozłożyło siatkę i zaczęli wybierać. Jak się spodziewałam wybrali nas jako ostatnie ale byłyśmy razem, no i ta szuja (Michał) był w przeciwnej drużynie to mnie pocieszyło. Zaczęła się gra, Michał serwował. Piłka leciała prosto na mnie, po jego wzroku widać było że już mnie przeprasza za to co się stanie * On myśli że nie odbije* zaśmiałam się w duchu. Odbiłam do Olki a ona perfekcyjnie przebiła i nasza drużyna zdobyła pierwszy punkt. Ola serwowała no i nazbierała nam 15 punktów. Wszyscy byli bardzo zdziwieni ale my se z tego nic nie robiłyśmy. Gra toczyła się dalej było już całe dla nas 20 a dla nich 15.
- Ej będzie aut bo Piotrek przy piłce!- wykrzyczała Krystian. *O nie nie pozwolę* uśmiechnęłam się szyderczo i cofnęłam kawałek w stronę ściany. Piłka leciała znów prosto na mnie ale była trochę za wysoko żeby ją odbić więc szybko podbiegłam do ściany odbiłam się na wysokości 1,50m, kilka razy się obróciłam w powietrzu i wykonałam przepiękną ścinę która trafiła Michała prosto w ten jego głupi łeb. Dryńńń zadzwonił dzwonek na przerwę dokładnie w tym momencie kiedy wylądowałam i zwiałam do szatni przed Michałem.
- No przebieraj się szybciej.- ponagliła mnie Olka
- Idź ja cię dogonię.- uśmiechnęłam się głupio a ona wyszła. Już miałam podążyć w jej ślady, ale w drzwiach stanął Michał. Wystraszyłam się trochę kiedy zamknął szatnię na klucz i włożył go sobie do kieszeni bluzy:
- Czemu to zrobiłaś?
- Ale co?
- Nie udawaj głupiej, po co trafiłaś mnie tą piłką?!
- A to po to żebyś na drugi raz wiedział że moich rzeczy się nie rusza!
- Przepraszam. Zgoda?- wyciągnął do mnie rękę z niepewnością podałam mu swoją.  – No to co mogę liczyć na to że do mnie wrócisz?- zap. z nadzieją. Podeszłam do niego bliżej stanęłam na palcach i szepnęłam- Nie w tym życiu.- przy okazji wyciągnęłam klucz. Szybko uciekłam z szatni pod klasę zostawiając go samego.
# Z perspektywy Michała#
Już myślałem że mi wybaczy i powie „tak” ale tego nie zrobiła. Zostawiła mnie samego. Wyszedłem z pomieszczenia i zerwałem się z reszty lekcji. Pojechałem nad małe jeziorko i myślałem nad tym, zdałem sobie sprawę że mogę naprawić jej zaufanie wobec mnie czasem i cierpliwością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz